Musieliśmy być odważni i kreatywni, aby utrzymać zespół. CodeGym w obliczu wojny

Dodane: 19.09.2022

Alex Yelenevych Alex Yelenevych

Musieliśmy być odważni i kreatywni, aby utrzymać zespół. CodeGym w obliczu wojny

Udostępnij:

Inwazja rosyjska na pełną skalę stała się tragedią dla wszystkich mieszkańców Ukrainy. Zepchnęła też wiele przedsiębiorstw na granicę przetrwania. Według badania Institute for Economic Research and Policy Consulting, ponad 70% firm zmniejszyło w kwietniu swoją produkcję, a liczba pracowników spadła o 58%. To ciężki okres dla wszystkich, 
ale w CodeGym postanowiliśmy utrzymać zespół i robimy wszystko, by trzymać się tego planu. Wymaga to od nas kreatywności, proaktywności i szybkiego poruszania się do przodu – jesteśmy jednak pewni, że nasi ludzie są warci wszystkich wysiłków.

Pierwsze dni, pierwsze kroki

Początek wojny był dla wszystkich niesamowicie trudny. Panika, odgłosy nalotów rakietowych, syreny przeciwlotnicze, ucieczki do piwnicy i nieznośne wręcz poczucie niepewności. To przepis na stan emocjonalny znany wszystkim członkom naszego zespołu. W pierwszych dniach każdy musiał podjąć decyzję: Zostać czy wyjechać? A jeśli wyjechać – to dokąd?

Niektórzy udali się na wieś, aby chronić siebie i swoje rodziny, a inni uciekli do dużych miast zachodniej Ukrainy. Jeszcze inni wyjechali za granicę. Każdy wybór był trudny i mimo że minęło już pół roku, wszyscy nadal zmagamy się z różnymi problemami. Na przykład osoby, które uciekły z Ukrainy, tęsknią za domem i próbują zdecydować, czy już czas wracać.

Tak czy inaczej, zespół się rozproszył. Zadania służbowe wydawały się być nieaktualne, a jedyne pytania jakie zadawaliśmy sobie w pierwszych dniach to: „Jak się masz? Gdzie jesteś?”. Chcieliśmy w miarę możliwości wspierać zespół i zapewnić wszystkim bezpieczeństwo i dobre samopoczucie. I jeśli ktoś z zespołu potrzebował pomocy, staraliśmy się ją zapewnić.

Te pierwsze dni były wypełnione opowieściami. Może kiedyś nakręcimy na ich podstawie film. Na przykład o naszym pracowniku, który pojechał do Winnicy z Kijowa rowerem. Jechał rowerem dzień i noc, mijał wojskowe punkty kontrolne, słyszał wybuchy. Inny kolega wstąpił do wojska, a my zebraliśmy pieniądze, żeby kupić dla niego kamizelkę kuloodporną, plecak, laptop i inne rzeczy. Niektórzy ewakuowali swoich bliskich z punktów zapalnych, ktoś opuścił dom w Irpieniu, bo był ostrzeliwany…

Po tym jak członkowie naszego zespołu osiedlili się w różnych miejscach, udało nam się nawiązać komunikację. Staraliśmy się dużo rozmawiać i przeprowadzaliśmy sesje psychologiczne z naszym projektantem gier, który jest również psychologiem. Dzieliliśmy się naszymi historiami i traumami. W końcu nasz stan stał się bardziej stabilny, ponieważ dostosowaliśmy się do nowej rzeczywistości.

Wówczas mogliśmy pomyśleć o biznesie, oszacować szkody, zrozumieć konsekwencje i przeanalizować możliwe scenariusze. Musieliśmy zrozumieć, jak dalej się rozwijać, jaka będzie nasza strategia i jak może wyglądać nasza przyszłość.

Wyzwania czasu wojny

CodeGym borykało się z wieloma problemami i nie byliśmy przygotowani na to, że mogą one wystąpić jednocześnie.

Po pierwsze, jak już wspomniałem, nasz zespół zmagał się z problemami. Ludzie byli w szoku, czuli się przestraszeni i zdezorientowani. Ponadto nie wszyscy mogli pracować z powodu kwestii technicznych. Na przykład, jeśli uciekasz do małej wioski, najprawdopodobniej nie będziesz miała dobrego połączenia internetowego. A jeśli chowasz się w metrze, gdy włączone są syreny przeciwlotnicze, nie możesz pracować.

