„Strzeżcie się AI: nie wszystko, co widzicie, jest prawdą” – ostrzega Magdalena Kostyszyn
Pod nasze strzechy zawitała sztuczna inteligencja. Uruchamiając nasz komputer albo korzystając z telefonu komórkowego (tzw. smartfon), możemy korzystać z AI. Służy ona do robienia np. śmiesznych grafik z kolegą z pracy albo pisania śmiesznych piosenek o koledze z pracy. Ale uwaga! AI to nie tylko zabawa. To też niebezpieczeństwo, ostrzega Magdalena Kostyszyn, CEO be frank! oraz Ch***owa Pani Domu. Serio, nie ma żartów. Są ludzie, którzy mogą wykorzystać AI do zrobienia Was w konia, informuje w alarmującym tonie p. Kostyszyn.
No nie! Czemu!? Akurat gdy zaczęliśmy się dobrze bawić AI, to okazuje się, że sztuczna inteligencja ma swoje ciemne strony?! Czemu nikt nie powiedział nam o tym wcześniej?
Na szczęście, lepiej późno niż wcale i w końcu od czego mamy p. Magdalenę i jej przenikliwość w śledzeniu najważniejszych trendów technologicznych. Autorka tego posta bierze pod lupę case postaci wygenerowanej przez AI – postaci (kobiety o imieniu Eva Delonne), która ma bielactwo. Ale bielactwo, które rozkłada się proporcjonalnie: 50% na lewą stronę ciała i kolejne 50% na stronę prawą krzemowego ciała.
„Eva nie istnieje. Jest postacią wygenerowaną przez AI” – pisze Kostyszyn Magdalena, a my odkrzykujemy jej „dzię-ku-je-my!”
I teraz zastanawiam się: czy społeczeństwo naprawdę jest tak naiwne, by wierzyć, że trafiła się na świecie laska jedna na miliard, u której bielactwo pojawiło się na skórze w idealnie asymetrycznej proporcji?” – to już wątek refleksyjno-socjologiczny, którym Kostyszyn kończy swój wpis. Przyznajemy: społeczeństwo jest bardzo, bardzo, bardzo naiwne. Gdyby nie Pani, Pani Magdaleno, nie tylko nabieralibyśmy się na takie tzw. fake news (czyli nieprawdziwe informacje), ale nawet byśmy nie zdawali sobie sprawy z ich istnienia!

„Ubierz się jak dorosły człowiek” – podpowiada Maciej Tórz
Co jest miarą dorosłości? To, że wreszcie potrafimy się ubrać. Że rodzice nie musza już nam zostawiać ubrania na krześle przy łóżku, abyśmy po przebudzeniu wiedzieli, co na siebie włożyć, by wyglądać jak człowiek. Tyle że.. nie wszystkim z nas udaje się te sztukę opanować! I mówimy to w oparciu o nas samych. Wiele można powiedzieć o naszej redakcji, ale na pewno nie to, abyśmy znali się na modowych trendach, dobieraniu spodni do koszuli czy choćby tego, kiedy koszulę wkłada się do spodni, a kiedy robić tego absolutnie nie wolno.
Na szczęście jest Maciej Tórz, Chief Advisory Officer, Mentor, Lecturer, Member of The Board. Pan Maciej to światowy człowiek jak się patrzy. Ale równie przyjemnie się go słucha, gdy udziela swych rad:
„Smart casual to nie jest poziom ubioru. To jest poziom świadomości” – pisze nam, nieświadomym ludziom z wyżyn modowego uniwersum. Po czym dodaje kolejną złotą myśl:
„Bo tu nie chodzi o to: co masz na sobie tylko: czy rozumiesz kontekst, w którym jesteś” – i to już jest druzgocące dla nas, nieświadomie i bezkontekstowo ubranych nie-dorosłych ludzi. Bo my wiemy, że my na ten poziom świadomości nigdy się nie wespniemy, choćbyśmy wpuszczali koszulę do spodni do końca naszego życia.
