Paweł Krzesiński (Amulet): Cierpisz na niewydolność serca? Ostrzeżemy Cię przed nasileniem objawów

Dodane: 05.05.2022

Hanna Baster

Udostępnij:

Co dziesiąty pacjent w Polsce trafia do szpitala ze względu na objawy niewydolności serca, przede wszystkim duszności. Jednak zdaniem mojego rozmówcy wielu z tych hospitalizacji można zapobiec.

Amulet, kardiologiczne rozwiązanie telemedyczno-diagnostyczne opracowane przez zespół naukowców z kilku polskich badawczych jednostek medycznych i technicznych, pod przewodnictwem Wojskowego Szpitala Medycznego w Warszawie, to szansa na znaczące ograniczenie liczby przypadków zaostrzeń niewydolności serca, bo wykorzystując Amulet, pacjent może samodzielnie, we własnym domu, wykonywać regularne badania kardiologiczne, bez konieczności wielotygodniowego oczekiwania na wizytę u specjalisty. W przypadku niepokojących wyników system zawiadamia nadzorującego lekarza o przekroczonych wartościach alarmowych i umożliwia przekazanie zaleceń jak postępować dalej. Dodatkową korzyścią, którą oferuje Amulet, a która nie jest dostępna powszechnie, nawet w szpitalach, są badania diagnostyczne pozwalające m.in. na bardzo wczesne wykrycie przewodnienia – objawu zwiastującego nadejście duszności w przeciągu 2-3 tygodni.

Rozmawiamy z Pawłem Krzesińskim, profesorem Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie, kierownikiem projektu Amulet.

Pewnie pomysły na to, żeby stworzyć narzędzie do kontroli pacjenta z niewydolnością serca ma w głowie niejeden lekarz. Jak to się jednak stało, że to właśnie Wy przeszliście od stwierdzenia faktów do podjęcia próby rozwiązania tego problemu?

Na początek doprecyzuję, że nasz zespół nie jest startupem – rozwinęliśmy produkt, ale w tym momencie jesteśmy na etapie przejścia z fazy działań konsorcjum naukowo-badawczego realizującego projekt, do fazy komercyjnej – pozyskania do współpracy podmiotu, który wprowadzi rozwiązania Amulet na rynek.

Odpowiadając na Pani pytanie, na pewno znaczenie miało nasze wieloletnie doświadczenie badawcze w Wojskowym Instytucie Medycznym. Pewnie niejeden lekarz ma pomysł na rozwiązanie telemedyczne dla chorych z niewydolnością serca, ale nie ma opracowanego kompleksowego modelu opieki, który byłby możliwy do wdrożenia. My na samym początku naszej pracy przyjęliśmy założenie, że będziemy rozwijać rozwiązanie jak najprostsze i mało kosztowne (choć oczywiście przebadane i z udowodnioną skutecznością). Myślę, że wiele osób opracowując swoje pomysły, nie bierze aspektów pragmatycznych i komercjalizacyjnych pod uwagę od samego początku i to powoduje, że te projekty nigdy nie ujrzą światła dziennego.

Źródło: materiały własne Amulet.

To, co u nas zadziałało, to również możliwość konkretnego „poukładania” tego, co chcemy zrobić. Mieliśmy opracowaną wcześniej metodę oceny pacjentów, testowaną przez kilkanaście lat w Instytucie, a także, co moim zdaniem bardzo istotne, dobre relacje pomiędzy lekarzami a informatykami. Pracowaliśmy razem już długo i oni wiedzieli, jak przełożyć moje pomysły i oczekiwania dotyczące platformy na jej faktyczne działanie.

Myślę jednak, że koniec końców to, czy projekt będzie realizowany, czy pozostanie jedynie pomysłem, jest kwestią determinacji do przejścia z etapu „burzy mózgów” do etapu rozpisania pomysłu na szczegółowy plan działania i jego realizacji. Dla nas ten proces już rzeczywistego tworzenia platformy był niezwykle pracochłonny i żmudny.

Czy produkt przeszedł już fazę testów?

Tak, elementem projektu, który wykonaliśmy [projekt o wartości 13 mln złotych; 12,7 mln złotych zostało sfinansowanych przez NCBR w ramach programu STRATEGMED III, przyp. Red. MS], były badania kliniczne.

Projekt Amulet składał się z dwóch ścieżek badawczo-rozwojowych – pierwsza dotyczyła wsparcia opieki ambulatoryjnej w przychodniach a druga – monitorowania domowego. W ramach tej pierwszej podstawowym zadaniem była budowa platformy do obsługi wizyt ambulatoryjnych, gdzie innowacją było prowadzenie ich przez zespół pielęgniarski oraz wykorzystanie nowych, nieinwazyjnych metod oceny układu hemodynamicznego. W ramach badania prospektywnego i randomizowanego przeprowadziliśmy ponad tysiąc siedemset wizyt ambulatoryjnych (obserwacje każdego pacjenta prowadzone były przez 12 miesięcy, a uczestnicy byli podzieleni na dwie grupy: używających systemu opieki telemedycznej Amulet i objętych standardową opieką), które wykazały, że nasze rozwiązanie znacząco zmniejszyło liczbę hospitalizacji wśród osób korzystających z naszego rozwiązania.

