Chińczycy pokochali sharing economy. Współdzielą nawet meble i ekspresy do kawy

chinczycy pokochali sharing economy wspoldziela nawet meble i ekspresy do kawy
Udostępnij:
Niemiecka przedsiębiorczyni Pauline Wetzer stworzyła w Hong Kongu startup Foerni. Jest to platforma subskrypcji mebli online, na której klienci mogą wypożyczyć wysokiej jakości meble, sprzęt AGD i elektronikę. I tak ekspers do kawy na 18 miesięcy można wypożyczyć za około 15 dolarów (122 HK$). 

Obecnie platforma oferuje 90 różnych nowych i używanych przedmiotów od lokalnych i globalnych marek, w tym BoConcept, Indigo Living, Normann Copenhagen, Dyson i Decor8. Oprócz mebli, klienci mogą również przeglądać urządzenia kuchenne i elektronikę od tosterów po wentylatory. Po zwrocie firma przeprowadza profesjonalne czyszczenie i renowację, zanim przedmiot ponownie trafi na platformę. 

– Po otrzymaniu zamówienia Foerni skontaktuje się z Tobą, aby ustalić datę i godzinę dostawy zgodnie z harmonogramem w ciągu 7-14 dni od zamówienia. Dostarczymy Twoje przedmioty w dowolnym miejscu w Hong Kongu i zajmiemy się montażem po stałej cenie 500 HK $ (ok 65 dolarów amerykańskich) za dojazd – czytamy na stronie firmy. 

Mieszkania w Hong Kongu są bardzo drogie i nielicznych stać na nie. W związku z tym większość mieszkańców wynajmuje. Platforma Foerni to doskonałe rozwiązanie dla takich osób. Zmieniając mieszkanie nie trzeba martwić się o umeblowanie go. To chyba problem każdego wynajmującego – po pierwsze nikt nie chce inwestować w urządzenie nie swojego mieszkania, a po drugie, jaką mamy pewność, że kupione meble będa pasowały w przypadku zmiany miejsca zamieszkania? 

Chińczycy współdzielą wszystko

Chińczycy wyjątkowo pokochali sharing economy. Wynajem mebli i sprzętu AGD, to nie jedyny ich pomysł. W 2017 roku pisaliśmy o tym, że specjaliści zapowiadają, że branża współdzielenia w Chinach w 2017 roku wzrośnie o 40 proc. i będzie warta około 705 miliardów dolarów. W 2020 roku usługi związane z współdzieleniem mogą odpowiadać za jedną dziesiątą krajowego PKB.

I rzeczywiście w tym kraju można współdzielić niemalże wszystko. Zaczynając od popularnych dziś w europie, rowerów (bardzo popularne w Chinach ze względu na zatłoczone ulice), kończąc na powerbankach do telefonów. W 2017 roku rynek bike-sharingu wart był ponad 1,2 mld juanów. Natomiast jeśli chodzi o powerbanki do telefonów, skalę tej działalności pokazuje inwestycja, jaką zebrała jedna z firm oferujących wypożyczanie takich urządzeń. Firma Ankerbox zebrała 42 miliony dolarów na rozwój swojej usługi. 

Były też i niewypały w branży sharing economy. W 2017 roku w Pekinie firma Touch uruchomiła platformę do wypożyczania… seks-lalek. Biznes działał jednak tylko przez cztery dni, ponieważ tamtejszy rząd uznał taką usługę za niemoralną i niekorzystnie wpływającą na społeczeństwo. 

– Chwilę po uruchomieniu usługi „współdzielenia dziewczyn” zawrzało i pojawiła się dyskusja w sieci. Zostaliśmy skontrolowani przez odpowiedni urząd, współpracowaliśmy podczas śledztwa i zaakceptowaliśmy karę – napisali wtedy w oficjalnym komunikacie pomysłodawcy aplikacji. 

Choć ten pomysł nie doszedł do skutku, a jedynie odbił się głośnym echem w mediach z powodu kontrowersyjnego produktu, który miał być współdzielony, to jednak pokazuje to, że Chińczycy pokochali ekonomię współdzielenia i próbują wprowadzać ją niemal w każdą branżę. I dobrze. W obliczu kryzysu klimatycznego, w czasach w których, jako planeta, toniemy w śmieciach taki model jest nam bardzo potrzebny.