Część laboratoriów funkcjonuje jeszcze w oparciu o przestarzałe metody, takie jak arkusze Excel, papier i ołówek – Przemysław Budnicki (Holo4Labs)

Udostępnij:
– Potencjał technologii jest ogromny, ale naszym celem jest masowe wdrożenie rozwiązań MR do świata laboratoriów. Inne branże też są ciekawe, jednak my skupiamy się na laboratoriach, czyli na temacie, który doskonale znamy, rozumiemy i wiemy, jak działa jego każdy element. W tym obszarze jesteśmy ekspertami – komentuje Przemysław Budnicki, CEO Holo4Labs.

Polski startup Holo4Labs napisał własny interfejs do okularów Mixed Reality. Swój produkt firma kieruje do branży laboratoryjnej. Twórcy projektu rozpoczynają przygotowania do kampanii crowdfundingu udziałowego, chcąc pozyskać finansowanie na rozwój jeszcze w tym kwartale. Postanowiłam porozmawiać z Przemysławem Budnickim, CEO Holo4Labs.

Kto stoi za projektem?

Holo4Labs to dość nietypowy startup, to tak naprawdę corpup, który powstał w Grupie Kapitałowej TenderHut z inicjatywy jej założycieli Roberta Strzeleckiego i Waldemara Birka. Niestety Waldemar zmarł dwa lata temu. W branży mówiono o nim najstarszy startupowiec w Polsce – swoją przygodę z innowacjami zaczął dopiero w wieku 68 lat. Po Waldemarze projekt kontynuował wraz z Robertem Paweł Gawkowski (aktualnie Członek Zarządu) i Sebastian Sobociński (obecnie CTO) rozwijając go do obecnej postaci. Ja dołączyłem do zespołu jako ostatni i moim zadaniem jako CEO jest skomercjalizowanie produktu, który wyszedł już z fazy B+R.

Czym zajmowaliście się wcześniej?

Każdy z nas ma długoletnie doświadczenie w branży IT i dzięki temu cały projekt tak szybko przeskoczył z fazy prototypu do w pełni działającego produktu. Po prostu wcześniejsze doświadczenia związane z wdrażaniem rozwiązań IT, ich budżetowaniem czy rozwojem pozwoliły zespołowi Holo4Labs uniknąć szeregu chorób wieku dziecięcego. Know-how wyniesione z realizacji dużych projektów laboratoryjnych i technologicznych to swoista szczepionka na potknięcia, które zdarzają się startupom.

Sebastian Sobociński, nasz CTO, swoją przygodę ze światem IT i startupami rozpoczął 11 lat temu jako architekt, a później Project Manager w firmie softwareowej, gdzie zajmował się głównie tworzeniem nowych produktów. Były to między innymi systemy do monitoringu GPS, do rezerwacji hotelowych, do windykacji, czy rozwiązanie telemedyczne dla seniorów. W jednym z wyodrębnionych corpupów objął stanowisko Dyrektora Rozwoju Oprogramowania i przez 5 lat rozwijał go od strony biznesowej i technologicznej, przyczyniając się do tego, że SATIS stał się czołowym produktem na rynku monitoringu pojazdów.

Paweł Gawkowski, który był odpowiedzialny za Holo4Labs w fazie B+R, jest związany z tworzeniem systemów informatycznych od ponad 10 lat. Na swoim koncie ma opracowanie dedykowanych rozwiązań dla różnych branż, w tym zarówno dla małych, jak i dużych graczy na rynku polskim oraz zagranicznym. Swoją wiedzę ekspercką w dziedzinie laboratoriów czerpał z wdrożeń, w ramach których był analitykiem, jak również z wdrożeń, którymi zarządzał. W Solution4Labs odpowiadał za największy na świecie projekt wdrożenia systemu laboratoryjnego – w 640 laboratoriach, w 100 krajach, dla 32 tysięcy użytkowników.

Ja natomiast już od dwudziestu lat realizuję potrzeby biznesowe klientów przy użyciu zaawansowanych rozwiązań IT. Posiadam duże doświadczenie w sprzedaży systemów związanych z Rozszerzoną i Wirtualną Rzeczywistością. Wdrażałem pionierskie w Polsce projekty Augmented Reality dla Industry 4.0 (Spectral Applications) oraz HRTechowy startup w modelu sharing economy (Workbee).  Realizowałem zarówno projekty dla dużych korporacji, jak i startupowe projekty o dużym potencjale wzrostu. Budowałem od zera kilka biznesów na rynku automotive zaczynając, a na bezpieczeństwie informatycznym kończąc. Od kilku lat skupiam się nad rozwojem projektów stricte startupowych. Z ponad 20 projektami startupowymi współpracowałem jako mentor i doradca.

Kiedy powstał startup Holo4Labs?

