Nowa rzeczywistość transportu w mieście: sterylne wnętrza autobusów, walkability i „biking friendly” ulice

nowa rzeczywistosc transportu w miescie sterylne wnetrza autobusow walkability i biking friendly ulice
Udostępnij:
Co możemy zrobić, żeby choć częściowo wrócić do rzeczywistości sprzed koronawirusa? Aby móc porzucić pracę zdalną i wrócić do biura, do restauracji i kawiarni potrzebujemy się tam jakoś dostać. Miasta na całym świecie głowią się, jak przekonać nas do powrotu do komunikacji publicznej, wyboru roweru, a przede wszystkim porzucenia myśli o dojeździe samochodem (korki, zanieczyszczenie). Startupy z całego świata wykorzystują tę szansę i pracują nad innowacyjnymi rozwiązaniami.

Rozwiązanie #1 Dokładna dezynfekcja

Najpierw w chińskich i nowojorskich, a teraz również w polskich autobusach i tramwajach zamiast standardowego mycia wodą z detergentami lub spryskiwania środkiem odkażającym, pojazdy każdego wieczoru dezynfekowane są promieniowaniem UVC, na przykład w Krakowie. Polski zespół naukowców z Instytutu Fizyki oraz Instytutu Wysokich Ciśnień PAN pracuje nad tańszymi w stosunku do tych dzisiaj dostępnych półprzewodnikami do budowy emiterów światła. Więcej o ich osiągnięciach w tym zakresie tutaj.

Rozwiązanie #2 Bardziej sterylne wnętrza pojazdów

W ramach unijnego projektu EIT Urban Mobility, w miastach północnej Europy, m.in. w Kopenhadze, Sztokholmie i Hamburgu już przed koronawirusem planowano wdrożenie nowych, efektywniejszych metod czyszczenia wnętrz autobusów i metra, a koronawirus tylko wzmocnił zasadność tej decyzji. Chodzi nie tylko o moment, w którym stoisz obok kaszlącego/kichającego, ale również o to, czy potencjalnie przenoszony tą drogą wirus nie osiadł na podłodze i tapicerce siedzeń. EIT North Hub szuka innowacyjnych materiałów na tapicerki w autobusach: takich, które trudniej pochłaniają zanieczyszczenia, bakterie i wirusy z otoczenia - tłumaczy Henrik Morgen, EIT Urban Mobility.

Rozwiązanie #3 Bezdotykowo - słowo roku 2020?

To rozwiązanie wprowadzono już na skutek pandemii w wielu polskich miastach: otwieraniem drzwi pojazdów komunikacji publicznej steruje obecnie kierowca, a przyciski przeznaczonego do tego celu dla pasażerów zostały wyłączone z działania. Z kolei firma SEEDiA (działająca w branży energetyki słonecznej) przygotowała bezpieczne, bo bezdotykowe, dystrybutory z płynem dezynfekującym dla podróżnych, których mechanizm zasilany jest energią słoneczną. Więcej o pomyśle SEEDiA przeczytasz w jednym z naszych ostatnich artykułów tutaj. Swoją drogą ciekawe czy słowo „bezdotykowo” ze względu na koronawirusa nie stanie się jednym z najczęściej używanych słów 2020 roku? Bezdotykowe umywalki, klamki, szafki do biur - to wszystko jeszcze przed nami.

Rozwiązanie #4 Autobusy w telefonie

W Polsce ten problem nas nie dotyczy, bo transport publiczny jeździ wedle rozkładu jazdy. Oczywiście zdarzy się czasem lekkie opóźnienie z powodu korków, ale jednak mamy pewność, że nasze oczekiwanie nie potrwa dłużej niż kilka-kilkanaście minut. Jednak już w innych europejskich krajach, a w szczególności poza granicami naszego kontynentu, autobusy i tramwaje żyją „własnym życiem”. W sytuacji koronawirusa, gdy obłożenie środków transportu jest ograniczone, rodzi to ogromne problemy w przemieszczaniu się po mieście. Stąd jak grzyby po deszczu na całym świecie powstają aplikacje śledzące aktualną lokalizację pojazdów komunikacji publicznej, na przykład hinduski mWheelz. Google Maps próbuje określać zatłoczenie autobusu po GPS telefonów pasażerów i ankietach (aplikacja pyta, jak bardzo jest zatłoczony autobus). W niektórych autobusach, również w Polsce, instalowane są również cyfrowe liczniki osób wsiadających i wysiadających, jednak ich integracja z aplikacją informującą użytkowników o liczbie dostępnych miejsc pozostaje jeszcze niezagospodarowaną niszą.

Rozwiązanie #5 Walkable & biking friendly cities

W Tel Awiwie sięgnięto po zupełnie inny typ rozwiązania: widząc, jak mało osób korzysta obecnie z autobusów w obawie przed zarażeniem, już niedługo obszar jedenastu ulic centrum miasta będzie zakazany dla ruchu kołowego. W ten sposób przymusowe piesze pokonywanie tras na linii dom-sklep-praca stanie się bezpieczniejsze i przyjemniejsze. W dobie koronawirusa wszystkie rozwijane już od wielu lat rozwiązania zachęcające do pieszego przemieszczania po mieście są warte uwagi: np. tymczasowe otwarcie do publicznego użytku pasaży/podwórek w czworoboku kamiennic - zdecydowanie skróciłyby trasy z punktu A do B w centrach miast. Jak możemy przeczytać w najnowszym, dotyczącym koronawirusa raporcie Infuture Institute zespołu Natalii Hatalskiej:

„Pandemia wyraźnie pokazała, jakie są potrzeby mieszkańców. Parki, lasy czy ścieżki rowerowe, wcześniej traktowane jako elementy, które uatrakcyjniają okolicę, dziś stały się jednym z wyznaczników poziomu jakości życia w mieście. Rośnie potrzeba tzw. walkable cities, czyli miast dostępnych i przyjaznych dla pieszych”.

Kraków, tak jak i wiele innych miast na całym świecie w czasie pandemii stawia na rowerzystów: pasy ruchu na wielu ulicach grodu Kraka tymczasowo zamieniono na ścieżki rowerowe. Czytając zapisy „Krakowskiej Tarczy Transportowej” możemy zobaczyć, że Kraków ze względów bezpieczeństwa i z powodu niezwykle trudnej sytuacji finansowej (to miasto opierało swój budżet na turystyce), chce wśród krakowian wprowadzić rewolucyjne zmiany w sposobie przemieszczania:

„20% odpływ pasażerów z komunikacji miejskiej oznacza 20,8% większe korki na ulicach i w konsekwencji paraliż miasta. Dziura budżetowa na funkcjonowanie komunikacji miejskiej, z uwagi na brak pasażerów i deficyt. [Dlatego kluczowe jest] przekonanie sprawnych osób do poruszania się pieszo i na rowerze, żeby zrobić miejsce w samochodach i komunikacji miejskiej dla mniej sprawnych, w tym starszych i z ograniczoną mobilnością”.