Młodzi boją się zmian klimatu i chętniej wybierają te marki, które są ekologiczne

Dodane: 09.11.2021

Damian Jemioło

Udostępnij:

26% osób z pokolenia Z i millennialsów boi się zmian klimatycznych, a także wybiera te marki, których rozwiązania są bardziej ekologiczne. Młodzi upatrują się też bardziej ekologicznych nastrojów w postpandemicznej rzeczywistości. Gdzie w tym wszystkim szansa dla startupów?

Co czwarty młody człowiek boi się katastrofy klimatycznej

W badaniu firmy Deloitte – „Global Millennial and Gen Z Survey 2021” 26% respondentów z pokolenia Z oraz millennialsów, wskazało, że najbardziej obawiają się zmian klimatycznych. Kolejne 28% stwierdziło, że zaczęło korzystać z usług lub produktów firm, które są bardziej ekologiczne. Młodzi konsumenci podkreślają też, że rezygnują z marek, jeśli te mają szkodliwy wpływ na planetę.

– Konsumenci przykładają uwagę do ekologicznych rozwiązań coraz bardziej, a to ma bezpośredni wpływ na firmy. Przedsiębiorstwa chętniej wymieniają materiały, którymi się posługują – pomimo że się sprawdzają – na ekologiczne odpowiedniki. Czyli takie, które nie pozostawiają śladu węglowego. Kiedy pytam naszych klientów o pobudki tych decyzji, odpowiadają, że chcą dbać o środowisko, ale też dlatego, że ich konsumenci tego oczekują. Ekologia stała się dobrym argumentem sprzedażowym – mówi Paweł Przybyszewski, CPO w FibriTech.

Co ważniejsze – te obawy przed katastrofą klimatyczną znajdują się na szczycie listy zagrożeń, jakie dostrzegają młode osoby. Millennialsi wymieniali to jako swoją trzecią co do wielkości obawę, a zetki jako pierwszą. Ponadto prawie 60% młodych osób uważa, że przedsiębiorcy ze względu na mierzenie się ze skutkami pandemii, nie będą się tak mocno angażować w ochronę środowiska i wyrażają ku temu swoje obawy.

– Największa katastrofa, jaka może nas spotkać to brak dostępu do wody pitnej, nie bez powodu nazywanej niebieskim złotem. Obecnie jeden na cztery zgony dzieci poniżej 5 r.ż. jest wynikiem związanym z brakiem wody pitnej – zdatnej do spożycia. Według ONZ do 2025 r. 1,8 miliarda ludzi będzie żyło w krajach lub regionach z całkowitym niedoborem wody, a dwie trzecie światowej populacji może żyć w warunkach niedoboru wody. Problem wody ma wiele przykrych konsekwencji związanych m.in. z uprawą roślin, hodowlą bydła i produkcją żywności, aspektami społecznymi, tj. brakiem pracy i środków do życia, problemem z higieną, chorobami, migracją klimatyczna itp. – mówi Bartosz Kruszka, CEO Nanoseen.

Kruszka wskazuje też, że postęp zaczyna się od drobnych zmian.

– Wszyscy musimy sobie uświadomić skalę tego zjawiska, by zacząć współpracować i współdziałać dla naszego wspólnego dobra, żeby nie było za późno – dodaje CEO Nanoseen.

Zmiany klimatu uderzą w biznes

Według danych Komisji Europejskiej w latach 2000–2016 występowanie klęsk żywiołowych w skali globalnej wzrosło o 46%. Owe klęski w latach 2007–2016 spowodować miały straty ekonomiczne o 86% większe niż dotychczas. Zmiany klimatu i klęski żywiołowe stanowią olbrzymie zagrożenie dla całej ludzkości. W tym także dla biznesu.

Jeszcze raport „Twój biznes a zmiany klimatu” z 2017 r., który został opracowany na zlecenie Ministerstwa Środowiska, pokazuje, jak katastrofalne skutki mogą mieć zmiany klimatu. I to na sektory gospodarki, o których wiele osób by nawet nie pomyślało. W kontekście niestabilności spowodowanych zmianami klimatu najczęściej wymienia się rolnictwo. I fakt – to ono jest najpoważniej zagrożone.

