Przedstawiciele Orlenu zidentyfikowali cztery kluczowe obszary legislacyjne Unii Europejskiej, które w najbliższym czasie zdeterminują przyszłość narodowego czempiona oraz całego sektora przemysłowego. Najwięcej emocji budzi kwestia systemu ETS, który w obecnej formie uznawany jest za trudny do utrzymania w dłuższej perspektywie.
Głównym problemem podnoszonym przez spółkę jest tempo wycofywania uprawnień do emisji CO2. Według prognoz, do 2040 roku system ETS ma przestać funkcjonować, co zwiastuje gwałtowny wzrost cen uprawnień. Łukasz Błoński, kierownik ds. regulacji UE w Orlenie, zauważa na łamach wnp.pl, że całkowite wyeliminowanie uprawnień jest niemożliwe, gdyż emisje przemysłowe w UE nie znikną całkowicie.
Wśród kluczowych postulatów znajdują się:
- Wygładzenie tempa redukcji liczby uprawnień na rynku (zarówno darmowych, jak i płatnych).
- Oddzielenie redukcji darmowych uprawnień od mechanizmu CBAM do czasu potwierdzenia jego pełnej efektywności.
- Zwiększenie elastyczności systemu, aby mógł on reagować na braki uprawnień i ich zbyt wysokie ceny.
- Ograniczenie wpływu spekulacji, które choć oficjalnie stanowią margines transakcji, mogą istotnie rozchwiewać rynek.
Biokomponenty i dyrektywa RED III
Kolejnym filarem zmian jest rewizja dyrektywy o odnawialnych źródłach energii (RED III). Orlen wyraża obawy przed dalszym zaostrzaniem celów bez uwzględnienia specyfiki lokalnych rynków. Obecne regulacje promują biokomponenty drugiej generacji, co – jak wylicza Marcin Wasilewski z zarządu Orlenu – może kosztować spółkę od 10 do 12 mld zł.
Zamiast importować surowce (np. zużyte oleje smażalnicze) z Azji Wschodniej czy Ameryki Południowej, firma proponuje szersze wykorzystanie biokomponentów pierwszej generacji, wytwarzanych z rzepaku dostępnego w Polsce i na Ukrainie. Taka zmiana miałaby budować przewagi konkurencyjne regionu zamiast uzależniać go od dostaw z odległych rynków.
Bezpieczeństwo i uproszczenia
Pozostałe dwa pakiety, na które czeka sektor, dotyczą bezpośrednio stabilności energetycznej. Pierwszym jest pakiet Security of Supply (SOS), mający na celu zwiększenie odporności UE na kryzysy poprzez regulacje dotyczące gazu ziemnego i innych nośników energii. Drugim jest tzw. omnibus dotyczący produktów energetycznych. Orlen wskazuje tu na ryzyko koncentracji Komisji Europejskiej na mniej istotnych kwestiach, takich jak etykietowanie ekologiczne (eco-labeling), kosztem kluczowych zmian w rozporządzeniu metanowym czy samej dyrektywie RED III.
W przypadku systemu ETS 2, dedykowanego budynkom i transportowi, spółce udało się już wywalczyć roczne przesunięcie jego wdrożenia, choć pierwotnie wnioskowano o trzyletnią zwłokę. Celem tych działań pozostaje utrzymanie korytarza cenowego, który zapobiegłby gwałtownym skokom kosztów dla odbiorców końcowych.