Początek projektu sięga mniej więcej czterech lat wstecz, kiedy Microsoft pokazał swoją pierwszą generację gogli HoloLens na jesieni 2016 roku. Wtedy to tematem zainteresował się Robert, który świetnie ocenił potencjał rozwiązania i możliwości zastosowania technologii w branży laboratoryjnej. Już w grudniu 2016 mieliśmy pomysł i zarys pierwszych funkcjonalności wirtualnego notesu. Jednak im bardziej zagłębialiśmy się w procesy, tym coraz mocniej przekonywaliśmy się do tego, że sam notes to za mało. Podjęliśmy próbę adaptacji technologii do potrzeb laboratoriów wiedząc, że mimo potencjału, hardware nie spełniał do końca oczekiwań branży. Jednak był już to kierunek, za którym chcieliśmy podążać przewidując rozwój tej technologii w kolejnych latach. Obecnie czerpiemy z możliwości Mixed Reality i tworzymy kolejne zastosowania z wykorzystaniem nowych funkcjonalności.  Na początku wszyscy dookoła mówili, że ta technologia jest jeszcze niedojrzała i że miną dekady zanim takimi rozwiązaniami zainteresuje się przemysł. Czas pokazał, że wszyscy oni się mylili, a Robert miał rację. Zajęcie się już wtedy tworzeniem praktycznych narzędzi MR dla laboratoriów spowodowało, że dziś jesteśmy daleko przed potencjalną konkurencją i możemy już wdrażać nasze rozwiązanie u klientów.

Napisaliście własny interfejs do okularów Mixed Reality – czy od początku było założenie, że Wasz produkt ma służyć do pracy w laboratoriach?

Zanim rozpoczęliśmy projekt Holo4Labs członkowie naszego zespołu pracowali nad wdrożeniami systemów LIMS służących do zarządzania danymi w laboratoriach. Mimo, że dziś laboratoria posiadają zaawansowane narzędzia badawcze znaczna część pracy nadal odbywa się manualnie. Postanowiliśmy ulepszyć ten proces między innymi poprzez zmniejszenie ryzyka popełniania błędu przez człowieka. Do tego idealnie nadawała się Mixed Reality, dzięki której laborant miałby wszystkie niezbędne informacje przed oczami i wolne ręce do pracy. Postanowiliśmy tę wizję z poziomu pomysłu rodem z fantastyki naukowej przenieść do rzeczywistości i stworzyć oprogramowanie użyteczne dla laborantów.

Uważacie, że laboratoria są gotowe na taką innowację?

I tak i nie. Część laboratoriów wyposażona jest w systemy do zarządzania danymi klasy LIMS, z którymi nasza technologia jest zintegrowana. Trzeba pamiętać, że dziś nie mamy do czynienia z pojedynczymi urządzeniami badawczymi, a raczej z całą siecią różnego rodzaju sprzętu do analizy próbek, która jest ze sobą powiązana. Część laboratoriów funkcjonuje jeszcze w oparciu o przestarzałe metody, takie jak arkusze Excel, papier i ołówek. Jednak one w niedługim czasie również będą musiały dostosować się do nowych wymogów i przejść cyfrową transformację. Tego będzie oczekiwał rynek. Szybkość analizy i procedury bezpieczeństwa to kluczowe elementy każdej nowoczesnej jednostki badawczej, a pandemia COVID19 jeszcze bardziej to uwidoczniła. Z doświadczenia wiem, że w każdej organizacji potrzeba wyprzedzenia konkurencji poprzez lepsze i skuteczniejsze technologie nie zmieniła się diametralnie od lat. Jednak obecnie umiejętność tworzenia organizacji zdolnej korzystać z dźwigni, jaką daje cyfrowa transformacja, jest ważniejsza niż kiedykolwiek wcześniej.

Jak wygląda zainteresowanie Waszym produktem u potencjalnych klientów?

Niedawno podpisaliśmy list intencyjny o współpracy z firmą Thermo Fisher Scientific – największym globalnym dostawcą sprzętu i oprogramowania laboratoryjnego, który jest doskonała siecią dystrybucji dla Holo4Labs. Aktualnie prowadzimy kilkanaście procesów negocjacyjnych z dużymi lub bardzo dużymi podmiotami zainteresowanymi wdrożeniem technologii w swoich laboratoriach. Dziś laboratoria chcą się zmieniać, podnosić standardy, a świadomość społeczna o ich kluczowej roli w służbie rozwoju i przetrwania cywilizacji znacznie wzrosła. To ważne aspekty, bo czeka nas rewolucja w globalnych systemach ochrony zdrowia i będzie ona także dotyczyć diagnostyki, w ramach której Holo4Labs również jest w stanie pomagać. Szczególnie teraz, w dobie pandemii laboratoria są zainteresowane rozwiązaniami, które umożliwią im pracę zdalną, podniosą bezpieczeństwo i ułatwią przestrzeganie procedur. Proszę zwrócić uwagę na to, że oferta Holo4Labs jest skierowana do wszystkich laboratoriów, nie tylko do branży ochrony zdrowia, ale przede wszystkim do branż produkcyjnych oraz szeroko pojętego R&D.