Susze, wysokie nasłonecznienie, rosnące temperatury czy wręcz odwrotnie – nadmierne opady i powodzie niszczą zbiory rolników czy utrudniają hodowlę zwierząt. W samej tylko Polsce rolnictwo zatrudnia ok. 16% obywateli, jest odpowiedzialne za 3,4% PKB i stanowi 9,1% wszystkich wyeksportowanych produktów. Nasz kraj jest zresztą niejednokrotnie europejskim czy globalnym liderem w produkcji żywności rolniczej.

Jak wskazują autorzy przytoczonego wcześniej raportu – w Ameryce Łacińskiej ze względu na zwiększenie opadów deszczu, wilgotności i temperatur, doszło do wybuchu epidemii rdzy kawowej. Z tego względu producenci kaw zaczęli borykać się z poważnymi problemami i zmuszeni są do wycinania kolejnych hektarów swoich drzew.

Zmiany klimatu uderzą też w handel, transport, a także… w branżę finansową i ubezpieczeniową. Ze względu na rosnące zagrożenia klęskami żywiołowymi, ubezpieczyciele muszą liczyć się ze stratami i niższą rentownością. Zmiany klimatu swoje żniwo zbierać będą też w branży budowlanej. Podtopienia, czy stres termiczny u pracowników znacząco wydłużają czas prac budowlanych. Z kolei porywiste wiatry uniemożliwiają korzystanie np. z żurawi. A to tylko wierzchołek góry lodowej.

Fundusze VC chcą inwestować w eko-startupy

Zagrożenia spowodowane zmianami klimatu otworzyły jednak szerokie możliwości dla startupów. Rośnie zapotrzebowanie na alternatywne materiały, recykling, czy odnawialne źródła energii. I to zarówno w przemyśle, rolnictwie czy wśród producentów z sektora FMCG. Zapotrzebowanie to nie umyka uwadze inwestorom i funduszom VC.

Jak podaje raport opracowany przez firmy Dealroom i London & Partner, w 2021 r. inwestorzy wsparli ekologiczne startupy 32 mld dolarów. To wzrost o 384% względem 2016 r. Mowa tutaj jednak o globalnych inwestycjach. Z kolei te na rynku europejskim urosły z 1,1 mld dolarów w 2016 r. do 8 mld dolarów w 2021 r. Czyli aż siedmiokrotnie więcej.

Na polskim rynku pojawia się coraz więcej startupów, które chcą dołożyć cegiełkę do łagodzenia skutków zmian klimatu. Jednym z nich jest np. EcoBean. Spółka pozyskuje fusy z kawy i przerabia je na brykiet o niskiej emisji CO2.

Jak startupy zajmują się zmianami klimatu?

Innym przykładem jest chociażby EcoBins sp. z o.o. Startup tworzy inteligentne pojemniki na śmieci, które można połączyć z aplikacją mobilną. Dzięki temu służby miejskie uzyskują informacje o napełnieniu kosza i mogą zoptymalizować swoją trasę, oszczędzając paliwo i czas. Same kubły są zresztą zasilane energią słoneczną.

Z kolei FibriTech tworzy materiały z roślinnych włókien organicznych. Te stanowią alternatywę dla plastiku, wełny szklanej, mineralnej czy styropianu. Problemem zużycia energii przez sektor IT zajmuje się z kolei software house IT.focus. Branża ta już teraz zużywa 7% globalnej energii elektrycznej, a do 2025 r. będzie to aż 20%. Spółka stworzyła projekt THis Page is Green. Pozwala on sprawdzić, jak dużo CO2 emituje dana strona i przekazywać środki do organizacji sadzących drzewa.

Ambitnym startupem, który chce z kolei rozwiązać problem z dostępem do wody pitnej jest Nanoseen. Spółka tworzy nanomembrany do oczyszczania i odsalania wody. Nanoseen planuje też stworzyć filtr oczyszczający powietrze, opracował nanofarbę absorbującą alergeny i gazy cieplarniane, a także proszek na bazie nanomateriałów, który przyspiesza wzrost roślin.

