W poszukiwaniu sposobu na kształcenie founderów

Dodane:

Przemysław Zieliński Przemysław Zieliński

W poszukiwaniu sposobu na kształcenie founderów

Udostępnij:

Polskie uczelnie od lat próbują skracać dystans dzielący naukę od biznesu. Powstają akademickie inkubatory przedsiębiorczości, centra transferu technologii, programy akceleracyjne i konkursy na najlepszy studencki startup. Problem w tym, że przedsiębiorczość wciąż zbyt często pozostaje jedynie dodatkiem do tradycyjnego toku studiów.

Model Edukacji Spersonalizowanej jako szansa na transformację akademickiej przedsiębiorczości

Polskie uczelnie od lat próbują skracać dystans dzielący naukę od biznesu. Powstają akademickie inkubatory przedsiębiorczości, centra transferu technologii, programy akceleracyjne i konkursy na najlepszy studencki startup. Problem w tym, że przedsiębiorczość wciąż zbyt często pozostaje jedynie dodatkiem do tradycyjnego toku studiów.

Raport Startup Academy poświęcony Modelowi Edukacji Spersonalizowanej (MES) proponuje inne podejście: zamiast uczyć przedsiębiorczości obok studiów, warto stworzyć studentom warunki do rozwijania autorskich projektów bezpośrednio w ramach procesu kształcenia. Czy taka zmiana rzeczywiście pomoże wykształcić w Polsce nowe pokolenie founderów?

Od zaliczania przedmiotów do rozwiązywania problemów

Wyobraźmy sobie studenta informatyki, który ma pomysł na wykorzystanie sztucznej inteligencji w diagnostyce medycznej. W tradycyjnym modelu akademickim uczestniczy on w wykładach, zdaje egzaminy i realizuje z góry narzucone projekty przewidziane w sylabusie. Nad własnym przedsięwzięciem pracuje po godzinach – o ile wystarczy mu determinacji i czasu. W modelu proponowanym przez Startup Academy jego pomysł stałby się integralną częścią toku studiów. Student otrzymywałby wsparcie mentora akademickiego, konsultował założenia z ekspertami biznesowymi, rozwijał kompetencje wprost niezbędne do realizacji projektu i uczył się poprzez rozwiązywanie rzeczywistych problemów. Nie oznacza to automatycznego powstania startupu, ale znacząco skraca drogę od hipotezy do działającego prototypu i ewentualnej komercjalizacji.

To jedna z kluczowych tez publikacji Startup Academy zatytułowanej Model Edukacji Spersonalizowanej. Od pilotażu do zmiany systemowej w szkolnictwie wyższym. Autorzy postulują odejście od unifikacji kształcenia na rzecz elastycznego modelu uwzględniającego zainteresowania, predyspozycje i cele studenta oraz potrzeby współczesnej gospodarki.

Trzy filary MES to:

  1. Elastyczna ścieżka edukacyjna,

  2. Mentoring ekspercki,

  3. Nauka oparta na realizacji autorskich projektów (Project-Based Learning).

Z punktu widzenia rozwoju przedsiębiorczości akademickiej decydujący jest ten ostatni element. W tradycyjnym systemie student udowadnia, że przyswoił określoną wiedzę teoretyczną. W modelu projektowym musi wykazać, że potrafi zastosować ją w praktyce. A przecież od identyfikacji realnego problemu i dostarczenia wartości rynkowej zaczyna się każde udane przedsięwzięcie biznesowe. Warto jednak postawić wyraźną granicę: MES jest przede wszystkim propozycją reformy dydaktyki wyższej, a nie programem masowego inkubowania startupów. Jego potencjał prorozwojowy tkwi w kształtowaniu uniwersalnych kompetencji i zmianie kultury uczenia się, a nie w wymogu, by każdy absolwent zakładał spółkę.

Dlaczego przyszli founderzy potrzebują innego modelu kształcenia?

Przedsiębiorczość technologiczna wymaga interdyscyplinarności, podczas gdy tradycyjne programy kształcą w wąskich specjalizacjach:

  • założyciel startupu medycznego może biegle orientować się w biotechnologii, ale nie potrafi przeprowadzić walidacji rynkowej ani wywiadów z użytkownikami;

  • programista bez trudu stworzy kod aplikacji, lecz może mieć trudność z oceną gotowości klientów do płacenia za rozwiązanie;

  • zespół naukowców syntetyzuje innowacyjny materiał, nie posiadając elementarnej wiedzy o konstruowaniu modelu biznesowego.

Przewaga MES ma polegać na harmonijnym łączeniu tych domen. Student uczy się zarządzania ryzykiem, planowania, komunikacji i iteracyjnego testowania rozwiązań w bezpiecznym środowisku akademickim. Różnica tkwi w kryteriach sukcesu: na uczelni celem nadrzędnym jest osiągnięcie zdefiniowanych efektów uczenia się, podczas gdy na rynku – znalezienie powtarzalnego, skalowalnego modelu biznesowego. Dobry program teoretycznie potrafi pogodzić obie te perspektywy.

Mentor zamiast kolejnego wykładu

Kluczowym elementem MES jest mentoring – rozumiany nie jako jednorazowa, godzinna konsultacja pomysłu, lecz jako ustrukturyzowana, ciągła współpraca. Zadaniem mentora jest konfrontowanie założeń studenta z realiami rynkowymi, zadawanie niewygodnych pytań i pomoc w identyfikacji błędów poznawczych. Szczególnie w deeptechowych projektach niezbędne jest zróżnicowanie profilu doradców: od naukowców i inżynierów, przez rzeczników patentowych, po przedsiębiorców z doświadczeniem w komercjalizacji. Tradycyjna relacja typu promotor–seminarzysta rzadko zapewnia tak szerokie spektrum kompetencji.