Czy planujecie zrobić podobne projekty, ale dedykowane np. do edukacji?

Potencjał technologii jest ogromny, ale naszym celem jest masowe wdrożenie rozwiązań MR do świata laboratoriów. Inne branże też są ciekawe, jednak my skupiamy się na laboratoriach, czyli na temacie, który doskonale znamy, rozumiemy i wiemy, jak działa jego każdy element. W tym obszarze jesteśmy ekspertami.

Ile czasu zajęło Wam budowanie tego projektu?

Nad Holo4Labs zespół pracował ostatnie 3 lata, z czego ostatnie kilka miesięcy to okres zwiększania możliwości naszego oprogramowania, ponieważ sam hardware także uległ zmianie. Druga generacja HoloLens od Microsoft daje nam zupełnie nowe możliwości i dzięki nim nasz finalny produkt stał się jeszcze lepszy. Myślę, że połączenie doświadczeń biznesowych ze stosowaniem nowoczesnych metodyk szybkiego prototypowania, zarówno strony technicznej, jak i popytowej produktu, pozwala projektom takim jak Holo4Labs precyzyjnie trafić do rynku i dużo szybciej się skalować.

Skąd wzięliście pierwsze finansowanie?

Jako spin-of naszej spółki matki, czyli Grupy Kapitałowej TenderHut mogliśmy rozwijać ten projekt mając za sobą kapitał i doświadczenie dużej organizacji. To niezwykle ważne szczególnie w fazie tworzenia nowych rozwiązań. Dziś przyszła pora na komercjalizację i skalowanie produktu, jednak aby tego dokonać potrzebujemy zewnętrznego finansowania. Wciąż mamy wsparcie TenderHut, ale wydzielenie i usamodzielnienie, które właśnie realizujemy, zdecydowanie uwalnia wartość samego Holo4Labs. Dzięki finansowaniu od inwestorów, które planujemy wkrótce pozyskać i większemu uwidocznieniu Holo4Labs, chcemy by w przyszłości projekt miał szansę na pozyskanie docelowo inwestora branżowego.

Teraz planujecie ruszyć z kampanią crowdfundingową. Kiedy dokładnie można się jej spodziewać?

Kampania wystartuje już niedługo. Musimy spełnić szereg formalności jednak czerwiec to termin, który wydaje nam się realny i najlepszy dla tego projektu. Przygotowania idą pełną parą. Jesteśmy przekonani, że będzie to jedna z najciekawszych ofert dla inwestorów w tym sezonie.

Ile będziecie chcieli zebrać i na co przeznaczycie te środki?

Kampanię przeprowadzimy na platformie SmartFunds i chcemy z niej pozyskać ponad 1 mln zł. Mamy gotowy do komercjalizacji produkt, teraz trzeba go przeskalować na globalne rynki i na to chcemy pozyskać finansowanie. Środki chcemy przeznaczyć również na wdrażanie nowych funkcji i zastosowań dla Holo4Labs, żeby zwiększyć jego potencjał komercjalizacyjny. Będziemy korzystali z doświadczeń naszej macierzystej organizacji, ponieważ zarząd TenderHut, który nadal chce nas wspierać, postawił już nogę w drzwiach w Chinach, w których zaczęła się pandemia. Dziś Państwo Środka opanowało pandemię i myśli o tym, jak można się lepiej przygotować na tego typu zagrożenia. Być może to szansa dla rozwiązań typu Holo4Labs.

Jednak kampania crowdfundingowa to nie tylko finansowanie. Zależy nam również na samych inwestorach, którzy będą wspierać nasz rozwój i staną się swego rodzaju ambasadorami Holo4Labs. Liczymy, że dzięki kampanii pozyskamy właśnie takich zaangażowanych partnerów do projektu Holo4Labs.

Jakie są Wasze dalsze plany, poza zbiórką?

Z pewnością będziemy dalej rozwijać technologię i dostarczać ją w skali globalnej. Czas na rozwój nie może być lepszy. Dziś zapotrzebowanie na takie rozwiązania będzie tylko rosło, i mam nadzieję, że my na tej fali razem z nim. W tej chwili jesteśmy pionierem rynku. Zbudowaliśmy produkt, który mocno rezonuje z rynkiem docelowym. Już w tej chwili prowadzimy zaawansowane rozmowy z potencjalnymi klientami, strategicznymi partnerami i dystrybutorami. Chcemy szybko rosnąć i zostać najbardziej rozpoznawalnym produktem na rynku laboratoryjnym na świecie.