Theranos, czyli zła krew w startupowym ekosystemie
Założycielka Theranos, Elizabeth Holmes, przez lata przekonywała inwestorów, że jej startup zrewolucjonizuje diagnostykę medyczną. Obiecywała, że jedno nakłucie palca wystarczy do wykonania setek testów laboratoryjnych. W rzeczywistości technologia Theranos nigdy nie działała zgodnie z zapowiedziami, a wyniki badań były fałszowane. Holmes, która była nazywana „kobiecym Steve’em Jobsem”, oszukała gigantów Doliny Krzemowej i miliarderów, takich jak Rupert Murdoch, którzy zainwestowali w firmę setki milionów dolarów. W 2022 roku została skazana na 11 lat więzienia za oszustwa.
Czytaj także: Elizabeth Holmes musi stawić się w więzieniu i zapłacić potężne odszkodowanie pokrzywdzonym inwestorom
Frank, czyli jak przechytrzyć bankowego giganta
Charlie Javice, założycielka startupu Frank, przekonała JPMorgan Chase do zakupu swojej firmy za 175 milionów dolarów. Frank miał pomagać studentom w uzyskaniu kredytów edukacyjnych, a Javice twierdziła, że ma bazę 4,25 miliona klientów. Problem w tym, że te dane były sfabrykowane. W rzeczywistości startup miał tylko około 300 tysięcy użytkowników, a Javice zleciła stworzenie fałszywych danych, by przekonać bank do zakupu. W rezultacie JPMorgan Chase szybko zamknął firmę, a Javice została oskarżona o oszustwo.
23andMe, czyli o niełatwej zabawie liczbami
Firma 23andMe, zajmująca się testami genetycznymi, stała się symbolem boomu na analizę DNA. Jednak startup znalazł się w ogniu krytyki, gdy wyszło na jaw, że jego testy często dostarczają nieprecyzyjne wyniki, a dane klientów mogą być wykorzystywane bez ich pełnej zgody. Skandal wybuchł, gdy firma zaczęła sprzedawać dane genetyczne firmom farmaceutycznym, a później doszło do wycieku poufnych informacji użytkowników.
Juicero, czyli o wyciskaniu kasy na wyciskarkę soków
A skoro o przeciekach mowa, to pozostańmy przy płynnej materii. I pieniądzach przeciekających przez palce. Oto bowiem przedstawiciele startupu Juicero twierdzili, że stworzyli inteligentną wyciskarkę do soków, która pozwalała na zdrowsze życie. Problem? Całkiem istotny. Urządzenie kosztowało 700 dolarów, a jego główna funkcja – wyciskanie soku z gotowych torebek – mogła być wykonana ręcznie bez żadnej maszyny. Gdy media to ujawniły, startup stał się pośmiewiskiem Doliny Krzemowej i upadł w 2017 roku.
WeWork, czyli o tym, że wspólna praca nie popłaca
Adam Neumann, założyciel WeWork, przez lata budował wokół siebie mit charyzmatycznego lidera zmieniającego sposób, w jaki ludzie pracują. Startup, który wynajmował przestrzenie coworkingowe, miał stać się gigantem technologicznym, ale rzeczywistość była inna. Model biznesowy oparty na agresywnym wynajmie biur i kosztownych inwestycjach nie był rentowny, a ekscesy Neumanna – m.in. prywatne odrzutowce, imprezy za miliony dolarów i wątpliwe decyzje finansowe – doprowadziły do spektakularnego upadku planowanej oferty publicznej (IPO). W efekcie WeWork stracił miliardy dolarów, a Neumann został zmuszony do opuszczenia firmy.
Nikola, czyli o toczących się ciężarówkach
Trevor Milton, założyciel firmy Nikola, zapowiadał, że jego startup stworzy rewolucyjne ciężarówki napędzane wodorem. Problem w tym, że wiele z jego zapowiedzi było zwykłym oszustwem. W 2020 roku wyszło na jaw, że jedna z flagowych ciężarówek Nikoli nie działała – zamiast tego zespół startupu… po prostu zepchnął ją ze wzgórza, by wyglądało, że jedzie o własnych siłach. Po tym, jak firma General Motors wycofała się z inwestycji, a Milton został oskarżony o oszustwo, Nikola straciła na wartości, a jej założyciel stanął przed sądem.
Quibi, czyli seans bez happy endu
Zaczęliśmy nasz przegląd od upadku i na upadku skończymy. Podczas gdy na ekran wjeżdżają napisy końcowe, my jeszcze prędko podrzucimy Wam fabułę o Quibi. Jak to w każdej dobrej fabule, miało zacząć się od trzęsienia ziemi. Quibi głosiło, że jestrewolucją w streamingu – krótkie, profesjonalne treści wideo miały podbić smartfony. Startup zebrał – ot, bagatela – 1,75 miliarda dolarów od inwestorów. Ale po zaledwie kilku miesiącach zakończył działalność. Okazało się, że użytkownicy woleli darmowe treści z YouTube i TikToka, a model biznesowy Quibi był kompletnie nietrafiony.
Co było do przewidzenia.