W praktyce jest to kolejna próba zbudowania „mostu” między administracją a środowiskiem innowacji. Różnica polega na tym, że tym razem w składzie znalazły się osoby, które w ostatnich latach naprawdę działały w globalnym obiegu technologii i kapitału – a to podnosi stawkę: to nie może skończyć się na ładnych zdjęciach i kilku panelach.
Premier @DonaldTusk powołał #RadaPrzyszłości.
To grono ludzi, którzy potrafią projektować przyszłość. pic.twitter.com/WWjoZsYNhx
— Adam Szłapka (@adamSzlapka) February 10, 2026
Kto z ekosystemu startupów i technologii jest w Radzie
Wśród 18 członków i członkiń wymienianych w przekazach medialnych są m.in.:
- Mateusz Staniszewski – współzałożyciel ElevenLabs (AI / generowanie mowy)
- Stefan Batory – współzałożyciel i CEO Booksy
- Sebastian Siemiątkowski – CEO Klarna
- Jarosław Królewski – współzałożyciel i prezes Synerise (AI/data)
- Rafał Modrzewski – CEO ICEYE (satelity, obserwacja Ziemi)
- Grzegorz Brona – Creotech Instruments (space/hi-tech)
- Sebastian Kondracki – Deviniti, współtwórca modelu Bielik (AI/LLM)
- Piotr Sankowski – dyrektor IDEAS (AI)
- Paweł Przewięźlikowski – CEO Ryvu Therapeutics (biotech)
- Piotr Wojciechowski – CEO WB Electronics (dual-use/obronność)
- Sławosz Uznański-Wiśniewski – astronauta ESA
Są też przedstawiciele „otoczenia systemowego” (m.in. PFR, consulting) oraz eksperci świata nauki i AI. Z perspektywy startupów najważniejsze jest jedno: to skład, który zna koszt opóźnień, wagę regulacji i logikę rynku globalnego. Jeśli ta rada będzie działać jak typowa „rada przy premierze”, jej członkowie ryzykują reputacyjnie – a państwo po raz kolejny przepali zaufanie.
Jakie kompetencje ma Rada i czym ma się zajmować
Na dziś – w przekazie publicznym – Rada Przyszłości ma przede wszystkim przyspieszać procedury decyzyjne dotyczące gospodarki, biznesu i nauki, a wątkami przewodnimi mają być m.in. AI, dane, biotechnologia, technologie kosmiczne oraz dual-use, a także szerzej rozumiana suwerenność technologiczna. To szeroko zakrojone cele, co niesie ze sobą od razu ryzyko: jeśli „kompetencją” jest jedynie doradzanie, a „narzędziem” są spotkania, rada szybko stanie się kolejną instytucją od diagnoz, których nikt nie wdraża.
Czego można (i trzeba) wymagać, żeby to nie był pusty twór
Jeśli rząd naprawdę chce, by Rada Przyszłości miała znaczenie dla startupów i technologii, to powinien sam narzucić jej reżim konkretu – a Rada powinna tego reżimu żądać. Co konkretnie?
- Publiczny plan 100 dni + lista barier do usunięcia: nie „kierunki”, tylko lista 10–15 przeszkód, które blokują rozwój firm technologicznych (np. zamówienia publiczne dla innowacji, bariery w testowaniu medtech/biotech, ścieżki regulacyjne, podatkowe absurdy, prawo pracy dla talentów). Każdy punkt: właściciel w administracji, termin, miernik.
- Pakiet legislacyjny w 6 miesięcy – z OSR i konsultacjami, a nie „prezentacją”: jeżeli Rada ma „przyspieszać procedury”, to jej produktem muszą być konkretne projekty zmian (ustawy/rozporządzenia/wytyczne), a nie rekomendacje. W przeciwnym razie Rada przerodzi się w klub dyskusyjny przy KPRM.
- Jedna rzecz, która zaboli administrację: twarde KPI dla urzędów. Startupy nie mają problemu z brakiem konferencji tudzież innych eventów. Mają problem z czasem i niepewnością. Rada powinna doprowadzić do KPI typu: czas decyzji, czas certyfikacji, czas odpowiedzi, liczba pilotaży, liczba zamówień innowacyjnych. Bez tego „przyspieszenie” pozostaje hasłem.
- Stały kanał „frontline”: founders & inwestorzy spoza Rady: skład jest mocny, owszem, ale zamknięty. Rada powinna mieć formalny mechanizm zbierania sygnałów od rynku: comiesięczne otwarte wysłuchania branżowe (AI, space, biotech, dual-use), publikowane wnioski i odpowiedzi resortów. Inaczej Rada zacznie rozmawiać sama ze sobą.
- Szybkie decyzje o pieniądzu: instrumenty, nie programy ogólne: jeśli państwo mówi o AI/biotech/space, to potrzebne są instrumenty dopasowane do ryzyka (np. pre-commercial procurement, szybkie granty na walidację, fundusze „bridge” dla regulacji w medtech). Rada powinna wskazać 2–3 narzędzia i dowieźć ich uruchomienie, zamiast dorzucać kolejne strategie.
Czytaj także: Prezydent chce by w Polsce powstał Fundusz Rozwoju Technologii Przełomowych. Projekt ustawy już w Sejmie
Dlaczego ten moment jest ważny dla polskiego ekosystemu
Rada Przyszłości została przedstawiona jako mechanizm „przyspieszenia” i budowania pozycji Polski w obszarach technologii przyszłości. Tyle że polski ekosystem ma już dość narracji o ambicjach, nieprawdaż? Dla startupów liczy się czy państwo jest przewidywalne, szybkie i kupuje innowacje, a nie czy umie o nich mówić. Jeśli więc Rada Przyszłości ma mieć sens, powinna być oceniana jak produkt technologiczny: po roadmapie, po dowiezionych release’ach i po metrykach. A jeżeli po pół roku nie będzie pierwszych wdrożeń, to jedyną uczciwą decyzją będzie… wygaszenie projektu, zanim stanie się kolejną ozdobą w gablocie „polityk innowacyjności”.