Aplikacja z toaletami elektryzuje polskiego LinkedIna: „nikt nie prosił, każdy potrzebował”

Dodane:

Przemysław Zieliński Przemysław Zieliński

Aplikacja z toaletami elektryzuje polskiego LinkedIna: „nikt nie prosił, każdy potrzebował”

Udostępnij:

W tej opowieści jest wiele niesamowitych wątków: odgrzewany kotlet, który wciąż rozgrzewa polskie umysły. Ułańska wyobraźnia i szarże komentariatu. Stan umysłu polskiego foundera anno domini 2026. Nic tylko brać i czytać, czytać i brać.

Akt I: motyle w brzuchu

Każdy pomysł ma swój początek. Zazwyczaj jesteśmy w stanie precyzyjnie umiejscowić – zarówno w czasie, jak i w przestrzeni – gdzie narodziła się nasza idea. Ale w kontekście aplikacji wyszczaj.to, z chęcią pominiemy ten fragment. Mało nas on interesuje. Ograniczmy się więc do suchego opisania pomysłu na aplikację, którą pochwalił się – otwarty na współpracę, jak sam deklaruje – Karol Binkowski.

Mówiąc konkretnie, jeśli poczujemy potrzebę skorzystania z toalety, a akurat jesteśmy w plenerze, to mając tę aplikację w smartfonie, raz-dwa zlokalizujemy najbliższy wychodek.

Twórcy takiego rozwiązania rzeczywiście musieli poczuć, że trafili na żyłę złota, stając się tym samym pionierami popularnego sportu uprawianego przez dziesiątki tysięcy Polek i Polaków: czy zdążę dobiec?

Akt II: spłukany research

Na całe szczęście dla nas, Karol Binkowski nie wykonał głównej roboty, czyli researchu. Gdyby pan Karol odrobił pracę domową, nie byłoby o czym pisać. Przy okazji wiedziałby, że na mobilnym ryneczku można dostać takie aplikacje jak:

  • Gdzie jest Tron: projekt zainicjowany przez firmę WCTron. Aplikacja oferuje interaktywną mapę toalet publicznych w całej Polsce, umożliwia ocenianie obiektów oraz zgłaszanie nowych lokalizacji przez użytkowników. Dostępna jest również wersja przeglądarkowa na stronie gdziejesttron.pl.

  • WC Radar: aplikacja pozwalająca na wyszukiwanie toalet publicznych z uwzględnieniem dodatkowych filtrów, takich jak udogodnienia dla osób z niepełnosprawnościami czy dostępność dla rodziców z dziećmi. Oferuje system ocen użytkowników.

  • Toilet Finder (uwaga, nie pomylić z Foilet Tinder!) oraz Flush Public Toilets/Restrooms: popularne aplikacje międzynarodowe, które posiadają obszerne bazy danych obejmujące również Polskę. Użytkownicy mogą w nich sprawdzać, czy toaleta jest płatna, czy wymaga klucza oraz czy posiada odpowiednie udogodnienia.

Dodatkowo, swoje autorskie aplikacje stworzyły własne aplikacje, na przykład

  • Warszawa (aplikacja „Warszawa 19115”): w menu „Usługi” znajduje się mapa ogólnodostępnych toalet, uwzględniająca zarówno obiekty stacjonarne, jak i przenośne. Dodatkowo w wielu miejscach w mieście znajdują się tabliczki z kodami QR („Mapa WC”), które po zeskanowaniu otwierają mapę najbliższych toalet w przeglądarce.

  • Gdańsk (aplikacje „Jestem z Gdańska” oraz „Karta Turysty”): aplikacje te posiadają moduł lokalizujący toalety publiczne (całoroczne i sezonowe), wskazujący drogę do najbliższego punktu i oferujący listę dostępnych WC w pobliżu.

Warto zauważyć, że wiele toalet publicznych jest również widocznych bezpośrednio w popularnych mapach cyfrowych, takich jak Google Maps, gdzie często można znaleźć informacje o godzinach otwarcia czy opiniach innych użytkowników.

Akt III: dzieło ujrzało światło dzienne

Wiadomo, że gdy foundera pomysł przyciśnie, to nie ma mocnych: trzeba się tym pomysłem dzielić. Wypchnąć go z siebie, wyrzucić i pokazać światu. To jest właśnie ten moment. A zatem:

Dla historyków zaznaczmy, że stało się 6 lipca 2026.

Akt IV: lecą komentarze

Jak głosi popularna pieśń narodowa, wszyscy Polacy to jedna rodzina:

Opublikowane w 2006 roku przez Ireneusza Sadowskiego badanie „Egalitarne nostalgie: czy stosunek do nierówności dzieli Polaków?” wskazywały, że egalitaryzm jest trwale zakorzeniony w polskiej świadomości kulturowej. Klasyczne ustalenia poczynione przez Waltera G. Runcimana dowodzą iż bezpośrednią przyczyną egalitaryzmu jest relatywna deprywacja. Dorzućmy jeszcze raporty Forsal.pl oraz analizy Salon24.pl, by czarno na białym stwierdzić, że większość Polaków uważa Polskę za kraj nierównych szans i ma poczucie niesprawiedliwego traktowania.

Ten jakże ciekawy kulturalno-socjologiczno-ekonomiczny wstęp służy nam do tego, by wytłumaczyć, dlaczego pod postem foundera od wyszczaj.to ukazało się tak wiele komentarzy. Otóż, brak powszechnego dostępu do toalet zdaje się jednoczyć Polki i Polaków, wciąż pozostając ważkim tematem (pytanie tylko: czy tworzenie kolejnych aplikacji pokazujących brak pobliskich toalet rzeczywiście czemuś służy). A skoro wszyscy czujemy się uciskani, to cóż nam szkodzi zabrać głos.