Nawet pracownicy, którym udało się ewakuować w bezpieczne miejsca, doświadczyli problemów. Niektórzy opuszczali swoje domy w pośpiechu, więc zapomnieli swoich laptopów. Kilka osób z naszego zespołu sprzedaży pracowało z telefonów. Później zorganizowaliśmy dostawę sprzętu do wszystkich, którzy go potrzebowali.

Drugim dużym problemem był znaczny spadek przychodów (o 40% w ciągu pierwszego miesiąca!). Przed rozpoczęciem wojny mieliśmy dużo użytkowników z Ukrainy, Białorusi i Rosji. Przestaliśmy przyjmować płatności z banków rosyjskich i niektórych białoruskich. A użytkownicy z Ukrainy nie mogli studiować z oczywistych powodów. W ciągu zaledwie kilku dni liczba płatności spadła w stopniu, jakiego nie widzieliśmy od lat.

Po trzecie, około 3 miesiące przed rozpoczęciem wojny, zatrudniliśmy 15 nowych pracowników. Pracowaliśmy nad nowym projektem i inwestowaliśmy sporo pieniędzy w jego rozwój. Oznaczało to, że nie mieliśmy prawie żadnych wolnych środków finansowych, aby utrzymać biznes na powierzchni przez dłuższy czas.

I oczywiście w pierwszych tygodniach nikt nie wiedział, czy rząd jest w stanie utrzymać kontrolę nad sytuacją finansową. Istniało duże prawdopodobieństwo, że system finansowy załamie się, pozostawiając nas bez możliwości wypłacania pensji, przeprowadzania transakcji itp. Poważnie dyskutowaliśmy o naszych ewentualnych krokach w przypadku krachu dużych banków.

Sytuacja wyglądała więc ponuro. Obawialiśmy się, że będziemy musieli zwolnić niektóre osoby, nawet jeśli miałoby to być dla nich krzywdzące. Wiedzieliśmy, że wielu członków rodzin naszych pracowników już straciło pracę, a my nie mogliśmy zostawić ludzi bez dochodów. Zawsze uważaliśmy nasz zespół za rodzinę. Wielu z naszych pracowników znamy od lat, szanujemy ich i doceniamy.

Ponadto przez lata stworzyliśmy niezwykle silny zespół o unikalnym zestawie kompetencji, a nasi pracownicy zdobyli ogromne doświadczenie w dziedzinie EdTech. Opracowaliśmy na przykład wyjątkowe podejście do automatycznego i natychmiastowego sprawdzania kodu użytkownika. Nasz zespół projektowy przeprowadzał badania klientów tak często, że zna naszych użytkowników wyjątkowo dobrze.

Nasz marketing jest z kolei potężnym działem zdolnym do uzyskania szczegółowej wiedzy o rynku i opracowania właściwej strategii produktu. Każdy członek zespołu jest profesjonalistą o wysokich kwalifikacjach i zwolnienie któregokolwiek z nich byłoby ogromną stratą dla firmy.

Dlatego wśród kierownictwa i właścicieli nie było sporów: naszym głównym celem było utrzymanie całego zespołu i pomoc wszystkim w tym trudnym czasie.

Żadnych zwolnień, więcej działań

Cięcie kosztów to jedna z pierwszych rzeczy, jakie robią firmy, gdy znajdą się w trudnej sytuacji. I choć zazwyczaj naszą zasadą jest próba zarobienia więcej niż zaciskanie pasa, teraz musieliśmy zrobić jedno i drugie.

Z jednej strony tymczasowo obniżyliśmy pensje niektórym pracownikom. To była trudna decyzja i trudny wybór: komu obniżyć wynagrodzenie? W końcu wymyśliliśmy rozwiązanie: obniżymy pensje pracownikom, którzy zarabiali więcej niż ustalona przez nas konkretna kwota. Pensje pozostałych osób pozostały bez zmian. Logika tego rozwiązania jest prosta: każda rodzina musi mieć wystarczające wsparcie finansowe, aby przeżyć. Ponadto do każdego pracownika podchodziliśmy indywidualnie, ponieważ ich sytuacja była dość zróżnicowana i chcieliśmy zapewnić wszystkim poczucie bezpieczeństwa finansowego.

