Grzechy główne startupowych prezentacji

Dodane: 07.12.2011

Mam Startup

Udostępnij:

Prezentacje startupów mają ze sobą dużo wspólnego. Oczywiście, nie można uogólnić i stwierdzić, iż zasada ta działa we wszystkich przypadkach, jednak pewne tendencje są zbyt widoczne, by o nich nie powiedzieć.

tekst autorstwa Magdaleny Górnickiej, OfficeWarriors.pl

Prezentacje startupów mają ze sobą dużo wspólnego. Oczywiście, nie można uogólnić i stwierdzić, iż zasada ta działa we wszystkich przypadkach, jednak pewne tendencje są zbyt widoczne, by o nich nie powiedzieć. Chociaż poniższa lista dotyczy w głównej mierze grzechów głównych startupowych prezentacji, w podobny sposób „grzeszą” także inni występujący publicznie. Często te uchybienia nie są widoczne – głównie dlatego, że wszyscy przedstawiają w określony sposób.

Jakie to więc grzechy?1. Klonowanie Steve’a JobsaBez dwóch zdań – Jobs był mistrzem prezentacji. Tło z czarnym gradientem, teatralne zawieszenie głosu i „one more thing”. To wszystko świetnie sprawdzało się podczas prezentacji szefa Apple’a, który w określonych odstępach czasu przedstawiał światu rewolucyjne produkty swojej firmy. O ile w przypadku Jobsa taki sposób wygłaszania prezentacji był kwintesencją postprofesjonalizmu i dystansu od „twardego” biznesu, w przypadku twórców startupów, zanim zostanie się „post”, dobrze byłoby zaprezentować się jako profesjonalista. Dodatkowo, kopiowanie charakterystycznych dla Jobsa zachowań i elementów pokazu slajdów, świadczy niekoniecznie o inspiracji właściwej, co o braku pomysłu na samego siebie. W końcu Steve Jobs był tylko jeden.2. Potok słów

Prezentując swój startup, jego twórcy często „odpływają” w swoich wywodach. Owszem: to ich wychuchany projekt, któremu poświęcili dobrych kilka miesięcy życia. Ale w kwadrans tego wszystkiego nie da się opowiedzieć. Nie można oddać wszystkich użyteczności, ani wszystkich nadziei i ogromu pracy twórców. Więcej niż konkretne słowa, wypowiadane z prędkością karabinu maszynowego, powie całokształt prezentacji i wrażenie, które wywrze ona na publiczności3. Wymyślenie kołaZa sukcesem startupów stoją nie tylko genialne pomysły, ale odpowiednie ich sprzedanie: metaforyczne, ale też całkiem dosłowne. W kulturze remiksu, w której żyjemy, czerpiemy pomysły z wielu różnych źródeł: zestawiając je na nowo – tworzymy nową jakość. W tym kontekście – niezbyt przekonywająco brzmią zapewnienia twórców startupów o tym, jak przełomowy jest ich pomysł. Oczywiście nie możemy tego negować. Jednak w wielu przypadkach inspiracje są widoczne gołym okiem. Liczenie na to, że publiczność nie skojarzy faktów, jest zdecydowanym nadużyciem. Zamiast ogłaszać wynalezienie koła, lepiej zaprezentować nowy, wygodny model samochodu.4. Jestem tu – uwielbiajcie mnieBranża interaktywna jest otwarta na nowe, zdolne osoby. Jednak na szacunek i uznanie trzeba zarobić z czasem. Sam fakt, że jest się twórcą startupu, nie sprawi, że publiczność padnie na kolana. Występowanie na określonej konferencji to nie tylko przywilej, ale przede wszystkim – wielkie wyzwanie i ciężka praca. I trudno pominąć te dwa ostatnie czynniki na drodze do sukcesu. Każdy mówca musi przy kolejnych występach dbać o zdobycie serc publiczności. Fakt, że występuje w określonym miejscu i czasie wcale nie sprawia, że jest pozytywnie oceniany „z automatu”.5. Bo to wszystko tak przypadkiem…Legendy założycielskie są świetnym pomysłem, jeśli przywołuje je firma z dorobkiem, która dała już dowody swojego profesjonalizmu. To, że początek Apple to garaż Steve’a Jobsa, a Facebooka – pokój Marka Zuckerberga w akademiku, w odniesieniu do aktualnej pozycji obu firm – jest po prostu ilustracją spełnionego amerykańskiego snu. Jednak opowiadanie o nieformalnych kulisach działalności już na samym początku – zamiast budzić rozrzewnienie i podziw, budzi… brak zaufania. Jeśli celem startupu jest zdobycie inwestora, ten raczej wolałby być przekonany o profesjonalizmie osób, które mają wydawać jego pieniądze.  Dlatego – lepiej skupić się na zaakcentowaniu swojego profesjonalizmu. Legenda przyjdzie z czasem.6. Pójście na żywiołNawet najlepsi mówcy ćwiczą swoje prezentacje. Pójście na żywioł i całkowita improwizacja nie zostawiają dobrego wrażenia na odbiorcach – jeśli występujący nie miał czasu ani ochoty, aby odpowiednio się przygotować, publiczność może poczuć się zlekceważona. Niezależnie od tego, jak dużo wiemy o projekcie, który przedstawiamy – zawsze można popracować nad formą prezentacji. Nie chodzi o to, by nauczyć się jej na pamięć, jak inwokacji z „Pana Tadeusza”. Prezentacja powinna przebiegać jednak w sposób płynny, a mówca – znać i kontrolować jej przebieg.7. I to by było na tylePożegnanie się z publicznością bez krótkiego podsumowania tego, o czym mówiliśmy, to zasadniczy błąd. Co więcej, daje to wrażenie prezentacji urwanej, niedokończonej. Tymczasem – publiczność mogła już zapomnieć, o czym mówiliśmy na początku: temu służy slajd podsumowujący. Zebranie najważniejszych treści, słów kluczowych i metafor sprawi, że odbiorcy będą mieli jasny obraz prezentacji, która właśnie się zakończyła. Obraz, dodajmy, który prezentujący chce, aby mieli.Grzechów dotyczących wystąpień publicznych jest z pewnością o wiele więcej.  Popełniają je startupowcy i doświadczeni mówcy. Jednak jest nadzieja – nad każdym z tych grzechów można pracować! Zaczynając od podstaw – na przykład na następną prezentację, zamiast czarnego golfu w stylu Steve’a Jobsa, wystarczy ubrać zwykłą koszulę.

tekst autorstwa Magdaleny Górnickiej, OfficeWarriors.pl

Licencja Creative Commons

icon-112px-padlock Created with Sketch.

Dołącz do naszego newslettera lub podaj swój adres, jeśli już jesteś naszym subskrybentem