OpenAI jako rodzinny spadek? Sam Altman ujawnia szokujące plany Elona Muska

Dodane:

MamStartup logo Mam Startup

OpenAI jako rodzinny spadek? Sam Altman ujawnia szokujące plany Elona Muska

Udostępnij:

Podczas wtorkowych zeznań w sądzie federalnym w Oakland, Sam Altman odsłonił nieznane dotąd fakty dotyczące ambicji Elona Muska względem OpenAI. Według obecnego CEO firmy, miliarder miał rozważać przekazanie kontroli nad organizacją swoim dzieciom, traktując ją niemal jak rodzinne dziedzictwo.

Elon Musk i OpenAI: od wizji non-profit do walki o 90% udziałów

Trwający proces sądowy między Elonem Muskiem a OpenAI (oraz jego kadrą zarządzającą) dostarcza coraz więcej emocjonujących szczegółów. Musk oskarża Sama Altmana i Grega Brockmana o zdradę pierwotnych idei non-profit, twierdząc, że został „wmanewrowany” w finansowanie organizacji, która ostatecznie stała się komercyjnym gigantem. Jednak zeznania Altmana, które padły 12 maja 2026 roku, rzucają na sprawę zupełnie inne światło.

Altman zeznał, że już w 2017 roku Musk naciskał na całkowitą zmianę struktury firmy. Według słów CEO OpenAI, miliarder nie tylko domagał się pełnej kontroli operacyjnej, ale początkowo oczekiwał aż 90% udziałów w nowo powstałym podmiocie nastawionym na zysk. Co jednak najbardziej zaskakujące, w rozmowach o sukcesji Musk miał zasugerować, że w przypadku jego śmierci lub odejścia, kontrola nad OpenAI mogłaby przejść w ręce jego dzieci.

„Pan Musk był przekonany, że jeśli mamy stworzyć strukturę for-profit, on musi mieć nad nią całkowitą władzę” – mówił Altman przed sędzią Yvonne Gonzalez Rogers. Ta wizja „rodzinnej sukcesji” nad technologią AGI (sztucznej inteligencji ogólnej) budziła w zespole założycielskim ogromny opór. Altman podkreślił, że nikt w zespole nie uważał, by tak potężna technologia powinna znajdować się w rękach jednej osoby, a tym bardziej być dziedziczona niczym prywatny majątek: to kłóciło się z fundamentalnym bezpieczeństwem ludzkości.

Toksyczna kultura i „piła łańcuchowa” w laboratorium badawczym

W trakcie przesłuchania Sam Altman nie szczędził krytyki stylowi zarządzania Muska. Zaznaczył, że obecność miliardera w strukturach firmy w tamtym okresie „wyrządziła ogromne szkody kulturze organizacyjnej”. Jednym z najbardziej kontrowersyjnych momentów przytoczonych przez świadka było żądanie Muska, aby kluczowi badacze, w tym Ilya Sutskever i Greg Brockman, stworzyli listę pracowników uszeregowaną według osiągnięć (tzw. stack ranking).

Według Altmana takie podejście całkowicie zdemotywowało zespół naukowców, dla których praca nad AI była misją badawczą, a nie korporacyjnym wyścigiem szczurów. To właśnie te różnice w podejściu do zarządzania talentami miały być jednym z głównych powodów ostatecznego rozstania Muska z OpenAI w 2018 roku.

Spory na linii Musk-OpenAI nie są nowością. Już wcześniej na łamach MamStartup informowaliśmy o tym, jak Elon Musk postrzega przyszłość danych syntetycznych oraz jakie ma obawy wobec dominacji obecnych modeli językowych.

Dla ekosystemu startupowego ten proces to lekcja o tym, jak kluczowe są umowy założycielskie (founders’ agreements) i jak bardzo wizja inwestora może rozjechać się z wizją operacyjną liderów. OpenAI, wyceniane obecnie na astronomiczne kwoty, walczy nie tylko o pieniądze, ale o prawo do zachowania swojej obecnej formy prawnej. Musk domaga się m.in. 150 miliardów dolarów odszkodowania oraz usunięcia Altmana ze stanowiska.

Wyrok w tej sprawie, oparty na opinii ławy przysięgłych i decyzji sędzi Rogers, spodziewany jest w najbliższych miesiącach. Niezależnie od wyniku, proces ten na zawsze zmieni postrzeganie relacji między ideą non-profit a oszałamiającym komercyjnym sukcesem w Dolinie Krzemowej.

Źródło: TechCrunch

Czytaj także: