Niektórzy uważają, że twórcy startupów to społecznicy i artyści – Michał Adamczyk (Fundacja Kraków Miastem Startupów)

Udostępnij:
– W oczach wielu decydentów startupy postrzegane są jako bliżej nieokreślone środowisko z pogranicza społeczników i artystów, których należy wspierać, bo jest taka moda, ale w zasadzie nie wiadomo jaką to przynosi wartość dla społeczeństwa – mówi Michał Adamczyk z Fundacji Kraków Miastem Startupów.

Michał Adamczyk jest prezesem i współzałożycielem fundacji Kraków Miastem Startupów, która od 2014 roku aktywnie wspiera rozwój krakowskiego ekosystemu startupowego. Od 15 lat Michał związany jest z Akademią Górniczo-Hutniczą, gdzie ukończył studia z informatyki stosowanej, a obecnie przygotowuje się do obrony rozprawy doktorskiej w obszarze nauk społecznych, dotyczącej krakowskich startupów. Poprosiliśmy Michała o ocenę ekosystemu startupowego w Polsce.

1. Jak oceniasz kondycję polskiego ekosystemu startupowego?

Przede wszystkim cieszę się, że rozmawiamy o ekosystemie startupowym, a nie o wspieraniu pojedynczych przedsiębiorstw. Startup to szczególny typ firmy, który wymaga odpowiedniego otoczenia gospodarczego. Obok biur coworkingowych, firm usługowych (księgowi, prawnicy), ekosystem tworzą parki technologiczne, inkubatory przedsiębiorczości, akceleratory biznesu, inwestorzy, a także władze publiczne, uczelnie i organizacje pozarządowe.

W Krakowie odbywa się wiele darmowych szkoleń i wydarzeń, działają tu organizacje komercyjne i non-profit, powołane do wspierania startupów, wielu doświadczonych founderów chętnie dzieli się swoją wiedzą i doświadczeniem.

Dla początkujących przedsiębiorców, z którymi pracuję na co dzień, głównym wyzwaniem jest jednak odnalezienie właściwych osób czy instytucji. Paradoksalnie wszystko ginie w gąszczu działań wspierających startupy.

Brakuje kogoś, kto „połączyłby kropki”.

Ogólnie jednak krakowski ekosystem jest z pewnością lepiej rozwinięty, niż 5 lat temu. Wiele mamy do nadrobienia, ale w ostatnim czasie udało się zbudować w Polsce ekosystem innowacji w zasadzie od zera.

2. Jakie są najsłabsze i najsilniejsze punkty polskiego ekosystemu startupowego?

Najkrócej mówiąc: mamy nieźle rozwinięty system podaży na rynku innowacji, ale gorzej wygląda jego strona popytowa.

W Polsce istnieje wiele programów nakierowanych na tworzenie innowacji, jak choćby rządowe programy: Bridge Alfa, Szybka Ścieżka, czy Platformy Startowe. Są też liczne działania regionalne i dobrze rozwinięta infrastruktura badawcza. Mamy też bardzo zdolnych i kompetentnych programistów, a także młodych naukowców w bardzo różnorodnych obszarach, jak medycyna, biotechnologia, energetyka, materiałoznawstwo, mechatronika itp.

Brakuje nam jednak strony popytowej: co z tego, że finansujemy badania w obszarze medtech czy nowoczesnej energetyki, jeśli NFZ nie przekazuje szpitalom wystarczających środków na zakup innowacyjnych technologii, a Rząd prowadzi niespójną politykę legislacyjną w obszarze OZE.

Problemem jest też brak całościowego spojrzenia i odpowiednich połączeń między różnymi elementami ekosystemu. Teoretycznie zdolni naukowcy powinni współpracować z przedsiębiorczymi osobami (których w Polsce nie brakuje) nad komercjalizacją technologii, niestety brakuje nam skutecznych mechanizmów łączących sferę naukową z otoczeniem gospodarczym.

3. Czego możemy się nauczyć od zagranicznych społeczności startupowych?

Perspektywa nauki od innych jest bardzo kusząca. Musimy jednak pamiętać o istotnych różnicach prawnych, gospodarczych i kulturowych. Nie zawsze w Polskich warunkach da się w prosty sposób skopiować rozwiązania z Doliny Krzemowej, jak niektórzy próbują robić.

Amerykański biznes dużo chętniej ponosi ryzyko technologiczne i wdraża innowacje niż ich konkurencja zza oceanu. W końcu dzisiejsi Amerykanie to potomkowie ludzi, którzy zdecydowali się ruszyć w nieznane w poszukiwaniu lepszej przyszłości, a nasi pradziadowie woleli pozostać na bezpiecznym starym kontynencie. W warunkach europejskich nie wystarczy tworzyć warunków do kreowania innowacji, trzeba jeszcze zaplanować zachęty, aby otoczenie gospodarcze chciało je wdrażać.

Na pewno podejście zagranicznych koncernów do zarządzania innowacjami jest elementem, który warto wykorzystać w polskiej gospodarce. Potrzebujemy w Polsce funduszy typu Corporate VC oraz akceleratorów branżowych, które na zlecenie dużych korporacji wyszukują i inwestują w startupy.

Dobrym przykładem takiej jednostki jest działający w Krakowie hub:raum, czyli akcelerator technologiczny firmy T-mobile. Jego zadaniem jest inwestowanie w rozwój startupów z wybranych sektorów, aby w razie sukcesu biznesowego, wypracowane rozwiązania mogły być zaimplementowane przez firmę macierzystą.

Tutaj na pochwałę zasługuje rządowy program Scale UP, w ramach którego powstała w Polsce sieć akceleratorów, których zadaniem jest budowanie mostów pomiędzy dużymi firmami a startupami. Pozytywnie trzeba też ocenić politykę wielu spółek skarbu państwa, jak Orlen czy PGNiG, które uruchomiły własne akceleratory branżowe.

4. Jak Twoim zdaniem na przestrzeni 5-10 lat zmieni się polski ekosystem startupowy?

Na pewno będzie jeszcze bardziej międzynarodowy.

W Krakowie dużo dobrego wniosły międzynarodowe korporacje i niesłusznie krytykowane centra usług wspólnych. Nie wygenerowały one co prawda zbyt wielu wysokiej jakości miejsc pracy w obszarze R&D, jednak przyciągnęły do naszego miasta wielu obcokrajowców z innym spojrzeniem na zarządzanie.

Zaryzykuję tezę, że bez korporacji nie byłoby w Krakowie tak dobrze rozwiniętych startupów. Postępująca internacjonalizacja naszej gospodarki na pewno będzie impulsem do rozwoju innowacji.

Wierzę, że ciągu najbliższych lat zmieni się też sposób widzenia startupów przez media i polityków. Dziś w oczach wielu decydentów startupy postrzegane są jako bliżej nieokreślone środowisko z pogranicza społeczników i artystów, których należy wspierać, bo jest taka moda, ale w zasadzie nie wiadomo jaką to przynosi wartość dla społeczeństwa. Tymczasem startupy to istotny element w łańcuchu tworzenia innowacji, w którym drzemie potencjał rozwiązywania kluczowych problemów społeczno-gospodarczych, jak walka ze zmianami klimatu, zmniejszenie kolejek u lekarzy czy podniesienie bezpieczeństwa na drogach.

Wierzę, że za 5 lat władze publiczne budując autostradę nie będą zamawiać przysłowiowych ekranów dźwiękoszczelnych, tylko ogłoszą konkursy na rozwiązanie problemu hałasu przy drogach. W środowisku startupowym rodzą się ciągle nowe pomysły na podniesienie jakości naszego życia. Liczę, że w końcu będą dostrzeżone i wykorzystane.

5. Jak KMS wspiera polski ekosystem startupowy?

Kraków Miastem Startupów to fundacja non-profit, która od 2014 roku wspiera rozwój ekosystemu startupowego w Krakowie. Działamy w bardzo szeroko rozumianym ekosystemie, a czasem na jego obrzeżach. Inspirujemy i pomagamy stawiać pierwsze kroki w świecie innowacyjnego biznesu, budujemy też mosty pomiędzy startupami a uczelniami i władzami publicznymi.

Wspólnie z Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego organizujemy cykl szkoleń biznesowych skierowanych do środowiska studenckiego, pod nazwą Jesienny Uniwersytet Przedsiębiorczości i Innowacji.

Dzięki wsparciu Województwa Małopolskiego realizujemy cykl spotkań pod nazwą Startup Mixer, wspólnie z Urzędem Miasta Krakowa przeprowadziliśmy w te wakacje 130 godzin darmowych konsultacje w ramach Szkoły Letniej Innowacji i Przedsiębiorczości, a w październiku odbył się finał Akademickiego Maratonu Innowacji, czyli 25-godzinny (z uwagi na zmianę czasu z letniego na zimowy) hackathon skoncentrowany na wyzwaniach smart city.

Naszym sztandarowym działaniem jest program pre-akceleracyjny KRK InnoTech Starter, podzielony na dwie ścieżki: biznesową i akademicką. Ta pierwsza nakierowana jest na wsparcie projektów startupowych na wczesnych stadium rozwoju. Gdy zgłasza się do nas zespół z pomysłem na biznes, naszym celem jest podniesienie ich kompetencji, dopracowanie modelu biznesowego i pomoc w nawiązaniu kontaktów. W drugiej ścieżce to my aktywnie szukamy projektów technologicznych na krakowskich uczelniach i oferujemy ich autorom pomoc w zbudowaniu startupu.