Cień upadku zondacrypto nad polskim rynkiem? Prezes Kral spieszy z wyjaśnieniami

Dodane:

MamStartup logo Mam Startup

Cień upadku zondacrypto nad polskim rynkiem? Prezes Kral spieszy z wyjaśnieniami

Udostępnij:

Niepokój wokół zondacrypto nasilił się po publikacji śledztwa dziennikarskiego money.pl i Wirtualnej Polski. Dziennikarze dotarli do analizy danych on-chain, z której wynika, że rezerwy bitcoinów na głównych portfelach giełdy miały spaść o 99%.

Dziennikarze zajmujący się sprawą donoszą, że niepokój powinny budzić takie  sygnały ostrzegawcze jak:

  • puste portfele: według analizy, przez cały marzec 2026 roku stan portfela BTC giełdy nie przekroczył jednego bitcoina, a 1 kwietnia miał wynosić zaledwie 0,086 BTC;

  • problemy z wypłatami: Użytkownicy zgłaszają narastające opóźnienia w wypłatach środków. Początkowo dotyczyło to bitcoina, jednak w niedzielę 6 kwietnia 2026 r. problemy zaczęły obejmować również Ethereum oraz tradycyjne waluty (PLN);

  • transfery do konkurencji: dziennikarze śledczy wskazują, że w tym samym okresie z zondacrypto do innej giełdy wypłacono ponad 76 mln zł;

  • zaległości sponsorskie: Pojawiły się doniesienia, że część klubów sportowych (m.in. KS Wieczysta) nie otrzymuje należnych płatności z tytułu umów sponsorskich.

Stanowisko zondacrypto: „chwilowy błąd techniczny”

Prezes giełdy, Przemysław Kral, w swoich wystąpieniach publicznych i komunikatach w mediach społecznościowych, kategorycznie zaprzecza doniesieniom o problemach z płynnością. Jego zdaniem sytuacja jest wynikiem awarii, a nie braku środków. Kral twierdzi, że giełda posiada ponad 4,5 tys. BTC (o wartości ok. 1,2 mld zł), jednak środki te znajdują się na portfelach typu „cold” (odłączonych od sieci), których firmy analityczne nie widzą. Z powodu błędu technicznego wypłaty są realizowane, ale muszą być obsługiwane ręcznie, co znacząco wydłuża czas oczekiwania.

A co w temacie rzekomej redukcji zatrudnienia? Giełda przyznaje, że przeprowadziła zwolnienia (dotykające ok. 35% pracowników w dwóch działach), co ma być elementem optymalizacji, a nie ratowania płynności.

Chyba nie można spać spokojnie

Sytuacja zondacrypto jest o tyle newralgiczna, że giełda ta jest dla wielu Polaków bramą do świata kryptowalut. Jeśli doniesienia o spadku rezerw okażą się prawdą, będziemy świadkami największego kryzysu na polskim rynku cyfrowych aktywów w historii. Obecnie mamy do czynienia z klasycznym konfliktem narracji: dziennikarskiej analizy danych on-chain kontra deklaracje zarządu. Warto jednak pamiętać, że po upadku giełdy FTX w 2022 roku, standardem rynkowym stało się publikowanie tzw. proof of reserves (dowodu rezerw). Przemysław Kral na ten moment nie przedstawił publicznych dowodów potwierdzających posiadanie deklarowanych 4,5 tys. BTC.

Choć prezes Kral zapewnia, że „giełdy nie zniszczy chwilowy błąd techniczny”, rzesza zaniepokojonych klientów czekających dniem i nocą na swoje środki oczekuje konkretów, a nie buńczucznych wpisów na platformie X. Jeśli zondacrypto nie przedstawi w najbliższych dniach twardych dowodów na posiadanie rezerw, panika rynkowa może doprowadzić do samospełniającej się przepowiedni o upadku największego polskiego gracza.

Czytaj także: