Pojazdy przyszłości z Impact Mobility Revolution 19

pojazdy przyszlosci z impact mobility revolution 19
Udostępnij:
Podczas tegorocznego Impact Mobility Revolution 19 poza gigantami, takimi jak Wolkswagen, Tesla czy Audi, zaprezentowały się również mniejsze startupy oraz projekty naukowe, które zaskoczyły swoimi pomysłami na elektromobilność.

Elektryczny motocykl crossowy, poziomy rower, czy elektryczna łódź z fotowoltaiką, to tylko niektóre z projektów, które mogliśmy zobaczyć na początku października w Katowicach. Postanowiliśmy opisać najciekawsze, w naszej ocenie, projekty które mieliśmy okazję zobaczyć.

HONEY ELECTRIC

Projekt powstał rok temu. Od roku czasu zespół pracuje nad prototypem terenowego motocykla elektrycznego. HONEY ELECTRIC obecnie jest na etapie wczesnego prototypu, a jego twórcy szukają inwestorów, którzy byliby zainteresowani wsparciem finansowym oraz mentoringowym. Docelowo zespół planuje produkować motocykle w Polsce, ale musi jeszcze dopracować prototyp. Do tej pory finansowanie pochodzi z własnych środków.

– Oficjalnie, na pełnych obrotach zatrudnione są dwie osoby, czyli ja i Albert Rembisz. Ja zajmuję się stroną biznesową i marketingową, a Albert zajmuje się stroną techniczną. Obydwoje jesteśmy inżynierami, ja inżynierem mechaniki, a Albert jest inżynierem materiałoznawstwa. Wywodzimy się z Akademii Górniczo Hutniczej w Krakowie. Budowaliśmy takie prototypy już wcześniej w ramach działalności na uczelni, tak więc mamy już doświadczenie w tej przestrzeni. Dokładnie mam ponad 3 letnie doświadczenie w prototypowaniu motocykli elektrycznych – komentuje Maciej Padamczyk z HONEY ELECTRIC.

Co prawda istnieją już motocykle elektryczne, ale według twórców projektu nie ma jeszcze tak zaawansowanych, inteligentnych motocykli terenowych i właśnie tę lukę planują wypełnić. Inteligentne to znaczy z nawigacją, specjalnie dedykowaną aplikacją oraz innymi dodatkami, nad którymi jeszcze pracują.  Motocykl ma wyjmowaną baterię. Silnik znajduje się w kole. Na etapie prototypowym bateria ładuje się około 4 godziny i ma zasięg od 200 do 300 km. Poza tym motocykl wyróżnia się ciekawym designem.

– Nad naszym motocyklem pracowaliśmy we własnym warsztacie. Staraliśmy się jak najmniejszym kosztem spróbować zrealizować pierwszy prototyp, żeby zobaczyć, czy to wszystko ma sens. Poza tym chcieliśmy sprawdzić jakie byłoby zainteresowanie potencjalnych klientów i rzeczywiście odbiór jest bardzo fajny, ludziom to się podoba, inwestorzy też są zainteresowani. Tak więc jest dobry potencjał, a my jesteśmy dobrej myśli – dodaje Maciej Padamczyk z HONEY ELECTRIC.

DriftRunner

Ten dziwnie wyglądający pojazd to DriftRunner, który wprawiamy w ruch poruszając się na nim wykonując ruchy podobne do tych, które wykonuje się na orbitreku. Dodatkowo pojazd może być wspomagany energią elektryczną z baterii.  – Projekt wziął się z moich ambicji i chęci stworzenia czegoś, czego jeszcze nie ma na rynku ogólnoświatowym. Miało to być coś, co wspomoże ludzi w ruchu i zmotywuje ich do tego, żeby mogli się poruszać w połączeniu z elektromobilnością – komentuje Marcin Grzeszczuk, twórca DriftRunner.

Poruszając się na tym urządzeniu można przełączyć się na tryb elektryczny, wtedy można odpocząć na nim stojąc. Możemy też wybrać odpowiednią opcję, gdy jesteśmy w trudnym terenie, albo kiedy pokonujemy wysokie podjazdy, wtedy możemy wykorzystać moc pojazdu jako doładowanie. Oprócz tego możemy postawić go stacjonarnie w domu i ćwiczyć na nim, a ćwicząc produkujemy energię i dzięki temu możemy do DriftRunnera podłączyć inne urządzenia, jak na przykład smartfon. Pojazd został zabezpieczony patentem.

– Na ten moment są to prototypy, na chwile obecną nie można ich jeszcze kupić. Obecnie zbieram pieniądze, na dalszą pracę, bo do tej porty wszystko zrobiłem z własnych środków. Finansowanie jest mi potrzebne na to, żeby zrobić dokumentacje związane z certyfikatami, a niestety jest to bardzo kosztowne. Kiedy uda mi się to osiągnąć, będę chciał uruchomić produkcję – dodaje Marcin Grzeszczuk.

PIMA Velobike

Kolejny ciekawy pojazd, który nas zainteresował to rower poziomy, który obudowany jest szkieletem z włókna kompozytowego. Dodatkowo umieszczono w nim wspomaganie silnikiem elektrycznym. Jest to pojazd hybrydowy, który oprócz tego, że jest napędzany siłą mięśni, może być również napędzany silnikiem elektrycznym. Pojazd jest tworzony od 8 lat, obecnie jest w fazie gotowej do użytkowania i jest sprzedawany zagranicą w pojedynczych egzemplarzach.

Twórcy projektu wciąż poszukują inwestorów, by ich projekt nabrał wiatru w żagle. Jak na razie jest to praca typowo garażowa, każdy egzemplarz wykonywany jest ręcznie. Obecnie zespół pracuje nad nową wersją pojazdu, który będzie dwuosobowy i czterokołowy.

– W świetle prawa pojazd traktowany jest jako rower, w związku z tym można nim jeździć po ścieżkach rowerowych i w miejscach, gdzie jest zakaz ruchu samochodów. Twórcą projektu jest mechanik, pasjonat. Do tego jest kilka osób technicznych, którzy z nim współpracują. Natomiast zaangażowanych bezpośrednio w projekt są trzy osoby. Zespół szuka inwestora, ale myśli również o crowdfundingu – komentuje Radosław Jaźwiec z PIMA Velobike.

AGH Solar Boat Team

Projekt łodzi elektrycznej, zasilanej z fotowoltaiki powstał w 2015 roku z połączenia dwóch kół na Akademii Górniczo Hutniczej w Krakowie, a konkretnie z koła o ekoenergii o raz akademickiego koła żeglarskiego. Studentom udało się pozyskać partnera w postaci stoczni w Ropczycach, który umożliwił im zbudowanie łodzi w ich warsztacie. Tym sposobem w 2017 roku powstała pierwsza łódź, która nazywa się Baśka, ma 6 metrów długości i jest wyposażona w fotowoltaikę. W tym samym roku odbyło się pierwsze jej wodowanie.

W 2017 roku zespół inżynierów z AGH wystartował ze swoją łodzią w światowych zawodach Monaco Solar & Electric Boat Challenge i zajął w piąte miejsce. Przez kolejny rok udoskonali swoją łódź, między innymi zainstalowali skrzydła, dzięki którym łódź potrafi unosić się nad taflą wody. W 2018 roku na tych samych zawodach zespół stanął na podium na 3 miejscu. Kolejny rok spędzili na wymianie elektryki oraz paneli fotowoltaicznych na nowe. W 2019 roku zespół ponownie zajął 3 miejsce w Monako, oraz 2 w Niemczech. Co uplasowało ich w światowej czołówce.

– W tym roku projektujemy zupełnie nową łódź, obecnie jest ona w końcowej fazie projektowania. Do końca przyszłego sezonu myślimy, że skończymy prace nad nią. Dodatkowo nasz zespół buduje łódź autonomiczna, która będzie mogła mapować dno Wisły. Będzie to bardziej badawczy projekt. W planach zaczynają się klarować pomysły o komercjalizacji tego projektu, bo wielu z nas, którzy byli od samego początku w tym projekcie już skończyło studia. Zaangażowanych jest około 60 osób – komentuje Maja Matuszewska z zespołu.

Młodzi ludzie cały czas szukają kolejnych kierunków rozwoju elektromobilności wodnej, podczas konferencji zaprezentowali również elektryczną deskę surffingową, która jest pracą magisterską jednego z kolegów z zespołu.

