Ocean możliwości czy kropla w morzu potrzeb? Jak startupy walczą z zanieczyszczeniem wód?

ocean mozliwosci czy kropla w morzu potrzeb jak startupy walcza z zanieczyszczeniem wod
Udostępnij:
Według naukowców, jeśli nie zredukujemy ilości odpadów trafiających do mórz i oceanów, w 2050 roku będzie w nich więcej plastiku niż ryb. Wyspy śmieci, które tworzą się na największych akwenach dobitnie pokazują, że po lasach i miastach, człowiek postanowił zniszczyć kolejny ekosystem.

Do mórz i oceanów, co roku trafia kilkadziesiąt milionów ton odpadów z różnych źródeł. Za prawie 64% tych śmieci odpowiada zaledwie 8 państw. Są to Chiny, Indonezja, Filipiny, Wietnam, Sri Lanka, Tajlandia, Egipt i Malezja.

Wyrażając się precyzyjniej, 95% zanieczyszczeń pochodzi z 10 rzek – Jangcy, Indusu, Rzeki Żółtej, Hai He, Gangesu, Rzeki Perłowej, Amuru, Mekongu, Nilu i rzeki Niger. Wynika to z rozwoju urbanistycznego terenów przyległych do wyżej wymienionych rzek. Niestety, niewspółmierny rozwój systemów zarządzania odpadami skutkuje setkami ton niezagospodarowanych śmieci.

Dla wielu ludzi problem zanieczyszczenia mórz i oceanów jest zbyt odległy i „nienamacalny”, aby zaprzątać sobie tym głowę. Nie zdajemy sobie sprawy, w ilu aspektach naszego życia, akweny te biorą pośredni udział.

Przede wszystkim sinice Prochlorococcus żyjące w dużych zbiornikach wodnych, wytwarzają około 10% tlenu, którym oddychamy. Plastikowe zanieczyszczenia zaburzają proces fotosyntezy, uniemożliwiając produkcję tlenu.

Nie można zapominać, że ryby i owoce morza to podstawowy składnik diety, prawie 3 miliardów ludzi. Elementy plastikowe, regularnie znajdowane w przewodach pokarmowych ryb są wyraźnym znakiem, że zwierzęta żyjące w morzach i oceanach są bogate nie tylko w białko i witaminy, ale również chemikalia i tworzywa sztuczne.

Pierwszym krokiem do zmiany tego stanu rzeczy jest oczywiście, tak jak w większości przypadków zanieczyszczania środowiska, zwiększenie świadomości ekologicznej społeczeństwa i wdrażanie w swoje życie dobrych nawyków. Bardziej globalną receptą na skażenie wód, jest wykorzystywanie innowacyjnych technologii badających i oczyszczających morza oraz oceany. To właśnie robią (z powodzeniem!) poniżej przedstawione startupy.

The Ocean Cleanup

W ostatnim czasie chyba jedna z najbardziej medialnych inicjatywy proekologicznych. Fundacja The Ocean Cleanup powstała w 2013 roku. Jej założycielem jest Boyan Slat. Impulsem do założenia fundacji była ogromna ilość odpadów pływających w morzu, zauważona przez nastoletniego Boyana na wakacjach w Grecji.

Pierwszym produktem fundacji był System 001 / B. Są to pływające bariery w kształcie litery U. Wykorzystują prądy morskie do zagarniania odpadów. Ich rozpiętość wynosi 600 metrów. Ze względu na swoją konstrukcję, urządzenie nie potrzebuje dodatkowego źródła energii.

Pierwszym obszarem, który ma być oczyszczany przez system jest Wielka Pacyficzna Plama Śmieci. Pod koniec 2019 roku, do brzegu dopłynął pierwszy transport śmieci zebranych na Pacyfiku. Wg założyciela fundacji, zmodernizowany System 001 / B jest w stanie oczyścić Wielką Pacyficzną Plamę Śmieci z 42% odpadów, w ciągu 10 lat.

Druga technologia opracowana przez fundację to Interceptor 002. Jest to urządzenie przypominające mały jacht. Za pomocą specjalnej bariery, zbiera odpady z najbardziej zanieczyszczonych rzek. Interceptor 002 jest zasilany energią słoneczną. Jego wydajność to nawet 50 ton śmieci zebranych każdego dnia pracy.

Ostatnio fundacja Boyana Slata wykonała kolejny ukłon w kierunku środowiska i zapowiedziała, że zebrane z oceanów i rzek odpady będą przetwarzane m.in. w odzież. Cały dochód z produktów będzie przeznaczony na rozwój technologii.

Poznajcie Freda

Bardzo zbliżoną technologię do Interceptor 002 opracował startup Clear Blue Sea. Urządzenie o nazwie Fred to bezzałogowy, robot zasilany energią odnawialną, dedykowany do usuwania zanieczyszczeń znajdujących się rzekach, zatokach i oceanach.

Robot wyposażony jest w podajnik taśmowy, który przenosi odpady do specjalnych pojemników. Ponadto, został wyposażony w system ostrzegania zwierząt morskich przed zbliżającą się maszyną. Niewielka prędkość Freda daje zwierzętom możliwość odpłynięcia na bezpieczną odległość. Zapełnione pojemniki Fred transportuje do statku – matki, gdzie są opróżniane. Współpracujący statek, może również służyć jako miejsce napraw i przeglądów wynalazku Clear Blue Sea.

Pływający kosz na śmieci

Startup Seabin Project postanowił zatroszczyć się o miejsca, gdzie duże maszyny nie mogą działać efektywnie. Ich produkt – Seabin V5 to urządzenie przeznaczone dla portów i marin. Nazwa nie jest tu przypadkiem. Seabin V5 to nic innego jak koszt na śmieci unoszący się na wodzie. Jest to rozwiązanie, które sprawdza się głównie na spokojnych wodach.

Kosz zasysa wodę z powierzchni, dzięki czemu jest ciągle w ruchu. Woda przepływa przez pojemnik wykonany z włókna, pozostawiając w nim odpady. Taka technologia pozwala na wyłapanie około 4 kg śmieci dziennie.

Seabin V5 może być wyposażony w specjalne wkładki, które mogą wchłaniać oleje powierzchniowe (m.in. ropę naftową i detergenty). Technologia Seabin rozwija się coraz szybciej. Obecnie, na świecie pracuje 860 takich koszów (m.in. w Gdańsku).
Startup ciągle pracuje nad systemem recyklingu zebranych odpadów.

Odbudujmy rafę koralową!

Rafy budowane przez koralowce są skupiskiem największej ilości gatunków ryb i innych stworzeń morskich. Tworzą przyjazny ekosystem, który w dodatku jest dziełem sztuki, przyjemnym dla naszego oka. Niestety działalność człowieka sprzyja degradacji raf koralowych.

Startup Coral Vita opracował technologię odbudowy zniszczonych ekosystemów. Projekt opiera się na tworzeniu farm koralowych za pomocą mikrofermentacji. Proces ten przyspiesza 50 – krotnie wzrost koralowców. Ponadto stworzenia są dostosowywane do coraz trudniejszych warunków, panujących w oceanach.

Wcześniej oszacowane ubytki w rafach są uzupełniane w silniejsze i bardziej odporne mikroorganizmy. Główną zaletą działalności startupu jest szybkość działania. Na odbudowę zniszczonych raf nie musimy czekać setek lat.

Efektywne połowy + czystszy ocean

Tutaj przedstawię problem, którego zapewne nikt nie rozważa w kontekście zanieczyszczenia oceanów. Otóż, każdego roku w oceanach i morzach ginie 640 000 ton narzędzi połowowych.

Zalegając na dnie akwenu, negatywnie wpływa na naturalne środowisko żyjących w nim zwierząt.

Podczas poszukiwań takiego sprzętu, marnowany jest czas oraz paliwo. Blue Ocean Gear zaproponowało rozwiązanie tego problemu. Inżynierowie startupu zaprojektowali boje śledzące narzędzia wykorzystywane podczas połowów. Urządzenia komunikują się bezprzewodowo z urządzeniem nawigującym, dostarczając dane o aktualnej lokalizacji sprzętu.

Pomysł Blue Ocean Gear nie tylko dba o czystość mórz i oceanów, ale także sprawia, że połowy przebiegają sprawniej i wydajniej.

Autonomiczny nadzór mórz i oceanów

Konkretne działania w kierunku oczyszczenia oceanów są niezbędne do przywrócenia ich naturalnej równowagi. Nie możemy jednak zapominać o wszystkich procesach wspierających usuwanie odpadów z wód. Do taki z pewnością należy odpowiednia diagnostyka.

Autonomiczne drony unoszące się w powietrzu już nikogo nie dziwią. Teraz przyszedł czas na drony morskie. Sea Proven to startup, który rozwija właśnie tę branżę. W ofercie firmy, figuruje już kilka modeli takich urządzeń.

Drony takie jak Sphyrna są przeznaczone do badania i nadzorowania obszarów morskich (również głębinowych). Urządzenia są w pełni autonomiczne oraz przyjazne środowisku (poprzez zastosowanie napędu hybrydowego). Mogą wykrywać źródła zanieczyszczeń, kontrolować obszary chronione i badać miejsca zbyt niebezpieczne dla ludzi.

Bardziej rozwiniętą formę badania dna oceanicznego zaproponowała firma Terradepth. Ich system składa się z dwóch współpracujących „łodzi podwodnych”. Jedna z nich zbiera dane w głębinach oceanu, przesyłając je bezpośrednio do drugiej, unoszącej się na powierzchni.

Urządzenia są w pełni autonomiczne i wykorzystują technologię uczenia maszynowego. Zebrane dane są przetwarzane przez dedykowane oprogramowania. Każda operacja Terradepth jest nadzorowana przez grupę specjalistów kontrolujących misję z centrali firmy w Austin (Teksas).

Czas wziąć odpowiedzialność za zanieczyszczone wody

Świadomość ekologiczna w Polsce rośnie. To jest niezaprzeczalne. Jednak nie można mylić pojęcia „rośnie” z „jest wysoka”. Wiele osób nadal twierdzi, że mieszkając na południu kraju, nie ma się żadnego wpływu na zanieczyszczenie Morza Bałtyckiego.

Tu warto wspomnieć, że każdy papieros wyrzucony do rzeki, rozkłada się nawet do 5 lat. Styropianowy kubek już dziesięć razy dłużej, natomiast plastikowa butelka – 450 lat. Pamiętajmy o tym, spędzając lato na łonie natury i uszanujmy to, co robią wyżej wymienione startupy.