Należy jednak pamiętać, że sama liczba 54 tysięcy godzin wsparcia jest jedynie wskaźnikiem nakładu, a nie rezultatu. W projektach finansowanych ze środków publicznych łatwo raportować godziny spotkań; znacznie trudniej zmierzyć realny przyrost kompetencji uczestników oraz postęp weryfikacji rynkowej ich projektów.

Uczelnia jako poligon doświadczalny: lekcje z zagranicy

Raport Startup Academy słusznie odnotowuje, że komponenty MES z powodzeniem funkcjonują na czołowych uczelniach zagranicznych:

  • Massachusetts Institute of Technology (MIT): program MicroMasters ilustruje modułowe budowanie ścieżek edukacyjnych i formalną walidację cząstkowych kompetencji;

  • Georgia Institute of Technology: internetowe programy magisterskie pokazują, jak technologia uelastycznia proces dydaktyczny;

  • Olin College of Engineering: model całkowicie zorientowany na pracę projektową, w ramach której studenci rozwiązują realne wyzwania rynkowe i inżynieryjne.

Wnioskiem dla polskich uczelni nie musi być ślepe kopiowanie zagranicznych struktur organizacyjnych, lecz fundamentalna zmiana postrzegania studenta: z biernego odbiorcy wiedzy w aktywnego współtwórcę procesu kształcenia.

Bariery: kultura organizacyjna ważniejsza niż ustawy

Prof. Andrzej Kraśniewski, cytowany w raporcie, zauważa, że obowiązujące w Polsce ramy prawne dają uczelniom wystarczającą autonomię do elastycznego kształtowania programów. Prawdziwym wyzwaniem pozostaje coś innego. Mianowicie – kultura akademicka. Jest ona rozumiana na trzy sposoby. Po pierwsze, jako  sztywna hierarchia i przywiązanie do tradycyjnego, transmisyjnego modelu nauczania. Jej drugą cechą jest brak systemowych zachęt dla naukowców i dydaktyków do angażowania się we współpracę z biznesem i mentoring. I wreszcie, niedostateczne przygotowanie kadry do roli facylitatorów pracy projektowej. Ekosystem innowacji to nie tylko sale ze ścianami do pisania flamastrami. To przede wszystkim klimat sprzyjający eksperymentom, otwartość na błędy i sprawne mechanizmy transferu wiedzy do gospodarki.

Rachunek ekonomiczny, czyli ile kosztuje kształcenie innowatora?

Zestawienie deklarowanego budżetu pilotażu (65 mln zł) z liczbą 360 uczestników daje kwotę 180 556 zł w przeliczeniu na jednego studenta. Wskaźnika tego nie wolno utożsamiać z bezpośrednim kosztem dydaktycznym kształcenia jednej osoby. Budżet programu obejmuje bowiem budowę metodyki, platformy informatyczne, zarządzanie projektem i infrastrukturę. Z punktu widzenia finansów publicznych pojawia się jednak kluczowe pytanie o skalowalność:

  • jeśli wypracowane standardy i narzędzia zostaną trwale wdrożone w całym systemie szkolnictwa wyższego, początkowy koszt inwestycji rozłoży się na dziesiątki tysięcy beneficjentów;

  • jeśli jednak program pozostanie jedynie zamkniętym, kosztownym eksperymentem dla wąskiej grupy, jego gospodarczy, społeczny, edukacyjny wpływ okaże się po prostu znikomy.

Czego raport jeszcze nie rozstrzyga?

Opracowanie Startup Academy to cenny głos w dyskusji o modernizacji szkolnictwa wyższego, będący zapisem doświadczeń praktyków i wniosków z konferencji #MES2026. Nie stanowi jednak niezależnej ewaluacji empirycznej. Abyśmy mogli ocenić faktyczną skuteczność MES, w kolejnych latach niezbędne będzie monitorowanie wskaźników takich wskaźników jak odsetek przedsięwzięć rozwijanych po zakończeniu finansowania, liczba prototypów, które przeszły komercyjną weryfikację czy też liczbę zespołów pozyskujących finansowanie zalążkowe (pre-seed/seed) lub klientów. Sukcesu programu nie należy mierzyć wyłącznie liczbą zarejestrowanych spółek. Równie wartościowym rezultatem będzie wykształcenie innowatorów wewnętrznych (intraprzedsiębiorców), elastycznych menedżerów oraz naukowców rozumiejących realia rynkowe.

Od edukacji transmisyjnej do sprawczości

Istota Modelu Edukacji Spersonalizowanej sprowadza się do przedefiniowania misji uniwersytetu: przejścia od biernego przekazywania wiedzy encyklopedycznej do budowania sprawczości, krytycznego myślenia i zdolności operacjonalizacji pomysłów. Pilotaż „Uczelnie Przyszłości” potrwa do końca 2028 roku. O jego ostatecznym sukcesie zadecydują nie deklaracje programowe, lecz to, ilu młodych ludzi opuści mury uczelni z przekonaniem, że potrafią samodzielnie identyfikować wyzwania, tworzyć działające rozwiązania i zamieniać wiedzę akademicką w wartość rynkową oraz społeczną.

Darmowy e-book możesz pobrać stąd.

Czytaj także: