Bum! Booksy zwalnia blisko 200 osób. Wiecie, czemu.

Dodane:

MamStartup logo Mam Startup

Bum! Booksy zwalnia blisko 200 osób. Wiecie, czemu.

Udostępnij:

Polska aplikacja do rezerwacji wizyt w branży beauty i wellness, Booksy, ogłosiła redukcję zatrudnienia obejmującą około 20 procent globalnego zespołu. Decyzja dotknie blisko 200 pracowników na wszystkich rynkach, na których operuje spółka. Zarząd tłumaczy cięcia koniecznością przyspieszenia transformacji technologicznej i wdrożenia rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji.
W czwartek 10 współzałożyciel i prezes Booksy, Stefan Batory, przekazał pracownikom oficjalną informację o restrukturyzacji. Jak wynika z przekazanych komunikatów, decyzja podyktowana jest zmianą modelową i silnym zwrotem ku automatyzacji procesów oraz narzędziom samoobsługowym wspieranym przez AI.
Dzisiaj przekazałem zespołowi trudną wiadomość, że zmniejszamy naszą organizację o ok. 20 proc. – napisał w mediach społecznościowych Stefan Batory. Aby móc przez kolejne lata realizować naszą wizję opartą na sztucznej inteligencji, musimy już teraz podjąć trudne decyzje i przyspieszyć wdrażanie nowych sposobów pracy.

Architektura zmian i powtórka z kryzysu

Dla rosnącej na globalnych rynkach firmy nie jest to pierwsza bolesna weryfikacja struktury zatrudnienia. W marcu 2020 roku, w obliczu globalnego zamrożenia gospodarek wywołanego wybuchem pandemii COVID-19, Booksy zdecydowało się na drastyczny krok i zwolniło połowę swojej ówczesnej, liczącej 300 osób załogi.
Obecna fala zwolnień – choć uwarunkowana rynkowo w zupełnie inny sposób – wpisuje się w szerszy, globalny trend wypierania tradycyjnych etatów (szczególnie w obszarach obsługi klienta i wsparcia operacyjnego) przez algorytmy maszynowego uczenia oraz systemy samoobsługowe. Z perspektywy ekonomicznej i technologicznej spółka stawia na maksymalizację efektywności kosztowej, kosztem kapitału ludzkiego.
W opublikowanych reakcjach byłych i obecnych pracowników dominują rozgoryczenie oraz zaskoczenie nagłą formą przekazania decyzji o zwolnieniach grupowych, co w ocenie zatrudnionych kłóci się z kreowanym dotychczas wizerunkiem organizacji stawiającej na pierwszym miejscu relacje międzyludzkie.
Przypadek Booksy pokazuje, że presja na wdrażanie sztucznej inteligencji przestaje być domeną korporacji technologicznych wielkiej siódemki z Doliny Krzemowej, a staje się bezwzględnym wymogiem rynkowym dla firm aspirujących do miana globalnych liderów, mających swoją siedzibę w Polsce. Pytaniem otwartym pozostaje, jak rynek pracy w rodzimym sektorze startupowym zaabsorbuje zwalnianych specjalistów oraz czy zapowiadana przez automatyzację efektywność rzeczywiście przełoży się na stabilność operacyjną platformy.

Czytaj także: