Jak zadbać o nieprzerwany dostęp do Internetu w podróży służbowej i pracy zdalnej poza miastem?

Dodane: 15.07.2020

Mam Startup

Udostępnij:

Wyjazdy służbowe na konferencje, eventy, wywiady – to nieodzowny element pracy dziennikarza. Dlatego niezawodny dostęp do Internetu jest dla nas kluczowy. Pandemia koronawirusa spowodowała, że wielu z nas przeszło na pracę zdalną. Postanowiliśmy więc przyjrzeć się ofercie rynkowej i przetestowaliśmy dla Was hotspot M7200 od TP-Link. 

Na początku warto wspomnieć, że M7200 ma bardzo ciekawy kształt, jest mały, poręczny i wygląda nowocześnie. Na urządzeniu znajduje się jeden przycisk on-off oraz trzy ikonki, które informują nas o zasięgu, poziomie naładowania baterii oraz transmisji. Niewielkie rozmiary urządzenia są ważne szczególnie dla tych osób, które przemieszczają się ze swoją pracą. Wymiary M7200 to 9,4 x 5,7 x 2 cm.

Konkrety

M7200 obsługuje do 10 połączeń bezprzewodowych jednocześnie. Bateria ma pojemność 2000mAh i działa do 8 godzin (z naszego doświadczenia wynika, że działa minimum 8 godzin). Urządzenie obsługuje najnowszej generacji połączenia LTE, dzięki czemu nie musicie się martwić, że wyjeżdżając na wieś zostaniecie dosłownie odcięci od świata. Szybkość połączenia wynosi do 150 Mb/s.

Dodatkowo producent M7200 przygotował aplikację tpMiFi, za pośrednictwem której można w łatwy i intuicyjny sposób zarządzać urządzeniem. Znajdziemy w niej nazwę sieci Wi-Fi, hasło i dostęp do innych ustawień. Aplikację można pobrać zarówno na Androida jak i na iOS. W opakowaniu poza routerem znajdziecie kabel micro USB do ładowania, baterię oraz instrukcję szybkiej instalacji. 

Niezawodny w podróży

Wyjazd na wyczekiwany urlop, jedziemy w góry odpocząć od zatłoczonego miasta. I nagle telefon z redakcji, że pilnie trzeba coś opublikować. Jak to w trasie bywa, nie zawsze jest odpowiedni zasięg, więc zjeżdżamy na parking z nadzieją, że Internet jednak nie odmówi posłuszeństwa. M7200 doskonale sprawdził się w takiej sytuacji. Pilne zadanie zrobiliśmy w kilkanaście minut, a połączenie przez cały ten czas było stabilne, mimo że nasz nagły przystanek wypadł w środku lasu, pośrodku niczego. 

Z Internetu korzystaliśmy również jadąc, a cała podróż zajęła nam 6 godzin – mimo ciągłej zmiany lokalizacji nie zaobserwowaliśmy zrywania połączenia. Przez całą drogę mieliśmy taki sam komfort korzystania z Internetu, jak gdybyśmy siedzieli w biurze. To ważna informacja dla tych, którzy w swojej pracy często się przemieszczają, a podczas drogi potrzebują połączenia z Internetem. M7200 zdał test w takim przypadku.

Niezawodny na “końcu świata”

“A gdyby tak rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady…”. Wiele osób pracujących w dużych miastach to właśnie na wsi, często w górach, szuka ukojenia na urlopie. Niestety w takich miejscach bardzo często jest problem z dostępem do Internetu. A jak wiadomo, zdarza się, że podczas urlopu trzeba zajrzeć na firmową skrzynkę. Nie mówiąc już o tym, że jeśli jedziemy z całą rodziną – dostęp do YouTube (gdy są z nami dzieci) może okazać się bezcenny.

Tak było również w naszym przypadku. M7200 obsługiwał w sumie dwa laptopy i dwa tablety. Przez cały pobyt nie było absolutnie żadnych problemów z zasięgiem ani odczucia pogorszenia sygnału w momencie, gdy wszystkie urządzenia zostały włączone jednocześnie. Mimo podróży w odosobniony teren nie odczuliśmy wykluczenia internetowego. Mówimy tutaj o czasie urlopowym, nie zapominajmy jednak, że są osoby, którym zdarzają się wyjazdy służbowe w takie rejony. W takim przypadku z czystym sumieniem możemy polecić M7200.

Podsumowując M7200 od TP-Link to elegancki, poręczny (mieszczący się w kieszeni) router. Dzięki niemu każda osoba pracująca zdalnie, niezależnie od lokalizacji, w jakiej się znajduje, może mieć niezawodny dostęp do Internetu. Więc jeśli planujecie podróż służbową, lub wiecie, że podczas urlopu będziecie musieli “doglądać” interesu lub spraw firmowych, to to urządzenie z pewnością się Wam przyda. 

Artykuł powstał we współpracy z TP-Link