Wojna gigantów o prawa autorskie: Midjourney żąda, by Hollywood ujawniło swoje sekrety AI

Dodane:

MamStartup logo Mam Startup

Wojna gigantów o prawa autorskie: Midjourney żąda, by Hollywood ujawniło swoje sekrety AI

Udostępnij:

Konflikt prawny pomiędzy generatorem obrazów Midjourney a największymi wytwórniami filmowymi w Hollywood nabiera zupełnie nowego obrotu.

Startup, który został pozwany za masowe naruszanie praw autorskich, postanowił zastosować strategię obrony opartą na pokazaniu rzekomej hipokryzji swoich oskarżycieli. Midjourney domaga się teraz od gigantów rozrywki pełnego wglądu w ich wewnętrzne dokumenty oraz szczegółowe dane dotyczące tego, w jaki sposób sami wykorzystują sztuczną inteligencję w swoich produkcjach.

Od oskarżeń o plagiat do kontrataku

Sprawa ma swój początek w 2025 roku, kiedy to korporacje Disney oraz Universal złożyły pozew przeciwko Midjourney. Amerykańskie wytwórnie zarzuciły twórcóm popularnego narzędzia AI bezprawne trenowanie modeli na chronionych materiałach. Efektem tego procederu było bezproblemowe generowanie przez użytkowników precyzyjnych grafik przedstawiających kultowe postacie, takie jak Darth Vader czy Bart Simpson. Jesienią tego samego roku do batalii sądowej dołączył koncern Warner Bros. Discovery, podnosząc analogiczne zarzuty w stosunku do wizerunków Supermana, Batmana czy Królika Bugsa, domagając się gigantycznych odszkodowań finansowych.

Midjourney od samego początku nie zaprzeczało faktom, lecz opierało swoją linię obrony na doktrynie dozwolonego użytku (fair use). Zdaniem prawników firmy, wykorzystywanie publicznie dostępnych obrazów do uczenia algorytmów jest w pełni legalne i przypomina proces, w którym ludzki artysta inspiruje się cudzą twórczością. Teraz jednak startup postanowił pójść o krok dalej i zmusić hollywoodzkie studia do ujawnienia własnych praktyk technologicznych.

Batalia o wewnętrzne dokumenty wytwórni

W najnowszym wniosku procesowym skierowanym do sądu federalnego Midjourney domaga się dostępu do niezwykle wrażliwych danych należących do pozywających go studiów. Na liście żądań znalazły się między innymi biznesplany związane z AI, raporty z przeprowadzonych badań, zbiory danych treningowych, wagi modeli, a nawet wewnętrzne prezentacje przygotowywane bezpośrednio na spotkania zarządów spółek. Cel tego zabiegu jest jasny: udowodnienie, że Disney, Universal oraz Warner Bros. Discovery robią dokładnie to samo, za co teraz próbują ukarać technologiczny startup.

Wcześniejsze postanowienie sędziego pokoju z czerwca 2026 roku ograniczyło obowiązek ujawniania informacji przez studia filmowe wyłącznie do narzędzi AI skierowanych bezpośrednio do konsumentów. Midjourney walczy obecnie o całkowite uchylenie tego ograniczenia. Firma argumentuje, że taka decyzja pozwala korporacjom na manipulowanie dowodami i ukrywanie kluczowych faktów dotyczących ich wewnętrznych operacji, podczas których algorytmy mogą być masowo wykorzystywane do tworzenia scenopisów czy grafik koncepcyjnych.

Zasada czystych rąk jako klucz do obrony

Reprezentujący Midjourney prawnik Bobby Ghajar wprost wskazuje na prawną doktrynę tak zwanych nieczystych rąk (unclean hands). Jeśli hollywoodzkie studia same potajemnie trenują własne modele sztucznej inteligencji na nielicencjonowanych, chronionych prawem autorskim materiałach innych podmiotów, ich oskarżenia tracą na wiarygodności. Udowodnienie takich działań przed sądem pokazałoby, że pobieranie danych i trenowanie na nich AI stało się po prostu powszechnym zwyczajem rynkowym, akceptowanym również przez tradycyjną branżę filmową.

Strona przeciwna nie pozostaje dłużna i ostro krytykuje działania startupu. Główny adwokat reprezentujący hollywoodzkie studia, David Singer, określił żądania Midjourney mianem bezpodstawnego polowania na dowody (fishing expedition), które ma na celu jedynie odwrócenie uwagi od oczywistego naruszenia praw autorskich. Podkreślił również, że intencją branży filmowej nie jest całkowity zakaz rozwoju sztucznej inteligencji, ale powstrzymanie Midjourney przed bezprawnym powielaniem i komercjalizowaniem zastrzeżonych postaci.

Decyzja sądu federalnego w tej sprawie spodziewana jest w nadchodzącym miesiącu. Wynik tego starcia może stać się kluczowym precedensem, który zdeterminuje zasady ujawniania dowodów we wszystkich przyszłych sporach dotyczących praw autorskich i sztucznej inteligencji.

Czytaj także: