Edukować nie tylko uczniów, ale i nauczycieli. Jak szkolą się polskie akceleratory startupów?

Dodane:

Przemysław Zieliński Przemysław Zieliński

Edukować nie tylko uczniów, ale i nauczycieli. Jak szkolą się polskie akceleratory startupów?

Udostępnij:

Przez ostatnią dekadę w debacie publicznej dominowało pytanie: jak skuteczniej wspierać startupy? Znacznie rzadziej zastanawialiśmy się nad tym, kto wspiera tych, którzy wspierają startupy.

Polski ekosystem innowacji dorasta na naszych oczach. Przez lata uwaga opinii publicznej, mediów oraz instytucji państwowych była skupiona niemal wyłącznie na samych startupach. Pompowano w nie ogromne fundusze, budowano inkubatory i organizowano konkursy. Dziś jednak staje się jasne, że aby młode, technologiczne spółki mogły skutecznie rywalizować na arenie międzynarodowej, potrzebują profesjonalnego zaplecza instytucjonalnego, w tym dojrzałych, sprawnie działających akceleratorów.

Jak diagnozuje Michał Misztal, CEO Startup Academy: „w ostatnich latach ogromne miliony — uwzględniając również środki VC nawet miliardy — zainwestowano w polskie startupy. Jednak bardzo brakowało działań, które mogą w realny sposób wzmacniać potencjał organizacyjny ekosystemu innowacji. Kompetencje, wzmacnianie zaplecza technologicznego, tworzenie relacji z zagranicznymi ekosystemami… To wszystko jest nam potrzebne, aby polskie akceleratory i inkubatory mogły skutecznie konkurować z zachodnimi, ale też bałtyckimi centrami innowacji”.

Zamiast edukować wyłącznie uczniów, nadszedł czas, by podnieść kompetencje nauczycieli. Z tego założenia wyszła Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP), uruchamiając program profesjonalizacji działalności akceleratorów startupowych w Polsce. Realizowana pod hasłem „Startups are us” inicjatywa, finansowana z Funduszy Europejskich dla Nowoczesnej Gospodarki (FENG), ma przynieść strukturalną zmianę w podejściu do budowania innowacji nad Wisłą. Za jej realizację odpowiada Startup Academy.

Od administratora do partnera

Dotychczasowy model funkcjonowania wielu rodzimych akceleratorów rzadko pozwalał im na rozwinięcie w pełni skrzydeł jako centrów eksperckich. Wpływ miały na to m.in. uwarunkowania biurokratyczne.

– Niektóre instrumenty finansowe przenoszą na akceleratory głównie ciężar związany z przekazywaniem środków i ponoszeniu odpowiedzialności za te pieniądze, jednocześnie nie umożliwiając działania merytorycznego. W ten sposób zamiast akceleracji mamy proces regrantingowy – wskazuje wprost Michał Misztal.

Na szczęście optyka instytucji publicznych ulega zmianie. Karolina Okręglak-Hoty, ekspertka w Departamencie Rozwoju Startupów PARP, podkreśla, że polska scena technologiczna przekroczyła masę krytyczną i sama czysta statystyka przestała się liczyć.

– Polski ekosystem startupowy osiągnął etap, w którym sama obecność i rosnąca liczba akceleratorów na rynku przestaje być miarą sukcesu – liczy się też ich jakość i skuteczność – mówi w rozmowie z nami Karolina Okręglak-Hoty.

Przedstawicielka PARP dodaje również, że oczekiwania wobec podmiotów wspierających gwałtownie wzrosły. Dawniej akcelerator był po prostu sprawnym organizatorem – dawał biurko, zapewniał mentorów i organizował Demo Day, z obowiązkowym udziałem choćby jednego reprezentanta funduszy.

– Dziś od polskiego akceleratora oczekuje się od niego znacznie więcej – że będzie aktywnym uczestnikiem ekosystemu, który rozumie potrzeby zarówno startupów, jak i korporacji, inwestorów oraz instytucji publicznych – tłumaczy ekspertka PARP.

Rola „operatora programu” staje się więc – niewystarczająca. Nowoczesny akcelerator musi działać jak partner strategiczny i aktywny pośrednik rynkowy, który otwiera drzwi do pierwszych klientów korporacyjnych i ułatwia nawigację po międzynarodowych rundach finansowania.

Wyzwania jutra: deeptech i AI

To diagnoza. Przejdźmy więc do konkretów i zastanówmy się, przed jakimi wyzwaniami stoją menedżerowie programów akceleracyjnych? PARP zidentyfikował kilka kluczowych obszarów, w których polskie organizacje muszą nadrobić zaległości. Przede wszystkim chodzi o rozwój projektów z obszaru deeptech oraz umiejętność ich komercjalizacji i ochrony prawnej. Polska posiada doskonałe zaplecze inżynieryjne (to powracający refren każdej opowieści o polskim ekosystemie, nieprawdaż?), ale wyprodukowanie technologii to dopiero połowa drogi – kluczem jest umiejętność wejścia na rynek globalny.

Drugą rewolucją, która zmieni reguły gry, jest sztuczna inteligencja. I nie chodzi tu tylko o wspieranie startupów rozwijających AI, ale o zmianę procesów operacyjnych samych akceleratorów.

