Kosmiczny rajd na NewConnect. Polska spółka Liftero debiutuje z 43-procentowym wzrostem

Dodane:

MamStartup logo Mam Startup

Kosmiczny rajd na NewConnect. Polska spółka Liftero debiutuje z 43-procentowym wzrostem

Udostępnij:

Na alternatywnym parkiecie warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych – NewConnect – zadebiutowała spółka Liftero S.A., wyspecjalizowana w projektowaniu i produkcji satelitarnych systemów napędowych.

Reakcja inwestorów była jednoznaczna: w pierwszych minutach sesji kurs akcji wystrzelił w górę o blisko 43%. Czy to znak, że polski sektor spacetech na dobre zadomowił się w świadomości inwestorów institucionalnych i prywatnych?

Inwestorzy rzucili się na akcje

Ostatni dzień czerwca przyniósł rynkowi NewConnect 336. notowany podmiot i zarazem szósty debiut w 2026 roku. Debiut Liftero (notowanego pod tickerem „LFR”) był jednym z najbardziej wyczekiwanych wydarzeń tego półrocza na warszawskim parkiecie. Już majowa oferta publiczna (IPO) akcji serii C, w ramach której spółka pozyskała 17,5 mln zł brutto na dalsze skalowanie działalności, zapowiadała ogromne emocje. Popyt w transzy otwartej aż 20-krotnie przewyższył liczbę oferowanych akcji, co doprowadziło do gigantycznej, sięgającej ok. 95% stopy redukcji zapisów. Co ciekawe, do akcjonariatu polskiego spacetechu dołączyły także duże instytucje finansowe, w tym TFI PZU, które przekroczyło próg 5% w kapitale zakładowym.

Podczas inauguracyjnej sesji cena emisyjna, ustalona uprzednio na poziomie 35,00 zł, odeszła w zapomnienie – kurs na otwarciu wyniósł 50,00 zł, co oznacza wzrost o 42,9 proc.. Przy cenie z IPO wycena rynkowa spółki sięgnęła blisko 99 mln zł.

– Wchodzimy na giełdę z technologią zweryfikowaną już w warunkach kosmicznych, rosnącym zainteresowaniem klientów, a także jasno określonym planem dalszego skalowania działalności. Chcemy, aby nasza obecność na rynku kapitałowym wspierała rozpoznawalność Liftero i budowała naszą pozycję na globalnym rynku napędów kosmicznych, gdzie jesteśmy dziś pierwszą europejską spółką typu pure-play space propulsion – komentuje Tomasz Palacz, CEO Liftero.

Technologia z „flight heritage” i zaufanie ESA

Sukces debiutu Liftero nie wziął się z próżni. Branża kosmiczna wymaga twardych dowodów na działanie technologii w ekstremalnych warunkach pozaziemskich. Polski podmiot posiada tzw. flight heritage (kosmiczny rodowód) – flagowy produkt firmy, modułowy, chemiczny system napędowy BOOSTER, został pomyślnie wyniesiony na orbitę i przetestowany w marcu 2025 roku w ramach misji RED5.

BOOSTER wykorzystuje nietoksyczne materiały pędne i jest dedykowany dla satelitów o wadze od 30 do 500 kg. W dobie tłoku na orbicie i rosnących wymagań dotyczących aktywnego manewrowania satelitami w celu unikania śmieci kosmicznych, napęd przestał być opcjonalnym luksusem – stał się koniecznością bezpieczeństwa.

Bezpośrednio przed samym debiutem spółka poinformowała o kolejnym kamieniu milowym: Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) zatwierdziła etap opracowania i wyprodukowania modelu inżynierskiego elektrotermicznego silnika zapasowego dla średnich i dużych platform satelitarnych, dając Liftero zielone światło do rozpoczęcia trzymiesięcznej kampanii testowej. Łączne przychody z realizacji projektów dla ESA tylko w 2026 roku mają przynieść spółce około 480 tys. euro.

Globalny komercyjny pipeline

Dla giełdowych graczy kluczowe są jednak perspektywy komercyjne. Rynek satelitarny dynamicznie rośnie, a Liftero sprawnie monetyzuje swoje rozwiązania na całym globie. Spółka rozwija sprzedaż w Europie, Azji oraz USA, a szacunkowa wartość jej tzw. pipeline’u ofertowego opiewa na astronomiczną kwotę 105 mln euro. Na początku 2026 roku firma przypieczętowała swój największy kontrakt w historii, podpisując umowę z indyjskim podmiotem OrbitAID na dostawę dwóch systemów Booster.

Wartość pojedynczego sprzętowego systemu napędowego waha się w granicach od 100 tys. do nawet 1 mln euro.

NewConnect to dopiero początek

Liftero jest obecnie jedynym przedstawicielem segmentu space-tech bezpośrednio na rynku NewConnect. Dołącza jednak do szerszego, elitarnego grona polskich firm kosmicznych obecnych na giełdzie, takich jak Creotech Instruments czy Scanway.

Władze spółki nie ukrywają, że mały parkiet traktują jako trampolinę do dalszego rozwoju. Docelowym i jasno zadeklarowanym kierunkiem pozostaje przeniesienie notowań na Główny Rynek GPW, gdy tylko technologia zostanie w pełni wyskalowana produkcyjnie. Środki z udanego IPO posłużą przede wszystkim rozbudowie zaplecza produkcyjno-testowego, co ma skrócić czas dostawy systemów do komercyjnych klientów do zaledwie 6–9 miesięcy.

Polski przemysł kosmiczny przestaje być jedynie domeną instytutów naukowych. Przypadek Liftero pokazuje, że zaawansowany hardware Made in Poland potrafi skutecznie rywalizować na globalnym rynku inżynierii orbitalnej i – co najważniejsze – rozpalać wyobraźnię oraz portfele inwestorów.

Zdjęcie: fan page Krakowskiego Parku Technologicznego

Czytaj także: