Cyfryzacja zwiększa sprzedaż i łagodzi skutki pandemii, ale polskie firmy są oporne

Dodane: 16.09.2021

Damian Jemioło

Udostępnij:

Bank Światowy we współpracy z PARP przeprowadził badanie, które wskazuje, iż cyfryzacja wsparła firmy z sektora MŚP w trakcie pandemii. Mimo to nadal jesteśmy na szarym końcu, jeśli chodzi o digitalizację w Europie. Czy polskie firmy boją się cyfryzacji?

Pandemia znacząco wpłynęła na sprzedaż w sektorze MŚP

Przy okazji pandemii koronawirusa nierzadko pojawiały się głosy, iż koronakryzys obszedł się z nami znacznie łagodniej, niż sądziliśmy. W końcu, chociażby według GUS 60,9% Polaków dokonywało zakupów online w 2020 r., a zapotrzebowanie na SaaS, strony WWW czy digital marketing znacząco wzrosły. W końcu handel przeniósł się w dużej mierze do internetu.

O negatywnych skutkach pandemii najczęściej mówiło się w sektorze usługowym, np. branży fitness, która przez spory okres była objęta lockdownem. Wbrew jednak tej naszej digitalowej bańce i wyobrażeniu, sporo firm z sektora MŚP znacząco ucierpiało ze względu na koronakryzys. W tym także szeroko pojęty handel.

Według danych z pierwszego raportu „COVID-19 Business Pulse Survey – Polska” aż 69% przedsiębiorstw doświadczyło spadku sprzedaży w ciągu ostatnich 30 dni przed badaniem względem analogicznego okresu w 2019 r. Warto nadmienić, że badanie przeprowadzono na przełomie maja i lipca 2020 r.

Co więcej wówczas – koronawirusowego „szoku” doświadczyło aż 73% firm z sektora MŚP. Najczęściej wymienianym był spadek popytu (58%) oraz cashflow (44%). Z tego powodu 22% firm wskazało, że nie będzie w stanie działać dłużej niż 3 miesiące, jeśli sytuacja gospodarcza nie uległaby poprawie.

Niepewność najniższa od początku pandemii – sytuacja się normalizuje?

IV. edycja badania, którą przeprowadzono na przełomie czerwca i lipca 2021 r. pokazuje jednak, że ta poprawa… nastąpiła. Wyniki sprzedażowe firm są niewiele mniejsze niż przed pandemią. Jedynie sektor usług odnotowuje 10% spadek względem analogicznego okresu w 2019 r. Ten jest jednak bardzo mocno zróżnicowany. Najlepiej radzą sobie usługi IT, najsłabiej za to HoReCa. Wśród przedsiębiorstw rośnie też cashflow.

Tylko 5% organizacji uważa, że może mieć problem z płynnością finansową w ciągu najbliższego półrocza. Jeszcze zimą na kiepski cashflow zwracało uwagę 13% firm. Dodatkowo znacznie zmniejszyły się obawy związane ze sprzedażą. Spora część przedsiębiorców oczekuje, że ich sprzedaż wzrośnie o 6% względem analogicznego okresu roku poprzedzającego.

Cyfryzacja remedium na koronawirusa

Z pomocą polskiemu biznesowi przybyła digitalizacja i to właśnie ona w znaczący sposób zredukowała skutki kryzysu. 32% firm z sektora MŚP zaczęło korzystać z różnych platform cyfrowych i inwestowało w rozwiązania technologiczne, aby uporać się ze skutkami pandemii. Najczęściej z cyfryzacji korzystał sektor usługowy i handlowy.

Przeważnie inwestowano w nowe rozwiązania cyfrowe, sprzęt, czy oprogramowanie oraz oczywiście wspominane platformy. Raport nie wyjaśnia, co dokładnie kryje się pod tą nazwą, ale najpewniej chodzi o różnego rodzaju marketplace’y, e–commercy czy systemy bookingowe. I robiły to jednakowo mikro, małe i średnie przedsiębiorstwa.

– Cyfryzacja pomaga w zwiększeniu konkurencyjności i wygenerowaniu zysku. Mówi się obecnie dużo o rynku pracy jako o rynku pracownika. Pozyskanie i utrzymanie kompetentnych ludzi jest wyzwaniem, w którym elektroniczne narzędzia do rekrutacji i onboardingu mogą bardzo pomóc. Za kilka lat, jak już będziemy masowo rekrutować roczniki urodzone po 2000 r., te rozwiązania będą niezbędne. Mam wrażenie, że przemiana na poziomie społecznym, jakiej doświadczamy, nie jest dla nas tak widoczna, jak powinna być, a jej skutki pozostają niedocenione. Te firmy, które nie dostrzegą tego, że technologia jest tym czynnikiem, który zmienia człowieka, odpadną z gry – mówi Bartłomiej Szewczykowski, CEO Lime Access.

Są jednak aspekty, na które digitalizacja niekoniecznie może znaleźć rozwiązanie. Dwukrotnie więcej firm niż w ostatnich miesiącach, zmuszone zostały do odwołania zamówień z powodu braku dostępnych materiałów. Z brakiem surowców, półfabrykatów i materiałów najbardziej boryka się oczywiście przemysł.

