Jak wejść na rynek z platformą crowdfundingu udziałowego? Opowiada założyciel FindFunds

Dodane: 17.04.2020

Mam Startup

Udostępnij:

Wystartowanie z platformą crowdfundingu udziałowego jest trudne. Głównie dlatego, że trzeba zdobyć zaufanie przedsiębiorców i inwestorów oraz przebić się na rynku z tego typu formą inwestowania. O tym, jak tego dokonać opowiada Adam Osiński, założyciel i prezes FindFunds.

Czytasz właśnie artykuł z cyklu pt. “Droga fintechu na rynek”.

Co skłoniło Cię do uruchomienia startupu z sektora fintech?

Obsługując jako prawnik rynek kapitałowy i pomagając w projektach związanych z pozyskiwaniem kapitału, dostrzegłem problem dostępu do kapitału dla bardzo młodych projektów biznesowych. Zauważyłem też, że do tego typu projektów nie mają dostępu mali inwestorzy, często rozumiejący ryzyko z nimi związane, a jednocześnie oczekujący ponadprzeciętnych stóp zwrotu.

Było tak dlatego, że przy inwestowaniu w pojedynczy projekt 5-10 tys. złotych koszt dotarcia do nich w tradycyjny sposób czynił proces nieopłacalnym. Mając wiedzę o rozwijającym się już „tradycyjnym” crowdfundingu, dostrzegłem szansę na rozwiązanie dostrzeżonego problemu poprzez organizację platformy crowdfundingu udziałowego, która pozwala na zbieranie kapitału od wielu rozproszonych inwestorów, w sposób możliwie najprostszy i tani, co jest możliwe dzięki przeniesieniu całego procesu do sieci.

Jak do tej pory mali przedsiębiorcy i inwestorzy radzili sobie ze wspomnianymi problemami?

Przed powstaniem crowdfundingu udziałowego nie istniały rozwiązania dedykowane pozyskiwaniu kapitału dla biznesów na wczesnym etapie rozwoju. Domy maklerskie i butiki inwestycyjne nie były zainteresowane pozyskiwaniem – z ich punktu widzenia – zbyt małych środków dla biznesów, które ze względu na wczesny etap rozwoju były obarczone istotnym ryzykiem.

Jednocześnie drobni inwestorzy nie byli w stanie lokować swoich środków w tego rodzaju projekty z uwagi na problem w dotarciu do odpowiednio dużej liczby inwestorów, którzy wspólnie mogliby zapewnić oczekiwany kapitał.

Jaką drogę musiał przejść FindFunds, żeby znaleźć się na rynku?

Musieliśmy stworzyć model funkcjonowania, w tym całą dokumentację prawną regulującą proces inwestycyjny zachodzący w sieci. Do tego należało stworzyć odpowiednio funkcjonalną platformę oraz przekonać do tego co proponujemy zarówno pomysłodawców (biznesy), jak i inwestorów.

Co było najtrudniejsze we wprowadzeniu platformy crowdfundingowej na rynek?

Pozyskanie zaufania przedsiębiorców i inwestorów oraz ogólnie przebicie się na rynku z ideą crowdfundingu udziałowego. Zwłaszcza to ostatnie zadanie wymaga nadal bardzo wielu starań.

Jak zatem starasz się przebić z FindFunds?

Nie ma chyba innej metody, niż konsekwentne promowanie własnego rozwiązania. Staramy się tłumaczyć uczestnikom rynku, czym jest crowdfunding udziałowy, jakie ma zalety oraz jakie problemy rozwiązuje. Poza tym czas pozwala na pokazanie projektów, które pozyskały kapitał na FindFunds.pl, pozwoliły na rozwój biznesu i dały zarobić inwestorom. Mamy już takie projekty (Red Dev Studio) i to dla nas najlepsza rekomendacja.

Ile czasu zajęło Ci wprowadzenie projektu na rynek?

Crowdfundingiem udziałowym zająłem się jakieś 5 lat temu. Czy to długo lub krótko? Nie chcę oceniać.

Jakie wymagania prawne musiał spełnić FindFunds, żeby znaleźć się na rynku?

Musieliśmy spełniać te same wymagania co większość biznesów. Dzięki wypracowanemu samodzielnie, unikalnemu procesowi inwestycyjnemu, obszar, w którym działamy, nie podlega żadnym szczególnym regulacjom. Trwają natomiast prace nad prowadzeniem standardów działania w branży crowdfundingowej. Uczestniczymy w tych pracach.

Kto pomógł Ci wejść z FindFunds na rynek?

Opierałem się własnym doświadczeniu i wsparciu zatrudnionych doradców.

Co polecasz przedsiębiorcom, którzy zamierzają uruchomić startup z sektora fintech?

Należy odpowiednio zidentyfikować problem, który ma rozwiązywać nasz biznes. Potem zostaje konsekwentne przekonywanie rynku do naszego pomysłu. Często pomimo pojawiających się kolejnych problemów i niepowodzeń. Czyli najpierw przemyślany pomysł, a potem bardzo konsekwentna i raczej długotrwała realizacja.

Czym byś się zajmował, gdybyś nie prowadził startupu fintechowego?

Równolegle prowadzę kancelarię adwokacką specjalizującą się w prawie rynku kapitałowego i obsłudze spółek giełdowych. Dalej bym ją prowadził.