Gdzie kończy się content marketing a zaczyna SEO, czyli co musisz wiedzieć, aby tworzyć treści przyjazne wynikom wyszukiwania

Dodane: 12.11.2020

Monika Goszczycka

Udostępnij:

Tworzenie treści przyjaznych algorytmom Google to temat prawdziwie emocjonujący, dzielący całe pokolenia SEO-wców i łamiący serca copywriterom z polonistycznym (czyt. poetyckim) zacięciem. Nie dajmy się jednak ponieść emocjom! Powstrzymajmy łzy wzruszenia bądź bólu! I ustalmy raz na zawsze, z czym nie da się polemizować, a z czym wręcz trzeba, gdy tworzy się treści na potrzeby pozycjonowania.  

Akronim SEO, rozwijalny do Search Engine Optimization, jest synonimem słowa pozycjonowanie. Od razu się zrobiło bardziej content marketingowo, a nawet poetycko, prawda? W takim razie czas na cios. 

Content is King. Zwłaszcza, gdy chodzi o SEO

Dobry tekst to taki, który spełnia swoje zadanie. Odpowiada na potrzebę. Realizuje dane założenia. Istnieje pewna grupa treści, których podstawowym – a często i jedynym – zadaniem jest wyświetlanie się na konkretne słowa kluczowe bądź zamieszczenie w nich linka. Przykład? Opisy kategorii zamieszczane pod paginacją w sklepach internetowych (tj. na samym dole strony). 

Te zgrabnie schowane przed ludzkim okiem treści publikowane są z myślą o robotach Google, które „spacerują” po stronie internetowej i czytają, co się na niej znajduje. Gdy trafiają na tekst wysycony określonymi słowami kluczowymi, zaczynają rozumieć, że na danej podstronie są sukienki damskie w kształcie litery A. Aby zwiększyć szansę na to, że podstrona będzie wyświetlała się na dane zapytanie w wyszukiwarce, fraza jest zamieszczana w takim tekście wielokrotne, także w kluczowych miejscach, takich jak tytuł, pierwsze zdanie czy nagłówki.  

Treść w służbie robotom Google

Wspomniany wcześniej cios? Treści te nie muszą być wybitnie napisane. Wystarczy, że będą poprawne i zgodne z wytycznymi osoby odpowiedzialnej za SEO. Jeżeli więc człowiek odpowiedzialny za pozycjonowanie sklepu internetowego wskaże, że opis kategorii powinien zawierać wskazane przez niego słowo kluczowe minimum 10 razy – nie warto z tym polemizować. Tak samo jak z długością treści, układem i zaleceniami odnośnie metadanych. 

A co z drugim ciosem? Treści są jednym z najważniejszych czynników rankingowych. Kluczowym punktem optymalizacji. Bez unikalnej, poprawnej i wartościowej treści (tj. takiej, która nie zawiera błędów językowych bądź nie jest zlepkiem losowych słów) nie można liczyć na wysokie pozycje w wynikach wyszukiwania. Z tego powodu wszystko, co jest publikowane na stronie internetowej ma znaczenie. Nie można więc przyjąć, że np. opisy kategorii piszemy pod SEO, a tekst na stronie głównej to plac zabaw dla naszej fantazji. Roboty Google nie przymkną bowiem swojego metaforycznego oka na to, że akurat pozwoliliśmy sobie na eksplozję kreatywności. 

Czego oczy nie widzą

Tworząc treści, które mają wyświetlać się na konkretne słowa kluczowe, nie zapominajmy o istotnych elementach, także mających wpływ na efekty pozycjonowania. Elementów tych nie widzimy będąc użytkownikami poruszającymi się po danej stronie, widzą je zaś osoby korzystające z wyszukiwarki. Oczywiście mowa tutaj o meta tytułach oraz meta opisach, czyli o klikalnym tytule oraz podtytule-uszczegółowieniu, które wyświetlają się po wpisaniu dowolnego hasła w wyszukiwarkę. Zgodnie ze sztuką i wytycznymi specjalistów, każda podstrona w obrębie serwisu powinna mieć uzupełnione i unikalne metadane.  

Dobry meta tytuł powinien zawierać najważniejsze słowo kluczowe, na które ma rankować podstrona – najlepiej, aby właśnie od niego się zaczynał. Nie ma żadnych przeszkód ku temu, by był zbieżny z tytułem artykułu czy nazwą kategorii. Maksymalna długość? To zależy, z jakich liter będzie się składał, dlatego warto przyjąć, że nie może przekraczać 580 pikseli. A co z meta opisami?

