Jak najnowsze technologie pomagają przetrwać wojnę cywilom?

Dodane: 29.04.2022

Hanna Baster

Udostępnij:

Sztuczna inteligencja pomaga w obronie Ukrainy i jej mieszkańców na wiele zaskakujących sposobów. Bez rozwiązań wykorzystujących AI, którymi dysponuje dzięki rozwiązaniom rodzimych startupów, jak i tym dostarczanym z zagranicy, straty wśród cywilów podczas obecnej wojny byłyby zdecydowanie wyższe.

W trakcie konfliktów militarnych zawsze największy koszt ponoszą cywile, wojna na Ukrainie nie jest tutaj niestety wyjątkiem. Jedna rzecz to ginący na froncie z bronią w ręku żołnierze, którzy widzą swojego wroga i spodziewają się ataku, a druga, to Ci, którzy zostali w domu pracując, zdobywając jedzenie i opiekując się starszymi i chorymi – bezbronni, nie znający dnia ani godziny śmiercionośnego ataku. Może zdarzy się dzisiaj, gdy będzie szedł do sklepu po chleb na kolację, może jutro, gdy będzie wracał z pracy do czekających na niego w domu dzieci, a może za tydzień, gdy będzie stał w kolejce po przydział zagranicznej pomocy humanitarnej.

Ukraińskie startupy masowo pomagają przechylić szalę wojny na stronę Ukraińców, skala tych działań jest ogromna, jak duża, możecie sprawdzić np. w codziennie publikowanych postach na profilu facebookowym Ukrainian Startup Fund – od początku wojny pracownicy tej organizacji przedstawiają kolejne działania ukraińskich startupów, pokazując, jak radzą sobie one w obliczu wojny i w jaki sposób wykorzystują swoje rozwiązania dla wsparcia żołnierzy i obrony cywilów.

Wykryć wroga

Tym, co według prezydenta Zelenskiego najbardziej pomogłoby bombardowanych ukraińskim miastom, jest ochrona nieba przez lotnictwo. Jednak w sytuacji, gdy Ukraińcy jej nie mają, trzeba opracować inne rozwiązania – i to własnie robią m.in. ukraińskie startupy. Niewątpliwe największą w tym momencie pomocą okazały się rozwiązania takie jak satelity Starlink i drony Bayraktar. Z ważną pomocą Ukrainie przyszedł kanadyjski producent bezzałogowych statków powietrznych (BSP), AeroVironment, który dostarczył 100 sztuk BSP.

Trzeba jednak pamiętać, że nie tylko rozwiązania dostarczane przez gigantów, ale również te rozwijane przez startupy, również mogą służyć armii i ukraińskim cywilom. Ukraińskie spółki wysyłają drony i wykorzystują dane z własnej konstrukcji satelitów. Na przykład startup MySat UA tworzy mikrosatelity, których ogromną zaletą jest fakt, że może złożyć je każdy, bez specjalistycznej wiedzy i wykształcenia. W tym momencie firma dostarcza satelity ukraińskim siłom zbrojnym.

W obronie cywilów mogłyby pomóc również rozwiązanie polskiego studenta III roku Wojskowej Akademii Technicznej, Szymona Kwietnia. Dron (a dokładniej motoszybowiec) jego projektu, zasilany jest z ogniw fotowoltaicznych. I to właśnie stanowi główną innowację projektu, bo dzięki wykorzystaniu konstrukcji szybowcowej, projekt pomieścił aż 96 ogniw fotowoltaicznych, co przekłada się na dużo lepszy w porównaniu do tradycyjnych konstrukcji zasięg tego BSP. Baterie umieszczone w skrzydłach ładują się automatycznie, nawet po wystawieniu na ekspozycję promieni słonecznych jednej sekcji skrzydła. Projekt zdobył w ubiegłym roku II miejsce w konkursie MON na drona dla Sił Zbrojnych RP.