Źródło: materiały własne Amulet.

Pielęgniarki przeprowadzające badania bez konieczności fizycznej obecności lekarza w jej trakcie, to duża korzyść z Państwa rozwiązania, szczególnie ważna dzisiaj, kiedy służba zdrowia boryka się z ciągłymi brakami kadrowymi. Jak wiele czasu dzięki Amuletowi zaoszczędzi lekarz?

W rozwiązaniu Amuletu lekarz wkracza do pracy zdalnej z wykorzystaniem platformy już po wykonaniu badań w punkcie opieki prowadzonym przez personel pielęgniarski. Jego rolą jest tylko analiza wyników i wydanie zaleceń – zaoszczędzamy więc nie tylko czas konieczny na dojazd lekarza do pacjenta, ale nawet więcej. W trakcie naszych badań klinicznych okazało się, że lekarz na badanie jednego pacjenta potrzebuje około 5-10 minut, pracując z dowolnego miejsca.

Zadaniem, które postawiliśmy przed naszym rozwiązaniem, było jednak nie tylko odciążenie lekarzy, ale również ułatwienie stawiania trafnej diagnozy – poprzez wykonywanie pacjentowi dodatkowych, w tym momencie nie wykonywanych powszechnie badań diagnostycznych. Na podstawie kompleksowej oceny parametrów funkcji układu krążenia możliwe jest lepsze dopasowanie dawek leków do aktualnego stanu pacjenta i intensywności problemów – dzięki temu leczenie jest bardziej skuteczne. Zadanie zrealizowaliśmy, łącznie z tym, że udało się nam identyfikować nieprawidłowości, zanim u pacjenta wystąpiły objawy. Najlepszym przykładem skutecznego działa tego rozwiązania jest możliwość wykrywania narastającego uwodnienia w obrębie klatce piersiowej. Dlaczego? Bo wiemy, że zachodzi ono zazwyczaj 2-3 tygodnie przed pojawieniem się duszności. Nasze badanie daje więc szansę na wczesną interwencję – można zapobiec rozwojowi tych objawów, a więc wystąpienia niewydolności serca i konieczności hospitalizacji. Jest to o tyle ważne, że medycyna ma w swoim arsenale leki, które oddziaływają na mierzone przez nas parametry i cała idea polega na tym, żeby tych leków nie dawać jedynie na podstawie oceny objawów klinicznych, ale rzeczywiście na bazie tego, jakie odchylenie u danego pacjenta dominuje. To bardzo ważne osiągnięcie naszego projektu.

Czy ta metoda była wcześniej stosowane w szpitalach, czy to zupełnie nowe osiągnięcia Państwa zespołu badawczego?

Metoda diagnostyczna, którą zastosowaliśmy w obu ścieżkach, to kardiografia impedancyjna, która jest wykorzystywana w medycynie już od kilkudziesięciu lat. Jej początki to wprowadzona przez NASA ocena stanu zdrowia astronautów – używana była do badania wpływu stanu nieważkości na układ krążenia człowieka. Później starano się ją wdrożyć w badaniach klinicznych, my prowadzimy badania nad tą metodą od dwudziestu lat i w efekcie wprowadziliśmy ją do naszej codziennej praktyki w ocenie pacjentów przebywających w szpitalu. Uzyskaliśmy bardzo dobre wyniki w grupach chorych z nadciśnieniem tętniczym i niewydolnością serca, poparte publikacjami naukowymi, co zachęciło nas do wprowadzenia tej metody w warunkach ambulatoryjnych. Zupełną nowością w projekcie Amulet było jednak opracowanie zminiaturyzowanego urządzenia pomiarowego współpracującego z aplikacją na smartfonie, co umożliwiło wprowadzenia tego badania do monitorowania chorych w warunkach domowych.


Źródło: materiały własne Amulet.

Jak budowaliście Państwo zespół, który opracował Amulet, jak udało się zgromadzić specjalistów różnych dziedzin przy projekcie?

Na stworzenie zespołu złożyło się kilka sprzyjających okoliczności. Chyba najważniejsza jest taka, że w Wojskowym Instytucie Medycznym mamy bardzo doświadczony zespół informatyczny, m.in. są w nim osoby, które od wielu lat współpracują z lekarzami i dzięki temu są w stanie nawiązać z nimi dialog i wspólnie rozwijać rozwiązania. Równie efektywnie od lat współpracujemy z Wojskową Akademią Techniczną. Dodatkową siłą zespołu było pozyskanie do współpracy zespołu Instytutu Techniki i Aparatury Medycznej Sieci Łukasiewicz z Zabrza. Oprócz tego na osiągnięcia naszego zespołu niewątpliwe złożyła się wieloletnia już współpraca naszego Instytutu z innymi renomowanymi ośrodkami medycznymi w Polsce: wrocławskim, krakowskim i gdańskim.

Czy współpraca między ośrodkami, taka, jaką macie Państwo w Wojskowym Instytucie Medycznym, jest czymś typowym w Polsce?

Zdarza się to coraz częściej ale nie jest łatwo zbudować skutecznie działający zespół interdyscyplinarny. Gdybym miał oceniać uwarunkowania „zewnętrzne” nawiązywania współpracy wobec potencjału intelektualnego polskich badaczy, to nie wygląda to optymistycznie. To czego zdecydowanie brakuje, to platforma wymiany informacji o potencjale poszczególnych ośrodków. Powstają fora, są prowadzone coraz bardziej interdyscyplinarne konferencje, ale mimo tego przenikanie się środowisk jest bardzo utrudnione. Instytuty techniczne, które tworzą urządzenia, mają problem ze znalezieniem podmiotów medycznych, gdzie mogliby je przetestować, a lekarze z innowacyjną ideą z trudem docierają do chętnych do współpracy ośrodków technologicznych, które chciałyby ich pomysł ubrać w rzeczywistość.

Czy problemem w takim razie jest brak platformy, na której wszyscy zainteresowani mogliby się spotkać?

Przydałoby się stworzenie zorganizowanej „przestrzeni”, która stwarzałaby warunki do integracji środowisk, w której można by było przeprowadzać “burze mózgów”, gdzie każdy, lekarze i specjaliści z innych dziedzin mogą zaprezentować swoje portfolio. Mam na myśli zarówno spotkania bezpośrednie, jak i wirtualne, takie „warsztaty innowacyjnych idei”. Jest oczywiście LinkedIn, ResearchGate itp. platformy, ale to są zazwyczaj sieci kontaktów budowane oddolnie, nieinstytucjonalne. Niejednokrotnie trudno z nawiązanych w ten sposób kontaktów budować formalne duże konsorcjum.

Mówił Pan, że chcecie w tym roku przejść z poziomu projektu do wdrożenia. Jakie kroki zamierzacie podjąć w tym celu?

Naszym planem jest skomercjalizować Amulet najpóźniej do końca roku, tym bardziej że podlegamy silnej presji na jak najszybsze udostępnienie Amuletu pacjentom. Mówiąc o komercjalizacji, mam na myśli nawiązanie współpracy z przedsiębiorcą, który nabyłby prawa do tego projektu i doprowadził do pojawienia się naszego produktu “na półce”. W idealnej dla nas sytuacji chcielibyśmy jednak pozostać czynnym uczestnikiem rozwoju Amuletu, jako pion badawczo-rozwojowy, współpracujący ze startupem wprowadzającym go na rynek. Chcemy dalej rozwijać rozwiązania przydatne dla pacjentów. Przedsiębiorca, który zostałby właścicielem Amulet, otrzymywałby od nas co roku nowe, udoskonalone rozwiązania.

Jakie Pana zdaniem są perspektywy wdrożenia Amulet na dużą skalę w systemie polskiej opieki zdrowotnej?

Mamy dużą akceptację ze strony środowiska medycznego dla naszych rozwiązań, bo przemawiamy wynikami badań klinicznych. Wykonaliśmy również analizy efektywności kosztowej w trzech modelach, gdzie wszystkie wskazują, że nasze rozwiązanie jest kosztowo efektywne. Mamy też koncepcję, jak można by realizować te nasze działania w formie świadczenia finansowanego publicznie. Zainteresowanie naszym projektem wyrazili już przedstawiciele Departament Innowacji Ministerstwa Zdrowia, jak również Narodowego Funduszu Zdrowia. Przy czym trzeba zaznaczyć, że warunkiem stawianym dla wdrożenia Amuletu np.w formie pilotażowej jest doprowadzenie naszego rozwiązania do formy komercyjnej – to jest zadanie „do wykonania” na najbliższe miesiące.

Zainteresowane są również podmioty rynkowe, które realizują podobne projekty lub chcą wejść w obszar telemedycyny, a mają doświadczenie w innym obszarze IT.

W tym roku projekt Amulet został zwycięzcą konkursu Start-Up-Med w kategorii ośrodek medyczny/naukowy oraz okazał się najlepszy w głosowaniu użytkowników portalu Rynek Zdrowia. Twórcy szukają inwestora, który chciałby skomercjalizować ich rozwiązanie.