#OHO!: Małgorzata Rozum jest dyskryminowana za swoją atrakcyjność, Kasia Matyjewicz w bikini, Kinga Ziembicka struga pięknego ołówka

Dodane:

MamStartup logo Mam Startup

#OHO!: Małgorzata Rozum jest dyskryminowana za swoją atrakcyjność, Kasia Matyjewicz w bikini, Kinga Ziembicka struga pięknego ołówka

Udostępnij:

O ciężarze bycia atrakcyjną kobietą i o ciężarze ciała zanurzonego w cieczy – dzisiejsza odsłona OHO to pouczająca lekcja o tym, że współczesność bywa okrutna, niesprawiedliwa. To opowieść o bikini, ołówkach, temperówkach, kubkach z kawą i selfiakach robionych przed lustrem. To także opowieść o tym, że w normalnym świecie lepiej być pięknym, mądrym i zdrowym niż być chorym, głupim, brzydkim jak noc. Ale według bohaterek OHO – w takim świecie nie żyjemy.

LinkedIn, LinkedIn powiedz przecie, kto jest najpiękniejszy w świecie

Piszecie często do nas listy, w których pytacie wprost, bez ogródek – mimo że temat jest dla Was bolesny – dlaczego macie takie mizerne zasięgi na platformie dla dorosłych menadżerów, zawodowców i junior specjalistów. Problem być może leży w tym, jak atrakcyjni wizualnie jesteście. I czy jesteście kobietą. To rozwiązanie podsunęła nam Małgorzata Rozum, Ekspert do spraw Energii i Ubezpieczeń. Bardzo wyraźnie chcemy zaznaczyć, że to nie my wpadliśmy na ten trop i że to nie my z taką stanowczością wypowiadamy się w kwestii korelacji między zasięgami a tym, czy jest się atrakcyjną kobietą. Robi to kobieta. Kobieta, która sama siebie uważa za atrakcyjną.

O tym, że pani Rozum ma się za atrakcyjną kobietę, dowiadujemy się z pierwszego zdania i ze zdjęcia, które zamieszcza.

„Czy atrakcyjna kobieta w social mediach ma trudniej?” – pyta już na wstępie. Następnie skarży się, że wystarczy zamieścić zdjęcie, na którym wygląda się kobieco, by oderwać uwagę od tego, że jest się, ot dajmy na przykład ekspertem od energii i ubezpieczeń. Ludzie już nie chcą słuchać ani czytać zawiłości o prawnych kwestiach dotyczących polis czy też miksu energetycznego w Polsce. Oni, ci ludzie na LinkedIn, koncentrują się wyłącznie na wyglądzie.

„Czy atrakcyjność kobiety w social mediach nadal sprawia, że część ludzi automatycznie odbiera jej profesjonalizm?” – zastanawia się pani Małgorzata, pozując do selfie w wakacyjnym stroju i atrakcyjnej pozie (tudzież odwrotnie).

Współczujemy atrakcyjnym kobietom pokroju Małgorzaty Rozum, iż świat traktuje je w tak nieprofesjonalny, niesprawiedliwy sposób. Też uważamy, że bycie atrakcyjną – albo kreowanie się na atrakcyjną kobietę – nie powinno stać na drodze w walce o zasięgi na platformach społecznościowych. Uważamy, że to wysoce nieuczciwe, że nieatrakcyjne kobiety z taką premedytacją i zimną krwią wykorzystują swoją wizualną przewagę nad kobietami znacznie piękniejszymi.

Dlatego w imieniu pani Rozum oraz innych atrakcyjnych kobiet dyskryminowanych na LinkedIn apelujemy do twórców algorytmu tejże platformy: proszę wprowadzić obostrzenia, które wyrównają rywalizację w tej nieuczciwej grze.

Póki co, w meczu Nieatrakcyjne Kobiety vs. Atrakcyjne Kobiety jest 1:0.

Wakacje biznes

Kawa to temat od zawsze wzbudzający emocje. Ostatnio głównie dlatego, że ziarna potwornie zdrożały. Wcześniej dlatego, że nikt nie chciał się przyznać, że pije latte na sojowym. Ale czy zastanawialiście się kiedyś, jak pije się kawę na Sycylii?

My też nie.

Z odsieczą przybywa, a raczej płynie ku nam Kasia Matyjewicz, influencerka antymobbingowa. Płynie na falach, płynie z jakimiś nadmuchanymi wałkami pod ramionami, płynie z kciukiem w górze i kubkiem kawy. Płynie, cała wypełniona sycylijską kawą. Co prawda, nie wiemy, co z tego pływania wynika i po co Matyjewicz Kasia nam macha, ale jej boski nastrój się nam udziela. I sami pijemy kawę, sami unosimy kciuki w górę – i tylko zanurzyć się nie możemy, dlatego moczymy nogi w redakcyjnej miednicy.

Dla takich postów warto mieć LinkedIn.

Pokaż swój ołówek, a powiem ci, kim jesteś

„Muszę z siebie coś wyrzucić” – zaczyna swojego posta Kinga Ziembicka, zajmująca się rozwojem, sprzedażą, finansami i nieruchomościami – a my odruchowo i bezwolne robimy krok wstecz. Co nie przeszkadza nam uważnie wsłuchać się w opowieść pani Ziembickiej.

To opowieść o tym, jak bardzo empatyczna i wrażliwa jest pani Ziembicka. Sama o tym pisze już na wstępie, co wiele nam ułatwia oraz wyjaśnia. Pani Ziembicka lubi też ołówki – przyznajcie się, kto z Was ma na swoim koncie przynajmniej jeden post o ołówkach? A Kinga Ziembicka wyrzuciła z siebie już takie dwa.

Historia wystukana palcami Ziembickiej Kingi sprowadza się do tego, że są dwa ołówki. Zużyty i pięknie zatemperowany. I wszyscy ponoć twierdzimy, że zużyty ołówek jest zużyty dlatego, że „praca, zmęczenie, ogromne doświadczenie, bagaż wiedzy i umiejętności zweryfikowany na placu boju lub kartce papieru”.

A gdy patrzymy na ołówek pięknie zatemperowany to myślimy „pewnie miał łatwiej, wszystko przyszło mu bez wysiłku, wygląd to wszystko, co ma.”

Pamiętajcie: Kinga Ziembicka wciąż pisze o ołówkach.

Trzymając te swoje dwa ołówki w dłoniach, porywa się autorka posta nagle na wzniosłą refleksję: „piękno nie wyklucza mądrości” i że „piękny też może być wprawiony na placu swojego codziennego boju”.

I zaczyna do nas docierać, że być może w tym wszystkich nie chodzi o ołówek. Że o co innego rzecz się rozchodzi. Czujemy, że tu znów idzie o to, że ktoś jest atrakcyjną kobietą i ma gorzej na platformach społecznościowych.

Pani Kingo, nie można było tak od razu?

Droga czytelniczko, drogi czytelniku. Na pewno o tym wiesz i jest nam nieco niezręcznie to pisać, ale mimo wszystko: napiszemy. Rubryka „#OHO!” jest rubryką satyryczną oraz ironiczną, której celem jest pokazanie w krzywym zwierciadle internetowej twórczości, na jaką nasza redakcja natknęła się w mijającym tygodniu. Do wszystkich postaci przywołanych w „#OHO!” odnosimy się z wielką sympatią i odnosimy się tutaj do ich wpisów, a nie do nich samych.