Thomas Kösters, dyrektor zarządzający DEEP Ecosystems, organizacji od ponad dekady współtworzącej globalne społeczności innowacji, prognozuje radykalną zmianę modelu biznesowego: „do 2030 roku staromodny model mentoringu odejdzie w przeszłość. Akceleratory ewoluują w platformy operacyjne zasilane przez AI, które pozostają w stałym kontakcie ze startupami w długiej perspektywie. Zamiast ogólnych porad, nowa generacja programów wykorzysta autorskie, zastrzeżone dane, aby dostarczać założycielom spersonalizowane strategie w czasie rzeczywistym oraz dopasowywać inwestorów idealnie do ich wyników”.

Według Köstersa sztuczna inteligencja całkowicie przekształci m.in. procesy skautingu i selekcji projektów. Zaawansowane systemy będą analizować profile założycieli, trendy rynkowe oraz cyfrowe sygnały rynkowe, aby przewidywać sukces rund finansowych czy dynamikę wzrostu przychodów. Automatyzacji ulegną też kwestie raportowania, śledzenia wskaźników KPI czy sieciowania (matchmakingu).

Niedoceniany czynnik ludzki

W pogoni za technologią i wskaźnikami finansowymi, organizatorzy programów wsparcia często zapominają o fundamencie każdego biznesu – o człowieku. Zwraca na to uwagę Michał Misztal ze Startup Academy, pytany o najbardziej niedoceniane dziś kompetencje w ekosystemie: „chciałbym, żeby autorzy programów grantowych i akceleracyjnych zauważyli, że kluczowym czynnikiem sukcesu startupu wcale nie jest wiedza, a psychika! Dlatego wciąż brakuje mi elementów związanych z dobrostanem mentalnym foundera, jego relacji z zespołem, inwestorami, a przede wszystkim: samym sobą. Widziałem ostatnio wiele kryzysów mentalnych, które rozkładały na łopatki wielu kompetentnych founderów”.

Zdolność akceleratorów do oceny potencjału psychologicznego zespołów i wspierania ich w momentach rynkowych tąpnięć to kompetencja, która zdaniem ekspertów zacznie realnie odróżniać programy przeciętne od wybitnych.

Polskie ambicje kontra europejskie realia

Polska ma ambicje stać się kluczowym, regionalnym hubem technologicznym w Europie Środkowo-Wschodniej. Choć wciąż gonimy Europę Zachodnią pod względem wolumenu finansowania i spektakularnych wyjść z inwestycji, dystans ten systematycznie topnieje. Programy takie jak MIT Enterprise Forum CEE, Huge Thing czy Space3ac radzą sobie świetnie, a ich podopieczni pozyskali łącznie ponad 300 milionów euro. Co ciekawe, stajemy się też bramą do rynków unijnych dla obcokrajowców – blisko jedna trzecia startupów akcelerowanych w Polsce pochodzi z zagranicy.

Aby jednak wejść do pierwszej ligi, polski ekosystem musi uniezależnić się od dotacji. Thomas Kösters wskazuje na konkretne europejskie rynki, które mogą być dla nas drogowskazem:

  • Berlin: naturalny, bo najbliższy punkt odniesienia, będący pierwszym zagranicznym krokiem dla wielu założycieli z regionu CEE;
  • Tallinn: dowód na to, że nawet mały ekosystem może zdominować rynek, jeśli postawi na pełną cyfryzację i usunięcie barier administracyjnych (w estońskich akceleratorach aż 70% uczestników to obcokrajowcy!);
  • Zurych i Lozanna: wzorce idealne dla takich ośrodków jak Kraków czy Gdańsk – pokazujące, jak skutecznie przekuwać badania uniwersyteckie w światowej klasy projekty deep tech.
  • Wiedeń i Praga: przykłady na to, że przemyślane, prowadzone w języku angielskim programy potrafią napędzać transgraniczny wzrost bez konieczności posiadania kapitału na poziomie Londynu.

Nowe rozdanie

Odpowiedzią na te globalne trendy i lokalne niedobory ma być wspomniany cykl warsztatów realizowanych w ramach inicjatywy PARP. Inauguracyjne spotkanie odbyło się w dniach 9–10 czerwca w Warszawie, gromadząc takich prelegentów jak m.in. Krzysztof Gulda, wspomniany już  Thomas Kösters oraz Paula Skrzypecka. Tematyka ich zajęć oscylowała wokół nowoczesnych międzynarodowych praktyk zarządzania oraz wykorzystania AI.

Zaplanowano 5 specjalistycznych warsztatów oraz 2 duże spotkania networkingowe, które potrwają aż do marca 2027 roku w różnych miastach Polski, m.in. w Warszawie, Gdańsku i Rzeszowie. Długofalowa formuła ma dać czas na realne wdrożenie wypracowanych narzędzi.

– Sukces będzie dla nas oznaczał przede wszystkim realną zmianę jakościową w sposobie, w jaki akceleratory projektują i prowadzą swoje programy – podsumowuje Karolina Okręglak-Hoty z PARP. – Chcemy, żeby uczestnicy wychodzili z warsztatów nie tylko z wiedzą, ale z konkretnymi narzędziami i sieciami kontaktów (…). Polskie akceleratory działają często obok siebie, rzadziej razem. Program ma to zmieniać.

Jeżeli dzięki tym działaniom polskie organizacje wyjdą z mentalnego schematu „rozliczania wniosków” i zaczną ramię w ramię z zagranicznymi partnerami budować globalne sukcesy rodzimych przedsiębiorców, polski rynek innowacji wejdzie w zupełnie nową erę. Rekrutacja do kolejnych etapów programu prowadzona jest sukcesywnie – menedżerowie innowacji powinni uważnie śledzić komunikaty PARP.

Czytaj  także: