Nawyk kupowania biletów na ostatnią chwilę, pod wpływem emocji, chyba jeszcze nie na dobre zagościł wśród polskich użytkowników. Idąc jednak śladem np. Londyńczyków, ta tendencja może niebawem urosnąć. 9 miesięcy zajęło twórcom YPlan przekonanie ich do częstego i spontanicznego nabywania wejściówek na wydarzenia.

Pełna treść artykułu dostępna dla naszych stałych czytelników

Dołącz do naszego newslettera lub podaj swój adres, jeśli już jesteś naszym subskrybentem

Partner technologiczny

Aplikacja YPlan została stworzona dla wszystkich tych, którzy nie mają planów na najbliższy wieczór, a chcą go spędzić w towarzystwie ludzi dzielących te same zainteresowania. Aplikację pobieramy na nasz smartfon z systemem iOS, z listy wybieramy zbliżające się wydarzenia, kupujemy bilet, zapraszamy znajomych i bawimy się. Tyle i aż tyle. Dlaczego Londyńczycy korzystają właśnie z tej aplikacji?

fot. Fotolia

Nie musisz drukować niczego, cała interakcja odbywa się w 100% w aplikacji - czytamy w opisie YPlan. Podobno cała zabawa odbywa się właśnie za pomocą smartfona. Ciekawie przygotowywana jest właśnie lista zbliżających się wydarzeń. Jak mówią twórcy, aplikacje pozyskuje dane o naszym guście muzycznym m.in. z portali społecznościowych. Stamtąd dowie się też jacy znajomi chcą spędzić wieczór w podobny sposób. Możemy też ich szybko zaprosić do wspólnej zabawy.

Po synchronizacji konta z Facebookiem przechodzimy do listy wydarzeń, których jest zazwyczaj 10-15. Do każdego dołączone są fotografie, opis, cena oraz mapa dojazdu w dane miejsce. YPlan umożliwia również podgląd imprez z poziomu samej mapy. Polityka spółki mówi o jeszcze szybszym płaceniu za bilety. Wystarczą zaledwie dwa tapnięcia, aby zapłacić za wejściówki. Do tego potrzebne jest wypełnienie pięciu pól: imienia i nazwiska, numeru karty kredytowej, daty kiedy wygasa, kodu zabezpieczającego oraz miejsca zamieszkania. Część danych uzupełniona zostanie automatycznie po połączeniu naszego konta z Facebookiem.

Startup od przeszło dziewięciu miesięcy działa w Londynie, gdzie ma swoją siedzibę. Swoimi działaniami marketingowymi zebrał 300 tysięcy użytkowników, z których większość codziennie przegląda oferty wydarzeń. Startup od początku pozyskał 13,7 milionów dolarów dofinansowania m.in. od General Catalyst Partners. Do rady nadzorczej spółki dołączył też Sean Moriarty CEO Ticketmaster, który swoim doświadczeniem ma pomóc w zdobyciu nowego rynku jakim jest Nowy Jork. Aplikacja działa tam od kilku dni. Startup zarabia na prowizji od każdego sprzedanego biletu. Patronował i dystrybuował też bilety na popularny iTunes Festival.

Kupujecie spontanicznie i na ostatnią chwilę wejściówki na różne imprezy? Czy raczej planujecie wszystko wcześniej?

Komentarze (0)