Otwieramy naszą szafę, by zobaczyć, co możemy mieć na sobie, a tam, spomiędzy pomiętych t-shirtów i dżinsowych szortów wychyla się p. Tórz Maciej i rzuca nam:
„Bo można ubrać te same rzeczy i wyglądać: albo jak ktoś świadomy albo jak ktoś, kto „coś na siebie wrzucił””
Jesteśmy pewni, że gdyby autor posta ubrał te same rzeczy co my, na pewno wyglądałby jak ktoś świadomy, ktoś obyty ze światem, ktoś smart casual, ktoś Member of The Board. Ale nie załamujcie się, bo na końcu swojego tekstu Maciej Tórz zostawia kilka rad, dzięki którym zaczniecie ubierać się bardziej świadomie. Otóż, o wszystkim decydują „detale:
- czy to jest czyste
- czy to jest dopasowane
- czy widać, że to był wybór”
Solennie obiecujemy: od dziś tylko czyste ubrania. Dzię-ku-je-my!
„Naucz się stawiać granice” – motywuje Magdalena Król
Pamiętacie swoje dzieciństwo? Ten czas, gdy inne dzieci w przedszkolu zabierały Wam ulubione zabawki? Okres podstawówki, gdy okrutne dzieci przekręcały Wasze imiona lub śmiały się z nazwiska? Albo to, kiedy inne nastolatki dokuczały Wam z powodu tego, że słuchacie innej muzyki niż one?
No, to było potworne!
Co gorsza, niektórym z nas tak zostało: wciąż czujemy, że ktoś nam wbija szpilki. Tyle że teraz nie możemy pobiec do kogoś dorosłego, szarpnąć za rękaw i powiedzieć: „psze pani, bo Basia mnie wyzywa!” Nie, nie. „Ale to już było, i nie wróci więcej”.
Na szczęście, w trudnej chwili za rękaw szarpie nas Magdalena Król, mentorka i sparing partnerka Liderów.
„Jak bardzo jako dorośli ludzie w biznesie wciąż jesteśmy niesamodzielni w obronie samych siebie” – wzdycha pani Magdalena, patrząc z niedowierzaniem, pobłażliwością i może lekką irytacją na Liderów (może kiedyś spojrzy na nas, maluczkich). „Mamy oczekiwanie, że wokół nas zawsze pojawi się jakiś komitet obronny” – pisze dalej, mając na myśli oczywiście Liderów, a nie samą siebie. „Rzadko w takich sytuacjach ktoś wsiądzie na białego konia i przyjedzie, żeby Cię uratować” – informuje Liderów, bo sama przecież na nikogo jadącego na białym koniu nie czeka.
Po czym Król Magdalena bierze Liderów za rękaw, odciąga na bok i cierpliwie, jak na mentorkę przystało, tłumaczy spokojnym, opanowanym głosem: „to, co dla Ciebie jest bolesną szpilką, dla Twojego kolegi może być zwykłą, dynamiczną wymianą zdań albo okazywaniem wyjątkowo bliskich relacji.” I wyobrażamy sobie, że Lider, po usłyszeniu takich słów, patrzy na p. Magdalenę z rozdziawioną buzią, szeroko otwartymi oczami i trzęsącymi się nogami. Bo oto jakby jego świat runął w okamgnieniu.
„Dojrzałość w biznesie polega na tym, że uczysz się mówić „STOP” własnym głosem i jasno komunikujesz światu, gdzie leżą Twoje granice” – kontynuuje mentorskim tonem Król Magdalena, a my zazdrościmy Liderom, że mają taką dorosła sparing partnerkę.
„Czasem rzeczywistość wygląda inaczej niż na Instagramie” – instruuje Weronika Maś
Być może słyszeliście o Instagramie – to taka platforma społecznościowa, gdzie można zamieszczać zdjęcia albo filmiki. NIektórzy ludzie wrzucają zdjęcia obiadu, inni zdjęcia gór, jeszcze inni zdjęcia psów przy obiedzie w górach. Możliwości są nieskończone! Jeśli jeszcze nie byliście na Instagramie, to polecamy!
Ale uwaga! Weronika Maś, edukatorka & partnerka marek PREMIUM (koniecznie z WIELKICH LITER BO TO WIELKIE, NAJWIELKIEJSZE PREMIUM) ostrzega nas, że niektóre zdjęcia na Instagramie mogą wprowadzać w błąd!