Spójrzmy więc na komentarze zamieszczone w odzewie do pomysłu Binkowskiego.

Da się zauważyć, że nazwa wyszczaj.to nie przypadła do gustu kobietom:

  • „może zmieńcie nazwę to będzie Was odróżniać między innymi ładna nazwa” – proponuje Anna Buczek, specjalistka od jogi;
  • „tylko ta nazwa… nie musi być poprawna i nudna, może byc dosłowna, ale może niekoniecznie taka głupio wulgarna… bardziej poszłabym w stronę czegoś filuternego, acz krótkiego i prostego, np. siusiu.pl. Dwie bliźniacze sylaby dają sporo kreatywnej przestrzeni marketingowej, a to ważne przy budowaniu 'brand awareness’, a później też pozwalają na rozszerzenie znajomości marki, na przykład poprzez kiblowe partnershipy 🤣 np. oznaczenia, wklepki, tabliczki na danych punktach WC. Np. „SiuSiu recommended” – rozpisuje się w wolnej chwili Agata Naruszewicz, B2B SALES EXPERT in IT INDUSTRY, SaaS | SENIOR BUSINESS DEVELOPMENT MANAGER | ENTERPRISE SALES | SDR TEAM MENTOR / LEAD
  • „Nazwa jest odrażająca.Zmieńcie to.” – Katarzyna Jaśko, Head Hunter, HR Manager

Złagodzić niesmak próbuje Tomasz Jankiewicz, Senior Data Engineer, proponując nazewniczy kompromis: „Odlejsietu byłoby o 1 stopień łagodniejaszą nazwą, myślę że nadal chwytliwą, ale jednak bardziej przystępną np dla pań, wśród których są takie co przekonują że w ogóle takich obrzydliwych rzeczy nie robią”.

Przy okazji, udało się obalić mit, jakoby TedX swoje lata świetności miał już za sobą – dzięki komentarzowi autorstwa Bartłomieja Piotrowskiego, konsultanta strategii w biznesie oraz prelegenta TedX, już wiemy, że ta społeczność ma w co ręce włożyć: „już z 5 razy mentorowalem zespoły które chciały dowieźć coś podobnego ale miały gorsze nazwy”.

Sedes zbliża i ułatwia szczerość, dlatego w komentarzach nie brakuje wątków osobistych. I tak, Grzegorz Hansen, PhD, AML/CFT, KYC wyznaje: „osób z różnymi – przejściowymi czy trwałymi – schorzeniami układu moczowego jest wiele, już choćby tych, które cierpią na raka pęcherza (w większości mężczyźni), jak również cierpiących np. na przerost prostaty. Dla nich będzie to naprawdę b. cenna aplikacja.” Agnieszka Łazowska AutenTycznie (lubi być z drugim człowiekiem), opowiada, że „korzystam z natury i restauracji. Mając endometriozę nie dam rady nosić moczu w poszukiwaniu WC nie wiadomo gdzie”. A Nicole Kowol, nerd w rekrutacji IT obiecuje: ” że latem piję lekko 4 litry wody dziennie, to pewnie i będę korzystała. ;)”

Jest też znaczna grupa osób, które za darmo dzielą się pomysłami na ulepszenia. A jak pisze Marta Przeor, PhD Head of Public, Utilities & Telecom w Sii Poland, kwestia pieniędzy jest w kontekście toalet szczególnie drażliwa: „fajnie gdyby jeszcze przy płatnych było info, czy można płacić kartą/blikiem – można się srogo zdziwić, kiedy człowiek pędzi do WC, a tam „wrzuć 2 zł żeby otworzyć drzwi””. Paweł Nowacki, Account Executive w Metaverse Consulting dorzuca swoje trzy grosze: „Dobre na ultramaratony pod kątem dobrania wody ;). Akurat jadę jeden i noc/ wczesne rano następnego dnia wypada mi na Roztoczu, m.in. Zwierzyniec. Znalazłem tam jedną toaletę przy parkingu, przy jakiejś wodzie na Google maps i tej akurat tu nie widzę, a jest publiczna (chyba). Te co widzę, są raczej na zamkniętym terenie i w nocy pewnie niedostępne. Tak, że tego, trochę niedociągnięć jest jeszcze;)”.

„A moze mapa Wuropy? Są miejsca w Europie, gdzie darmowe toalety to rzadkość” – sufluje obyty w temacie Grzegorz Sławiński, specjalista ds. marketingu w PZL-Świdnik. Wtóruje mu Michał Szałas, Bronimy Biznes, Adwokat dla Zarządów „róbcie ekspansję w świat. Holandia, Zanzibar i Kanada też tego potrzebują! ” (przy okazji widać, gdzie ostatnio bywał p. Szałas).

W tym naszym miniprzeglądzie linkedinowej społeczności nie mogło braknąć gospodarskiego głosu – a ten zapewnia Rafał Rogala, director at EY immigration: „Wolałbym, gdybyście budowali publiczne toalety.” Wiadomo, dyrektor to dyrektor.

Akt V: unicorn czy gra o tron?

Teraz pozostaje czekać, jak buńczucznie zapowiadana aplikacja poradzi sobie na rynku. Czy udźwignie ciężar oczekiwań społeczeństwa? Czy przyniesie upragniona ulgę? Czy zapewni komfort w codzienności?

A słowem puenty dodajmy tylko: „czym ciemniej, tym łatwiej być gwiazdą”.