Im firma dojrzalsza cyfrowo, tym lepiej sobie radzi

Jak pokazują badania Banku Światowego i PARP – firmy, które od początku pandemii zainwestowały w digitalizację, miały lepsze wyniki sprzedażowe o średnio 10 p.proc. Co więcej, im dojrzalsza cyfrowo była organizacja, tym lepiej radziła sobie z pandemiczną rzeczywistością.

Problem jednak w tym że… polskie firmy nie mają długiego stażu, jeśli chodzi o digitalizację. Aż 50% przedsiębiorstw ma indeks dojrzałości cyfrowej mniejszy niż 2. Z tego powodu znajdujemy się na czwartym miejscu od końca w całej Unii Europejskiej, jeśli chodzi o cyfryzację. Gorsze wyniki od nas mają tylko Węgry, Rumunia i Bułgaria. Pod tym względem wypadamy gorzej od wielu krajów na podobnym poziomie rozwoju, jak np. Czechy (dziewiąte miejsce), Litwa (10 miejsce) czy Chorwacja (12 miejsce).

Źródło: COVID-19 Business Pulse Survey – Polska

– Swego rodzaju „blokerem” cyfryzacji są stosunkowo niskie koszty pracy w Polsce w porównaniu do bardziej rozwiniętych krajów. Wciąż wiele prac taniej jest wykonać rękami pracownika, niż tworząc „drogie” oprogramowanie, które mogłoby usprawnić lub wręcz zautomatyzować część procesów – mówi Łukasz Szymański, head of marketing and PR w Ideo sp. z o.o.

Polskie firmy nie chcą się digitalizować

I to niestety nie koniec przykrych wieści. Polski biznes to biznes ubogi cyfrowo, a dodatkowo przedsiębiorstwa pomimo pozytywnych skutków cyfryzacji, nie chcą się digitalizować. Ponad 50% firm uważa, że nie potrzebuje dalszej cyfryzacji. Najgorzej w tym zestawieniu wypadają mikro przedsiębiorstwa. Aż 67% z nich uważa digitalizację za nieistotną.

– Bardzo często jest to kwestia podejścia „skoro coś działa i jest skuteczne, to po co to na siłę zmieniać?”. W tym kontekście, jeśli Twoja firma dobrze sobie radzi, masz miejsce na wysokie marże i aktualne warunki nie zmuszają Cię do drastycznych zmian, to nie zdecydujesz się na zmiany, za których efekt nikt nie chce Ci dać gwarancji. Pandemia niejako potwierdziła tę obserwację. W momencie, gdy zostaliśmy zmuszeni do zmiany sposobu funkcjonowania, większość firm co prawda wdrożyła narzędzia cyfrowe, jednak najczęściej jedynie w takim zakresie, w jakim rzeczywiście musiała. Statystycznie mało kto decydował się na inwestycje, które potencjalnie pozwoliłyby na znaczne wyprzedzenie konkurencji – twierdzi Łukasz Szymański.

Do tego jeszcze dochodzą kwestie niskich kompetencji cyfrowych polskich pracowników. Według badań umiejętności cyfrowe Polaków są poniżej średniej europejskiej. Mimo to ⅔ polskich przedsiębiorców uważa, że są one zadowalające. Co więcej – 49% polskich firm nie szkoliło swoich pracowników w 2020 r. Dlaczego? Najczęściej wymienianymi powodami było to, że ich kompetencje są wystarczające lub ze względu na obostrzenia epidemiologiczne.

Źródło: COVID-19 Business Pulse Survey – Polska

– Przychód środków jest dla firmy tym czym dla nas powietrze. Dlaczego przedsiębiorcy nie zwiększają przychodu poprzez cyfryzację procesów? Dlatego, że nie widzą bezpośredniej korzyści w postaci pozytywnego cashflow. Można zatem postawić precyzyjniejsze pytanie: co sprawia, że polscy przedsiębiorcy nie sięgają po rozwiązania, które cała reszta Europy z powodzeniem stosuje, zwiększając swoją konkurencyjność – mówi Bartłomiej Szewczykowski.

CEO Lime Access jako powody tego zamknięcia na cyfryzację wymienia m.in. ograniczoną ilość wiedzy w języku polskim nt. narzędzi sieciowych i cyfryzacji procesów. A także brak umiejętności zarządzania zmianami w firmie, przy jednoczesnej świadomości ryzyka, jakie się z nimi wiążą. Cyfryzacja to w końcu również zmiana nawyków pracowników i ich modelu pracy w ogóle. Jako ostatni powód wymienia kulturę organizacyjną.

– Przykład z naszego podwórka: Lime Access dostarcza firmie produkcyjnej cyfrowe narzędzie do szkolenia pracowników w zakresie bezpieczeństwa pracy. Klient zwiększa kulturę bezpieczeństwa w swojej organizacj. Pracownicy mniej lub bardziej świadomie dostosowują się do niej i rzadziej podejmują ryzykowne działania w czasie pracy, co skutkuje mniejszą ilością incydentów i wypadków. Wynikiem jest zmniejszenie absencji w pracy, chaosu organizacyjnego oraz utrzymanie produkcji na stałym poziomie, czyli maksymalizacja zysku. Pomijam to oczywiście te najważniejsze – społeczne i osobiste korzyści osób, które nie straciły zdrowia lub życia. Dla wielu organizacji ta formuła nie jest oczywista – podsumowuje Bartłomiej Szewczykowski.