Nie! Dlaczego? Ale nie! Właśnie wtedy, gdy zaczynaliśmy odkrywać uroki Instagrama i zachwycać się publikowanymi tam zdjęciami pięknych, dorosłych ludzi – okazuje się, że rzeczywistość instagramowa bywa przesadzona…
„Trafiłam do słowiańskiej restauracji, która na Instagramie wygląda jak coś, za co jestem w stanie PRZEpłacić” – relacjonuje nam podróżniczka, p. Weronika, która w przerwie od partnerowania markom PREMIUM, postanowiła poprzebywać w PREMIUM MIEJSCACH. No bo miejsce, gdzie „Woda — 70 zł za karafkę”, jak rzuca na wstępie p. Maś, to musi być miejsce PREMIUM. My za tyle złotych, to mamy (licząc na szybko) 33,8 litrów polskiej wody Muszynianka, ale to nie jest marka PREMIUM, a raczej marka plebs, więc co się dziwić.
Ale edukatorce Maś o coś innego chodzi.
„Na żywo? Trzy gałązki paproci, zwisające z sufitu i piosenki z listy „Hity radia ESKA” w wersji pseudo-ludowej (najbardziej rozbawiła mnie Metallica z zaśpiewem)” – pisze z goryczą autorka posta. „Instagram vs reality” – dodaje i uprzedza nas, abyśmy nie wierzyli we wszystko, co zobaczymy na platformie Instagram.
Woda gazowana z miętą i cytryną za 70 zł zostanie w mojej pamięci na długo” – konkluduje znawczyni marek PREMIUM, a my jej zazdrościmy takich doznań. Ale też ślicznie i piknie dzię-ku-je-my!
„Czy jesteś gotowy na rodzicielstwo?” – odpowiada Kuba Nagórski
Temat rodzicielstwa jest dla Was bardzo ważny. Wiemy o tym, bo często piszecie do nas listy z pytaniami: „czy to czas, aby mieć dziecko?”
Sami nie wiemy, więc poszukujemy odpowiedzi u dorosłych ludzi. I wtedy trafiamy na rady Kuby Nagórskiego, co-foundera & Main strategist louderhigher. On zna się na rzeczy i wie wiele „o ojcostwie, wolności i końcu kultury zapie***lu”. Ba, my nawet nie wiemy, jak te trzy rzeczy się ze sobą łączą, co z czego wynika i do czego się sprowadza. A p. Nagórski wie.
„Wstajesz rano. Mentalnie jesteś zwycięzcą i czujesz że na kluczowym spotkaniu, które masz odbyć za 2h zrobisz coś spektakularnego. Jesteś wyspany, a świat Ci sprzyja. To będzie świetny dzień” – zaczyna zgrabnym clickbaitem swojego posta, a my dajemy się złapać, bo tak sobie samych siebie wyobrażamy.
Ale Nagórski Kuba dodaje: „no chyba że masz dziecko!”
„Godzina zero. Budzisz dzeci i zaczyna się loteria. Dojedziemy do przedszkola w 30 min, czy umycie zębów zajmie 45” – prezentuje taki scenariusz grozy, a my czujemy się sparaliżowani strachem. Mycie zębów dziecka w 45 minut?
Nikt nas przed tym nie ostrzegał! (Tak samo jak przed fake newsami, Instagramem czy AI).
Jeśli więc chcecie dowiedzieć się, czy dzieci sabotują Wasze biznesy, bez chwili zwłoki kierujcie swe kroki w stronę main strategist Kuby Nagórskiego.
Wszystkim Wam, dorośli ludzie – dozgonnie dzię-ku-je-my!
Droga czytelniczko, drogi czytelniku. Na pewno o tym wiesz i jest nam nieco niezręcznie to pisać, ale mimo wszystko: napiszemy. Rubryka „#OHO!” jest rubryką satyryczną oraz ironiczną, której celem jest pokazanie w krzywym zwierciadle internetowej twórczości, na jaką nasza redakcja natknęła się w mijającym tygodniu. Do wszystkich postaci przywołanych w „#OHO!” odnosimy się z wielką sympatią i odnosimy się tutaj do ich wpisów, a nie do nich samych.