Motoszybowiec zasilany ogniwami fotowoltaicznymi, źródło: Wojskowa Akademia Techniczna

Cichy zabójca

W ostatnich tygodniach coraz głośniej mówi się o kolejnym zagrożeniu dla cywili z dala od linii frontu, tym razem nie czyhającym w przestworzach, ale schowanym pod ziemią. Rosjanie zaminowali już ogromną część terenu, na który udało się w tym, czy innym momencie wojny wedrzeć. Drogi, mosty, ale również podwórka domów czy pola uprawne kryją cichych zabójców.

Drony nie tylko pomagają śledzić ruchy wojsk, czy ostrzec przed zbliżającym się atakiem powietrznym, ale okazuje się, że mogą być równie przydatne w wyszukiwaniu min. Właśnie takie rozwiązanie problemu zaminowanych regionów opracował z pomocą unijnych środków startup Mine Kafon, prowadzony przez urodzonych w Afganistanie Massouda i Mahmada Hassaniego. Dron nie tylko wykrywa miny, ale również jest w stanie zdetonować je – bez narażania życia saperów. Rozwiązanie zostało przetestowane przez holenderskie Ministerstwo Obrony. Według danych spółki, z problemem łącznie ukrytych globalnie 110 milionów min, boryka się aż 65 krajów świata, a rozbrojenie ich tradycyjnymi metodami zajmie … 1000 lat. Podobne rozwiązanie rozwija również ukraiński startup – Zpoken.

Od 2018 roku rozwijane jest norwesko-ukraińskie rozwiązanie, wspierane finansowo przez NATO. Bodźcem do skupienia się naukowców właśnie na tym rozwiązaniu była wojna w Donbasie, podczas której już wtedy Rosjanie zaminowali rozległe tereny. Ręczny detektor z trójwymiarowym obrazem lokalizowania min, bo o nim mowa, opracowali ukraińscy naukowcy na Politechnice w Oslo. Współtwórca rozwiązania Iurii Voitenko, zapewniał w rozmowie z Kyiv Post, że rozminowanie dzięki temu rozwiązaniu będzie szybsze, tańsze i skuteczniejsze i dodał: – Wiele ludzi mówiło, że opracowanie innowacji, którą tworzyliśmy, nie jest możliwe, jednak pokazaliśmy, że nasz pomysł działa. Z pomocą algorytmów cyfrowego przetwarzania sygnałów jesteśmy w stanie określić z dużym prawdopodobieństwem rodzaj materiału z którego zbudowany jest obiekt, na który natrafiliśmy. Nasz detektor nie tylko pozwala precyzyjnie namierzyć potencjalną minę, ale również określić jej rozmiar i kształt, niezależnie od tego, z jakiego materiału jest wykonana. Rozminowanie będzie szybsze również dlatego, że zadania będą mogli się podjąć nie tylko profesjonalni saperzy: – W tym momencie saperzy muszą odbyć pięcioletnie studia, podczas gdy do obsługi naszego urządzenia wystarczy sześciomiesięczny kurs – zapewnia Voitenko.

Wyżywić Ukrainę

Innym, mniej oczywistym sposobem obrony cywilów, jest obsianie jak największej powierzchni pól i wszelkie działania zmierzające do uzyskania jak największych zbiorów z ukraińskich upraw – ochrona przed głodem, powtórką Hołodomoru z lat 1932-33.

Startup FlyAgData wykorzystując dane zbierane przez maszyny rolne pomagało przed wojną rolnikom w zarządzaniu uprawami i ostrzegało przed prawdopodobną awarią. Dzisiaj jednak jej rozwiązania, w obliczu wielu zniszczonych w działaniach wojennych urządzeń rolnych, zaburzonych dostaw paliwa i ziaren, pomagają zdecydować, które pole z największym prawdopodobieństwem zapewni dobry plon – pomoc w decyzji, które pole obsiać i jak nim zarządzać, nigdy nie była tak ważna dla rolników, jak dzisiaj.

– W tym trudnym czasie, gdy rolnicy dysponują tak mocno ograniczonymi przez wojnę środkami, trzeba zadać sobie pytanie: W jaki sposób najefektywniej wykorzystać zasoby, które posiadamy? Rozwiązania agritech przychodzą z odsieczą – to zestaw narzędzi, które pozwala na pełne wykorzystanie potencjału upraw – mówi założyciel FlyAgData Vitaly Shuberansky.