Mamy więcej zapytań ofertowych niż przed kryzysem – Dawid Kopczyk (Quantee)

Udostępnij:
– Obecna sytuacja spowodowaną pandemią koronawirusa zaskoczyła nas podwójnie. Głównie tym, że mieliśmy znacznie więcej zapytań o nasze rozwiązania niż w czasach przed kryzysem. Najwidoczniej jest to spowodowane pójściem w stronę automatyzacji przez towarzystwa ubezpieczeniowe – mówi Dawid Kopczyk, CEO Quantee.

Quantee to polska firma technologiczna, która rozwija platformę opartą na sztucznej inteligencji do szacowania ryzyka ubezpieczeniowego. Jej twórcy wyjaśniają, że przetworzone przez platformę dane pomogą dokładniej ocenić i przewidzieć zagrożenia. W ten sposób chcą zrewolucjonizować branżę ubezpieczeniową. Czy im się to uda? Jak kryzys spowodowany pandemią koronawirusa wpłynął na ich biznes? Oraz kiedy zaczęli zarabiać na projekcie? O tym rozmawiamy z Dawidem Kopczykiem, współzałożycielem i dyrektorem generalnym polskiego startupu Quantee.

Dlaczego branża ubezpieczeniowa? Skąd wziął się pomysł na Quantee?

Jeszcze jako aktuariusz pracujący w Wielkiej Brytanii zauważyłem, że na rynku europejskim brakuje pracowników i rozwiązań łączących matematykę ubezpieczeniową, IT i sztuczną inteligencję. Wiedząc, że polscy specjaliści wyróżniają się umiejętnościami na tle Europy – zarówno w statystce, jak i w programowaniu – postanowiłem zrezygnować z jednoosobowego freelancingu, stworzyć biznes i oferować nasze usługi (actuarial data science & actuarial programming) firmom ubezpieczeniowym w Niemczech, Francji i Wielkiej Brytanii.

Następnie zdecydowaliśmy, by zamiast kilkumiesięcznych czy kilkuletnich projektów dla klientów, zbudować gotowe rozwiązanie w formie platformy, która w szybki sposób pozwoli ubezpieczycielom na wdrożenie sztucznej inteligencji w wybranych procesach aktuarialnych.

I tak pracę nad platformą ActuAI zaczęliśmy blisko 8 miesięcy temu.

Jak przebiegał ten proces?

Najpierw zidentyfikowaliśmy procesy ubezpieczeniowo-aktuarialne, które mogą być z powodzeniem wspomagane przez sztuczną inteligencję czy algorytmy uczenia maszynowego.

Następnie wstępnie zbadaliśmy odpowiedź rynku. Mając już wiedzę, że projekt spotka się z zainteresowaniem, zaczęliśmy pracę nad platformą. Jednocześnie pracowaliśmy nad nią od strony algorytmicznej, interfejsu dla użytkownika, jak i modelu biznesowego. Najtrudniejszym etapem było takie jej rozplanowanie, aby była ona prosta w obsłudze dla managerów i chief risk oficerów, nieznających się na programowaniu, ale mających intuicje co do wyników, oraz dla aktuariuszy, którzy z kolei mają wysokie wymagania co do elastyczności zastosowanych algorytmów i wizualizacji. Dlatego oferujemy ActuAI w dwóch formach: front-end z algorytmami automatycznego i „wyjaśnialnego” uczenia maszynowego oraz REST API, które działy aktuariuszy oraz IT mogą podpiąć do obecnie stosowanych przez nich rozwiązań.

Obecnie jesteśmy na etapie zaawansowanego MVP i po odbytych testach z firmami ubezpieczeniowymi.

Kiedy zacząłeś zarabiać na Quantee? 

Od razu mieliśmy pierwszego klienta i udało nam się utrzymywać wystarczający cash flow, by pokryć przyszłe pracę na platformą ActuAI.

Czy kryzys spowodowany koronawirusem wpłynął na Twoją działalność? 

Zarówno w części usługowej, jak i produktowej naszej działalności kryzys nas właściwie ominął (lub omija, bo przecież ciągle trwa). Głównie dzięki temu, że prace programistyczne mogą być kontynuowane zdalnie.

Nasi klienci nie wymagają od nas osobistego kontaktu, więc połowę naszej pracy dotychczas i tak wykonywaliśmy zdalnie. Obecna sytuacja zaskoczyła nas podwójnie. Głównie tym, że mieliśmy znacznie więcej zapytań o nasze rozwiązania niż w czasach przed kryzysem.

Najwidoczniej jest to spowodowane pójściem w stronę automatyzacji przez towarzystwa ubezpieczeniowe.

Jak dalej zamierzasz rozwijać Quantee?

W najbliższych miesiącach zamierzamy dalej rozwijać technologię. Ponadto planujemy skupić się bardziej na sprzedaży oraz poszukiwaniu inwestowania zewnętrznego, które pozwoli nam na jeszcze szybsze skalowanie naszego biznesu.

Na koniec powiedz, co radzisz właścicielom startupów technologicznych, którzy obecnie walczą o przetrwanie?

Przede wszystkim proponuję skalkulować ryzyko i konsekwencje pandemii dla sektora ich klientów. W wielu obszarach (nie mam na myśli wszystkich, ale niektórych) pandemia może okazać się czynnikiem powodującym wzrost inwestycji w technologię w najbliższych latach. Warto więc utrzymać swoje plany rozwoju i intensywnie poszukiwać klientów, inwestorów lub grantów.