Apple i Google pomogą śledzić osoby zarażone koronawirusem. Mają już technologię

Udostępnij:
Apple i Google poinformowali, że wspólnie stworzyli technologię pozwalającą na śledzenie rozprzestrzeniania się pandemii koronawirusa. Rozwiązanie jest już gotowe i powinno się pojawić na początku maja.

Obecnie wykonywane są ostatnie prace związane z systemem szyfrowania i bezpieczeństwa danych. Apple i Google chcą udostępnić technologię jako najnowszą aktualizację swoich systemów operacyjnych.

Systemy operacyjne Apple’a i Google’a będą śledzić osoby zarażone koronawirusem i powiadomią inne osoby, które się z nimi przypadkowo zetknęli. Rozwiązanie ma być dobrowolne. Oba koncerny zapewniają, że dane, które podadzą użytkownicy, nie będą wykorzystane do innych celów. Informacje mają być przechowywane przez 21 dni.

Śledzenie zarażonych

Prosta w użytkowaniu technologia, będzie działać w oparciu o Bluetooth. Osoby, które są zarażone koronawirusem, mogą wysłać zaszyfrowaną listę telefonów, w których pobliżu się znajdowały. Wtedy wyświetlą się alerty potencjalnie narażonym użytkownikom.

Przykład, jak będzie działać aplikacja:

  1. Dwie osoby są w pobliżu siebie przez pewien czas, powiedzmy 10 minut. Ich telefony wymieniają się anonimowymi identyfikatorami (które zmieniają się co 15 minut).
  2. Później u jednej z tych osób zostaje zdiagnozowany COVID-19. Użytkownik wprowadza tę informację do systemu za pomocą np. aplikacji służb ochrony zdrowia odpowiedniej dla swojego kraju, co jest jednocześnie potwierdzeniem wiarygodności danych. Za dodatkową zgodą, zdiagnozowany użytkownik pozwoli na przesyłanie do systemu swoich anonimowych identyfikatorów z ostatnich 14 dni.
  3. Osoba, z którą się zetknęła, ma na swoim telefonie aplikację Zdrowie Publiczne, dzięki której otrzyma powiadomienie o kontakcie z zarażonym.
  4. Aplikacja poda im więcej informacji na temat tego, jak postępować dalej.

Wraz z powiadomieniem osoba narażona na zachorowanie nie otrzyma żadnych innych danych zarażonego – nazwiska, numeru telefonu, ani miejsca, gdzie doszło do przypadkowego kontaktu.

Alerty będą skuteczne?

Pojawiają się już głosy sceptyczne, że narzędzie nie spełni swojego zadania, ponieważ podobne aplikacje nie są chętnie używane przez ludzi. W Singapurze aplikację tego typu zainstalowało jedynie 12% wszystkich mieszkańców. Przy tak niskim zainteresowaniu nie ma mowy o efektywnym informowaniu potencjalnie narażonych na zarażenie.

Obydwaj techniczni giganci także przyznają, że aby śledzenie kontaktów było skuteczne, konieczny jest wysoki stopień identyfikacji przypadków w danej populacji.

Podobnego zdania są badacze z Uniwersytetu w Oksfordzie, którzy uważają, że rozwiązanie będzie skuteczne, jeśli używać go będzie co najmniej 56% ludzi w danej populacji – czyli 80% wszystkich właścicieli smartfonów.