Google i SpaceX rezygnują z Zooma. Aplikacja nie spełnia standardów bezpieczeństwa

google i spacex rezygnuja z zooma aplikacja nie spelnia standardow bezpieczenstwa
Udostępnij:
Zoom staje pod gradem oskarżeń. Włamania na konferencje, problem z ochroną danych czy emitowanie obscenicznych treści to tylko niektóre z zarzutów, które stawia się popularnej aplikacji do wideokonferencji.

Pomimo tylu nierozwiązanych jeszcze problemów, Ministerstwo Edukacji Narodowej nie zamierza zakazywać, ani rekomendować szkołom wycofania się z tej aplikacji.

Użytkownicy odchodzą

Pandemia koronawirusa sprawiła, że z Zooma jeszcze w grudniu 2019 r. korzystało 10 mln klientów, a dziś używa go ponad 200 mln osób. Firma nie zdążyła zadbać o odpowiednie bezpieczeństwo aplikacji, dlatego z powodu różnych incydentów wielu z użytkowników rezygnuje z usług Zooma. Wśród najbardziej znanych, którzy przestali korzystać z platformy jest np. Google oraz SpaceX, należąca do Elona Muska spółka z branży kosmicznej. Z aplikacji przestały korzystać również niektóre władze i resorty edukacji w Wielkiej Brytanii, Niemczech, w Stanach Zjednoczonych, na Tajwanie czy w Singapurze.

Zoom boryka się nie tylko z wyciekiem danych czy utratą prywatności użytkowników, ale także niekontrolowanym wyświetlaniem treści, w tym pornograficznych i rasistowskich. To zjawisko nazwano tzw. zoom-bombing. W Polsce problemów z niekontrolowanymi treściami doświadczyła  spółka CCC, kiedy podczas konferencji online z dziennikarzami, akcjonariuszami i analitykami zaczęły się pojawiać obsceniczne obrazy.

Aby uporać się z zoom-bombingiem, firma zaczęła poprawiać zabezpieczenia. Zatrudniła nawet byłego szefa ds. bezpieczeństwa w Facebooku.

Fatalna pomyłka

Zoom nie ma ostatnio szczęścia, poza przypływem ogromnej liczby użytkowników, co jak się wydaje, jest szczytem marzeń każdego przedsiębiorcy. W zeszłym miesiącu Amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) zawiesiła notowania Zoom Technologies. Spółka została ponownie wprowadzona na giełdę 9 kwietnia. Powodem takiego stanu rzeczy było nagłe zamieszanie na amerykańskiej giełdzie, kiedy inwestorzy zaczęli mylić spółkę Zoom Video z Zoom Technologies. Ten ostatni zanotował gwałtowny wzrost kursu akcji.

Za sprawą epidemii popyt na usługę wideokonferencji, doprowadził do tego, że Zoom Video odnotował w tym roku wzrost liczby użytkowników i ceny akcji o ponad 112%. To z kolei spowodowało większe zainteresowanie spółką wśród inwestorów, którzy zaczęli wykupywać akcje. Ale zamiast kupić akcje Zoom Video, przez pomyłkę kupili akcje Zoom Technologies. Było to spowodowane tym, że Zoom Technologies posługuje się na giełdzie skrótem „ZOOM” – czyli dokładnie taką samą nazwą, jaką nosi platforma do wideokonferencji.