Torqway

– Pomysł na Torqway narodził się w 2018 roku, kiedy to zobaczyliśmy segwaya na jakimś wydarzeniu. Mój ojciec stwierdził wtedy, że to można zrobić lepiej i w taki sposób, żeby się przy tym też trochę wysilać. Kilka lat po tej rozmowie powstały pierwsze prototypy. W 2012 roku zbudowaliśmy pierwsze dwa prototypy, które mogliśmy już pokazywać na świecie, bo po pierwsze już dobrze wyglądały, a po drugie były w pełni sprawne. Pojechaliśmy więc do Genewy na targi, z których wróciliśmy ze złotym medalem. To była dla nas informacja, która mówiła, że warto iść w to dalej – komentuje Bartosz Sobolewski z Torqway.

Prace trwały, modele się rozwijały, twórcy stwierdzili więc, że potrzebują inwestowania. Trafiali do różnych instytucji w Polsce oraz w Europie z prośba o pomoc, niestety nic z tego nie wychodziło. Jednak ostatecznie udało im się dostać do programu Horyzont 2020 i tam pozyskali grant unijny. To było dwa lata temu, przez ten czas wyprowadzili pojazd od stanu surowego do tego, który zaprezentowali na wydarzeniu.

Pojazd posiada opatentowany mechanizm, który wykorzystuje ruch wahadłowy dźwigni, czyli nie ważne czy dźwignię pociągniemy do tyłu czy do przodu, to koło i tak będzie się kręciło do przodu. Dodatkowo pojazdy wspomagane są zasilaniem elektrycznym. Nie jest to stricte napęd elektryczny, bo cały czas musimy machać rękami, żeby jechać, a energia ma nas jedynie wspomagać.

– Uważamy, że nasz pojazd nie jest stricte pojazdem komunikacyjny. Traktujemy go, jako narzędzie do rehabilitacji, treningu czy rekreacji. 20 minut jazdy na tym pojeździe przekłada się na około godzinę pracy na siłowni pod kątem spalonych kalorii. Niestety nie można jeszcze tego urządzenia kupić, ale planujemy uruchomić sprzedaż, na początku będzie to B2B, a później B2C, aczkolwiek ta druga opcja nie prędko zawita do Polski, bo aktualnie przewidywana cena takiego pojazdu to 2,5 tys. euro – dodaje Bartosz Sobolewski.

SILESIAN GREENPOWER

Kolejny projekt, na który warto zwrócić uwagę, to znów projekt studentów koła naukowego SILESIAN GREENPOWER, którzy stworzyli elektryczny bolid. Jest to kooperacja studentów z wydziału mechaniczno-technologicznego. Pojazd zaprezentowany podczas wydarzenia ścigał się na torach wyścigowych formuły studenckiej elektrycznej i odnosił sukcesy. Zespół zawsze plasował się w okolicach podium, zajmował 3, 4 miejsce na świecie. Najczęściej na torach Wielkiej Brytanii i Szkocji. Chłopaków, którzy są przedstawicielami projektu nie było na wydarzeniu, ponieważ czynnie przygotowywali się do kolejnego startu w zupełnie nowym bolidzie.

Jest to pojazd, który jest koncepcyjnie stworzony od podstaw przez studentów. Został wydrukowany w technologii 3D. Niestety nie było to możliwe na uczelni, dlatego panowie musieli postarać się o zewnętrzne podmioty.

POLSL RACING

Na koniec jeszcze jeden motocykl elektryczny z międzywydziałowego koła naukowego Polsl Racing, które znajduje się na Politechnice Śląskiej. Zespół projektuje pojazdy spalinowe, jak i elektryczne. Na wydarzeniu młodzi naukowcy zaprezentowali pierwszy pojazd elektryczny, jaki zbudowali. Jest to motocykl krosowy, który powstał w celu wzięcia udziału w zawodach krosowych we Wrocławiu w ubiegłym roku. Zespół wygrał te zawody. Projekt powstał w zaledwie 4 miesiące.

Jest to motocykl elektryczny zasilany akumulatorami litowo-jonowymi z silnikiem o mocy 10 kilowatów. Cała rama jest autorskim rozwiązaniem, tak samo jak poszycie, które powstało w technologii druku 3D. System telemetrii, który pozwala na bieżąco wyświetlić wszystkie parametry motocykla oraz jego lokalizację. Dzięki temu możemy na serwerze podglądać praktycznie z każdego miejsca na ziemi wszystkie aktualne parametry pojazdu.