Co więcej, zdecydowaliśmy, że ta obniżka płac to tylko środek tymczasowy. W sierpniu zaczęliśmy już wypłacać pozostałą część, a od września wszystkie pensje powinny wrócić do swoich „poprzednich wersji”.

Z drugiej strony, aby przetrwać, zaczęliśmy działać szybko i odważnie. Najpierw, najszybciej jak to było możliwe, uruchomiliśmy akcję promocyjną oferującą 50% zniżki dla wszystkich użytkowników. Dzięki niej znacząco zwiększyliśmy sprzedaż. W ciągu pierwszego miesiąca z oferty skorzystało 1000 użytkowników.

Następnie postanowiliśmy opracować i wprowadzić na rynek nowe produkty na rynki USA, UE i Chin. Pracowaliśmy nad tym pomysłem od jakiegoś czasu, ale wojna przyspieszyła proces twórczy. Do tej pory uruchomiliśmy już nowy kurs Java z mentorem (zgromadził 4 grupy studentów!) oraz nowy kurs Android z mentorem. Nowe produkty pozwoliły nam zaangażować więcej użytkowników (do tej pory ponad 200), zwiększyły nasze zyski oraz sprawiły, że niektóre straty stały się mniej bolesne. Na przykład nasz nowy kurs Javy z mentorem kosztuje dwa razy więcej niż nasz tradycyjny kurs stacjonarny.

Mówi się, że „desperackie czasy wymagają desperackich działań”. W naszym przypadku, desperackie czasy pomogły nam odważyć się na ruch w nowym, zupełnie nieznanym kierunku. Zaczęliśmy badać i ukierunkowywać się na kilka nowych rynków: Holandię, Rumunię, Serbię, Chorwację, Łotwę, Estonię, Litwę itd. I już widzimy pierwsze rezultaty – dodatkowe 5% zysku.

I wreszcie – zaczęliśmy szukać dużych projektów, które w ciągu pół roku mogłyby pomóc nam wejść na nowy poziom i doprowadzić do wielokrotnego wzrostu dochodów. Tak narodził się pomysł kursu Javy z gwarantowaną ofertą pracy (teraz promujemy go w Indiach), a także pomysł stworzenia własnej firmy outstaffingowej itp. Teraz realizujemy wszystkie z nich.

Jak się mamy obecnie?

Przez ostatnie 6 miesięcy nasza firma bardzo się zmieniła. Przekształciliśmy się w biznes całkowicie zdalny. Zaczęliśmy lepiej zarządzać ryzykiem; na przykład teraz powielamy kluczowe elementy procesu tworzenia wartości.

Staliśmy się bardziej skoncentrowani i – o ile to możliwe – zaczęliśmy pracować jeszcze więcej. Oprócz wykonywania zadań służbowych, wielu z nas uczestniczy w projektach wolontariackich (na przykład Donor.ua). Ponadto CodeGym pomaga Ukraińcom, którzy stracili pracę z powodu wojny. Uczymy około 1000 osób Javy za darmo. Wierzymy, że nauka pozwoli im znaleźć nową pracę w branży IT.

Myślę, że staliśmy się silniejsi jako zespół. Morale pracowników poprawiło się, ponieważ widzieli, że naprawdę nam na nich zależy i byli wdzięczni za nasze wysiłki, które miały na celu utrzymać cały zespół.

Jako jednostki, wszyscy możemy dodać do naszych CV taką cechę jak „odporność”. Brzmi to jak żart, ale nim nie jest; to nasza rzeczywistość. Oczywiście, większość z nas jest zmęczona psychicznie i fizycznie. Ale nawet teraz staramy się wspierać siebie nawzajem i zachować pozytywne nastawienie.

Finansowo obecnie czujemy się bardziej stabilni. Znamy nasze mocne strony: jesteśmy znani w wielu krajach, nasi studenci nas doceniają, a nasi absolwenci łatwo znajdują pracę. Nasza reputacja pracuje na naszą korzyść i jesteśmy z niej bardzo dumni. Ponadto mamy doskonały zespół, silną strategię i wysokiej jakości produkty.

Nikt nie wie, co przyniesie przyszłość. Ale teraz robimy wszystko, co w naszej mocy, aby rozwijać nasz biznes. I trzymamy się razem.

Autor: Alex Yelenevych, współzałożyciel i dyrektor marketingu CodeGym.cc