#OHO! pełne dobroci: Marcin Fidler zawsze mówi o sobie dobrze, Filip Machałowski chłonie dobro jak gąbka (do mycia auta), a Daria Cichoradzka dzieli się dobrymi pomysłami

Dodane:

MamStartup logo Mam Startup

#OHO! pełne dobroci: Marcin Fidler zawsze mówi o sobie dobrze, Filip Machałowski chłonie dobro jak gąbka (do mycia auta), a Daria Cichoradzka dzieli się dobrymi pomysłami

Udostępnij:

W świecie, gdy tak wiele rzeczy jest złych, my spieszymy do Was z dobrym odcinkiem #OHO! Oczywiście, jest ów odcinek dobry tylko dlatego, że natrafiliśmy na LinkedInie na dobrych, mądrych ludzi; Marcina FIDLERA spotkaliśmy na próbie jego przeboju, na Filipa Machałowskiego natknęliśmy się przy myjni samochodowej ręcznej, a Daria Cichoradzka sama nas znalazła.

Dobro na poważnie

Wielki artysta krakowski śpiewał swego czasu: „rzuć to wszystko, co złe”.

Wielki polski przedsiębiorca pochwytuje ten refren i w otoczeniu czerwonych serduszek (szkoda, że nie orkiestry), patrzy nam głęboko w oczy i nuci:

„nigdy nie mow o sobie zle”

Rozumiemy, że brak polskich znaków jest zamierzony, gdyż uzdolniony przedsiębiorca Marcin FIDLER, CEO ReCar Automotive, celuje ze swoim osobistym przesłaniem w rynki zagraniczne. Patrząc na liczbę wykrzykników i gęstość zdań w trybie rozkazującym, jakim jest post FIDLERA Marcina nasycony, jesteśmy pewni, że autor posta i przeboju lata 2026 („Nigdy nie mow o sobie zle, yeah, yeah, yeah”) bardzo mocno wierzy w siebie.

Wierzy w siebie nie na żarty.

Bo żartów FIDLER Marcin nie lubi. Zwłaszcza z siebie. Przekonuje on bowiem, że jego ciało, Wasze ciała, nasze ciała i redakcyjne kolegium (czyli ciało zbiorowe) „nie zawsze rozróżnia, co jest na serio, a co tylko rzucone mimochodem”. Dlatego ze swoim ciałem trzeba na poważnie. Bez żartów. Bo nie zrozumie. Dlatego do swojego ciała trzeba o sobie tylko dobrze.

DOBRZE, zapamiętaliście?

Strumień dobroci

Filip Machałowski pojechał na myjnię. Nie byle jaką: bezdotykową. Jak opowiada w swej reporterskiej relacji, pojechał tam umyć samochód. Chciał dobrze dla samochodu, a może i dla świata, wszak wiemy, że nic tak nas nie raduje, jak lśniące, wymyte samochody suną po ulicach naszych miast. A gdy jeszcze zza kierownicy widać Filipa Machałowskiego, Automotive | Warszawa, to serce rośnie.

Ale tym razem serce rosło panu Machałowskiemu. Otóż, przy tej myjni ręcznej, stał mężczyzna w garniturze i czekał na swoje auto. Najwyraźniej i on, podobnie jak Filip, wpadł na pomysł mycia auta w myjni samochodowej. Czujemy podskórnie, że akcja się zagęszcza, że to drobiazgowe sprawozdanie dokądś nas prowadzi. Słuchajcie więc dalej, nie często bowiem ma się okazję zanurzyć w takiej historii, jak nie przymierzając, nurza się auto pana Filipa w gęstej pianie, lecącej z węża przytroczonego do samochodowej myjni ręcznej.

Pan w garniturze rozmawiał z panią około 60. roku życia. Nie dowiadujemy się, w co była odziana, tutaj wiek odgrywa większą rolę: elegancki mężczyzna i niemłoda już kobieta. Wiecie, kontrast i suspens.

Tak, wiemy, że i Wy czekacie na puentę jak kania dżdżu bądź też auto Machałowskiego czeka na kroplę wody. Na szczęście, od tego momentu akcja rwie mocno do przodu.

„Chwilę później wydarzyło się coś, czego się nie spodziewałem. Bez chwili wahania, w pełnym słońcu i w garniturze, pomógł tej pani umyć samochód na myjni bezdotykowej. Następnie odebrał swoje auto i odjechał.”

Urzeczony Machałowski Filip, Automotive, bezgłośnie wypowiada „Panie Dżentelmenie – nie wiem, kim jesteś, ale ogromny szacunek.”

„Oby takich ludzi było wokół nas jak najwięcej” – pisze autor posta i zapewne czeka, aby i przy jego samochodzie zjawił się mężczyzna w garniturze, który zajmie się i jego pojazdem.

Panie Filipie – powodzenia! Oby i Pana spotkało dobro!

Dobro podaj dalej

Daria Cichoradzka, Production Engineer & Project Leader, ma kolegę, który skończył MBA na Koźmińskim.

Rozumiecie? To nie przelewki mieć takiego kolegę. Od razu przyznajemy pani Darii dodatkowe 10 punktów. Tak z dobroci serca.

Więc ten kolega, bardzo mądry, wyedukowany, zapewne ma garnitur, a może nawet i myje samochody kobietom w wieku 60 lat, przyszedł do autorki posta i mówi jej tak.

A raczej, nie. Wróć.

Nie tyle „mówi”, co raczej – „rzecze”.

Kolega z MBA rzecze: „Daria, jak będziesz wkładać spodnie w skarpetki, to będą Ci dawać łatwiejsze zadania”.

I wszyscy razem, gromko: dziękujemy!

Droga czytelniczko, drogi czytelniku. Na pewno o tym wiesz i jest nam nieco niezręcznie to pisać, ale mimo wszystko: napiszemy. Rubryka „#OHO!” jest rubryką satyryczną oraz ironiczną, której celem jest pokazanie w krzywym zwierciadle internetowej twórczości, na jaką nasza redakcja natknęła się w mijającym tygodniu. Do wszystkich postaci przywołanych w „#OHO!” odnosimy się z wielką sympatią i odnosimy się tutaj do ich wpisów, a nie do nich samych.