Czterodniowy tydzień pracy. Podsumowanie Firmamentu

Dodane: 01.02.2022

Adam Sawicki

Udostępnij:

Zamiast pięciu dni pracy w tygodniu, tylko cztery? I to za tę samą pensję. Co o skróceniu tygodnia pracy myślą przedsiębiorcy i pracownicy? Opowiedzieli goście Firmamentu.

Gośćmi ostatniej audycji programu Firmament byli między innymi Sara Booth-Wrotkowski (HR manager w Senuto), Ignacy Morawski (główny ekonomista Pulsu Biznesu) i Jacek Pawlak (prezydent TOYOTA Central Europe). Audycję poprowadził Jarosław Sroka, członek zarządu Kulczyk Investments i koordynator programu InCredibles.

Czy 4-dniowy tydzień pracy stanie się normą?

– Skrócenie tygodnia pracy nie musi prowadzić do obniżenia produktywności. Pytanie tylko, czy nie istnieje jakaś granica, poniżej której zejść nie można? – powiedział gość specjalny Firmamentu profesor Rafał Mrówka z SGH. Co więcej, jego zdaniem skrócenie tygodnia pracy może wręcz przeciwnie zwiększyć efektywność pracy, czego dowodzą badania prowadzone zarówno przez korporacje, jak i rządy.

Tu Rafał Mrówka powołał się na Islandię, która swojego czasu pozwoliła grupie 2500 pracowników sektora publicznego pracować od poniedziałku do czwartku przy niezmienionej pensji. W trakcie badania okazało się, że ich efektywność nie tylko wzrosła, ale również zwiększyła się satysfakcja z pracy. Zmalały za to stres i wypalenie zawodowe. Biorąc te dane pod uwagę, można stwierdzić, że 4-dniowy tydzień pracy jest korzystny nie tylko dla pracowników, ale również dla pracodawców.

Ale czy możemy spodziewać się, że w przyszłości taki model pracy będzie obowiązywał powszechnie? Ignacy Morawski, główny ekonomista Pulsu Biznesu, jest przekonany, że tak. – W przyszłości będzie obowiązywać nas 4-dniowy tydzień pracy z prostego powodu: będzie rósł popyt na czas wolny – powiedział.

Wyścig technologiczny a krótszy tydzień pracy

Mimo korzyści jakie niesie ze sobą wdrożenie w firmie 4-dniowego tygodnia pracy, Jacek Pawlak, prezydent Toyota Central Europe, dostrzega też istotny problem. Nie żyjemy w próżni. Konkurencja nie śpi, tylko zasuwa. A chcąc zwyciężyć w technologicznym wyścigu, nie można sobie pozwolić na dodatkowy dzień przerwy. Zdaniem Pawlaka tak to właśnie wygląda chociażby w branży motoryzacyjnej, gdzie firma X walczy z firmą Y o to, która pierwsza stworzy baterię do samochodu elektrycznego z zasięgiem 1200 km i czasem ładowania nieprzekraczającym 5 minut.

– Czy wdrażając 4-dniowy tydzień pracę będziemy mogli tak szybko pracować nad technologią jak Chińczycy czy Koreańczycy, którzy w tym samym tygodniu będą pracować 5, a może 6 dni, i to po 12 godzin dziennie? – powiedział Jacek Pawlak.

Krótszy tydzień pracy w Senuto

O ile Jacek Pawlak nie jest przekonany do 4-dniowego tygodnia pracy, o tyle Sara Booth-Wrotkowski, HR manager w Senuto, jest jego zwolenniczką. Sama zresztą pracuje 4 dni w tygodniu. Podobnie jak reszta zespołu Senuto. Skąd taki pomysł?

– Postanowiliśmy skrócić tydzień pracy, żeby odpowiedzieć na problemy, jakie mieliśmy w firmie. Ciągłe przepracowanie, absencje i pandemia. To wszystko odbiło się na naszych pracownikach – powiedziała Sara Booth-Wrotkowski. Stwierdziła również, że wprowadzenie 4-dniowego tygodnia pracy miało posłużyć także pobudzeniu innowacyjności w firmie. Czy cel udało się osiągnąć? Powiedziała, że tak.

Jednocześnie przestrzegła słuchaczy Firmamentu, aby nie pozostawili pracowników samych sobie, gdy zdecydują się skrócić tydzień pracy. Tacy pracodawcy powinni przygotować ich do zmiany i chociażby nauczyć, jak znaleźć równowagę między życiem zawodowym a osobistym. Pozostaje też kwestia kontroli i mierzenia postępów. W Senuto odbywa się to na zasadzie punktów przyznawanych za wykonanie danego zadania.

O InCredibles

InCredibles to trwający od czterech lat program mentoringowy dla startupów, którego inicjatorem jest Sebastian Kulczyk. Podczas pierwszej edycji InCredibles do konkursu zgłosiło się 426 startupów. Spośród nich jury wyłoniło pięciu zwycięzców: Archdesk, Hotailors, Radionet, Tidio, UserEngage. W drugiej edycji, która odbyła się w 2018 roku, do rywalizacji przystąpiły 302 startupy z regionu CEE. Spośród nich wyłoniono pięciu zwycięzców: czeskie firmy Avocade i Neuron Soundware oraz trzy polskie firmy: Genomtec, Infermedica i Nuadu.

W 2019 roku InCredibles zmieniło formułę i zwiększyło zasięg. W odpowiedzi na sugestie spółek organizatorzy położyli większy nacisk na mentoring i networking oraz zamiast osobnego konkursu dla startupów, program przyjął formę wsparcia dla firm wyłonionych w innych konkursach wspieranych przez Sebastiana Kulczyka, m.in. European Start-up Challenge, SingularityU Poland Global Impact Challenge. Dotychczas w ramach InCredibles odbyło się 270 godzin warsztatów z udziałem mentorów.

W czwartej odsłonie finalistami programu InCredibles zostało 10 startupów: Handerek Technologies, Molecule.One, Therapify, Skriware, Progresja Space, KPMP, Biotts, NataLab, ICsec i Gamehag.