– W wyniku prostej filtracji grawitacyjnej jesteśmy w stanie odsolić i oczyścić wodę. Nasze mobilne urządzenia z nanomembranami możemy umieścić w każdym miejscu czy strefie klimatycznej m.in. na plaży, w wiosce itp. Z powodzeniem zastępują duże i drogie instalacje będące na rynku, a na które nie stać wielu krajów. Stworzone przez nas nanomembrany mogą dać wszystkim ludziom na świecie dostęp do pitnej wody. A co więcej – nie potrzebuje energii elektrycznej i przez to nie emituje dwutlenku węgla. Nanomembrany są biodegradowalne, przyjazne środowisku i redukują negatywny wpływ na środowisko oraz organizmy żywe – tłumaczy Bartosz Kruszka.

A to tylko kilka przykładów, bo tych pojawia się coraz więcej. Jednocześnie zwiększona świadomość konsumencka, jeśli chodzi o ekologię oraz rosnące na nią zapotrzebowanie, powoduje także zjawisko tzw. greenwashingu.

Ekologia czy greenwashing? Czy biznes naprawdę chce być „zielony”?

Greenwashing to forma nieuczciwej strategii wdrażanej przez firmy w celu poprawienia swojego wizerunku i komunikacji, czy poprawienia sprzedaży. Najgłośniejszymi przykładami są oczywiście korporacje, którym to ze względu na budżety najłatwiej sięgać po takie rozwiązania. A jednocześnie każde ich posunięcie jest na oczach milionów konsumentów.

Jedną z głośniejszych była sprawa H&M, która przy okazji sprzedawania kolekcji Conscious twierdziła, że ubrania są wykonane z materiałów pozyskanych ze zrównoważonych źródeł. Chodzi mianowicie o organiczną bawełnę czy poliester z recyklingu. Norweski Rzecznik Praw Konsumenta zbadał jednak sprawę i okazało się, że część „ekologicznych” materiałów tak naprawdę jeszcze bardziej szkodziły środowisku. Np. przetwarzanie liści ananasów, które pochłonęło sporo energii.

– Duże firmy i korporacje często interesują się ekologicznymi rozwiązaniami i chcą je wdrażać, ale nierzadko dochodzi przy tym do greenwashingu. Np. Palmolive stworzyło kiedyś zieloną ścianę w Warszawie, która miała oczyszczać powietrze. Jednak porosty na niej były martwe, więc w konsekwencji niczego to nie zmieniło – mówi Paweł Przybyszewski z FibriTech.

Bartosz Kruszka wskazuje z kolei, jak ustrzec się przed greenwashingiem i wprowadzić realne ekologiczne rozwiązania do firmy. Proponuje m.in.:

  • Oszczędzanie wody, ogrzewania, np. gazu czy ograniczenie pracy klimatyzacji poprzez obniżenie temperatury w pomieszczeniach. Co więcej, ustawienie termostatu czy czasu ogrzewania w pomieszczeniach wyłącznie podczas pracy będzie przyjazne dla środowiska. Korzystanie z ogrzewania przyjaznego środowisku lub termomodernizacja budynku.
  • Zmniejszenie kosztów oświetlenia biur, magazynów czy miejsc rzadko użytkowanych poprzez montaż czujników ruchu i używanie żarówek energooszczędnych.
  • Używanie produktów, np. butelek, toreb, komputerów, drukarek, akcesoriów z recyklingu.
  • Spożywanie wody kranowej – stosowanie opcjonalnie filtrów.
  • Montaż paneli słonecznych.
  • Stosowanie środków czystości przyjaznych środowisku.
  • Zamawianie wyłącznie potrzebnych, niezbędnych rzeczy, artykułów.
  • Używanie akumulatorów zamiast baterii.
  • Segregacja śmieci i redukcja ilości odpadów.
  • Korzystanie z pojazdów elektrycznych.
  • Montaż zewnętrznych miejsc ładujących m.in. laptop czy smartfon, np. z ławki z panelami słonecznymi.
  • Korzystanie z półproduktów ekologicznych przy produkcji towarów i świadczeniu usług.
  • Produkcja rozwiązań w sposób przyjazny środowisku. Wprowadzenie norm ekologicznych w produkcji.

Wystarczy tak naprawdę tylko kilka zmian, aby już zmniejszyć swój ślad węglowy, produkcję odpadów czy szkodliwe wywieranie wpływu na środowisko. Rynek będzie też ponadto zapełniany nowymi ekologicznymi produktami czy usługami oferowanymi przez startupy.