Dobra wiadomość dla copywriterów  jest taka, że Google nie bierze pod uwagę słów kluczowych zamieszczonych w meta opisach, dlatego można pozwolić sobie na kreatywność!  Warto jednak wiedzieć, że meta opisy mogą, ale nie muszą pojawiać w wyszukiwarce. Często zdarza się bowiem, że Google wyświetla np. fragment tekstu zamiast autorskiego description. Z czego to wynika? Nie wiadomo. 

Czy w takim razie warto w ogóle je tworzyć? Oczywiście! W końcu to miejsce na dodatkową reklamę i przekonanie użytkownika, by właśnie w ten konkretny link kliknął. 

Świadomi praw i obowiązków

Są rzeczy, z którymi nie można polemizować i wytyczne, których nie warto naginać – o nich już wiesz. Są też wytyczne i zasady tworzenia treści SEO, które sprzyjają jakościowemu contentowi – i to o nich za chwilę opowiem. 

Średnio pojętny uczeń

Mówi się, że Google rozumie język polski oraz radzi sobie z odmianą fraz. Dlatego np. rozdzielanie nienaturalnie brzmiących słów kluczowych innymi wyrazami bądź kropką to coraz powszechniejsze praktyki. Jeżeli więc dostaniesz pakiet wytycznych, których autor wskazuje, że fraza z błędami (np. swetr z dekoldem V) albo nienaturalnie brzmiąca (np. spodnie 140 cm dla chłopca) ma wystąpić w tekście 25 razy, w niezmienionej formie – porozmawiajcie o tym. Twój bunt będzie bowiem absolutnie zasadny. 

Nakierujmy jednak roboty na to, o jakie słowo kluczowe nam chodzi, wrzucając je chociaż kilka razy w nieodmienionej formie. Albo chociaż raz.   

Długość ma znaczenie

W przypadku SEO – im dłuższy tekst, tym lepiej. Nie bój się więc, że stworzone przez Ciebie kompendium wiedzy na dany temat, odpowiednio zoptymalizowane i podzielone na krótsze akapity, będzie zbyt długie. Jeżeli jednak stworzysz unikalny, wyczerpujący tekst, do którego nie chcesz już nic dodawać, a mimo to usłyszysz, że jest zbyt krótki – nie panikuj. 

Przeanalizuj, jaka jest średnia długość tekstów na dany temat oraz jak długie są teksty na podstronach zajmujących pierwsze pozycje w wyszukiwarce. Znacznie krótsze od Twojego? W takim razie stworzona przez Ciebie treść nie jest za krótka. Znacznie dłuższe? Siadaj do poprawek – wychodzi bowiem na to, że jest jeszcze pole do ulepszenia treści i możesz sprawić, że będzie ona bardziej użyteczna.   

Liryka, epika i dramat to…

… Rodzaje literackie! Rodzaje treści content marketingowych też mają ogromne znaczenie i niebagatelny wpływ na wygląd i konstrukcję konkretnych tekstów. Znowu zrobiło się poetycko, prawda? Tym razem nikt nie będzie jednak przyjmować (ani rozdawać) ciosów!  

Tworząc tekst zastanów się, jaki jest cel nadrzędny danej treści i kto ma skorzystać na tym, że ją czyta. Przeanalizuj, jaki powinna mieć charakter. 

Jeżeli piszesz tekst, by podzielić się z innymi czymś, co jest dla Ciebie ważne i ma mieć charakter wpisu blogowego – najważniejszy jest Twój pomysł na to, jak dany tekst ma wyglądać. Jeżeli chcesz coś jednak nią coś sprzedać – tak jak jest w przypadku opisów produktów – postaw na język korzyści i stosowanie się do wytycznych pod SEO. W przypadku opisów kategorii, tekstów pod linkowanie czy tekstów na zaplecza, to jednak SEO jest kluczem do sukcesu. I warto się tego trzymać. 

Autor: Monika Goszczycka, autorka publikacji internetowych oraz prasowych. Specjalizuje się w tworzeniu i analizie treści content marketingowych oraz dopasowywaniu komunikacji do kanału dystrybucji treści. Doświadczenie zdobywała w planowaniu i realizowaniu działań content marketingowych dla ponad 100 klientów – m.in. takich jak E. Wedel, Crowe, Blue Media czy Sendit S.A. Od kwietnia 2018 roku związana z Fabryką Marketingu, gdzie obecnie obejmuje stanowisko senior content specialist.

Materiał pochodzi z ebooka „E-commerce 2020/2021. Jak skutecznie sprzedawać w Internecie?„.  Pobierz za darmo!

Artykuł powstał przy współpracy z Fabryką Marketingu