Polski ekosystem startupowy to nastolatek z jego wszystkimi plusami i minusami – Beata Cichocka-Tylman (PwC)

polski ekosystem startupowy to nastolatek z jego wszystkimi plusami i minusami beata cichocka tylman pwc
Udostępnij:
Według Beaty Cichockiej-Tylman polski ekosystem startupowy w ostatnich latach zaczął dojrzewać. Doszliśmy do momentu, w którym mamy reprezentantów we wszystkich obszarach w tej przestrzeni. Jednak wciąż mamy problem z ekspansją.

– Zagraniczne startupy bardzo często mają w swoim zespole doświadczone osoby z korporacji, które odpowiadają za odpowiednie ukształtowanie i komunikowanie produktu. Statystycznie startupowiec ma 30 parę lat, jednak wydaje mi się, że zagraniczne zespoły, porządnych, szybko rozwijających się startupów składają się z o wiele bardziej doświadczonych osób. Ten trend bardzo dobitnie pokazuje, że startup to nie zabawa i nie sposób na spełnianie marzeń, a może nie tylko to, ale przede wszystkim, to miejsce do robienia dobrego, przemyślanego biznesu – mówi o polskim ekosystemie startupowym Beata Cichocka-Tylman, dyrektor PwC.

Beata Cichocka-Tylman dyrektor PwC, która pracuje z przedsiębiorstwami nad rozwojem i wdrażaniem innowacji, jak również nad pozyskiwaniem finansowania oraz skaluje startupy (również poza Polskę) i poszukuje dla nich inwestorów. Dla korporacji prowadzi scouting startupów.

Jak Pani zdaniem na przestrzeni 5-10 lat zmieni się polski ekosystem startupowy?  

Ostatnie lata to zdecydowanie czas dojrzewania naszego ekosystemu. Doszliśmy w końcu do takiej sytuacji, gdzie mamy reprezentantów wszystkich niezbędnych uczestników ekosystemu. Czyli: startupy, inwestorów na różnych etapach, formy pośrednie jak inkubatory i akceleratory, aktywnie zaangażowane władze centralne i regionalne (w tym akceleratory organizowane na poziomie miast) oraz naukowców, którzy wchodzą w ekosystem z różnych stron, czyli jako innowatorzy, co-founderzy i jako podwykonawcy. Można oczywiście wciąż wskazać czego mamy za mało (np. funduszy dla wczesnych faz), albo co jeszcze kuleje, ale chyba po raz pierwszy uczciwie możemy powiedzieć, że nasz ekosystem zbliża się do kompletnego tworu.

Drugim pozytywnym aspektem, który obserwuję, jest nabieranie przez ekosystem powtarzalności, a to prowadzi do profesjonalizacji i lepszej jakości działania. Mamy już kolejne edycje programów, startupy po kilku rundach finansowania, czy inwestorów z różnorodnymi portfelami startupów. Mamy też w końcu ekosystem, który jest aktywny na każdym etapie od kreacji pomysłów do skalowania i w końcu wyjść z inwestycji.

Jak ocenia Pani kondycję polskiego ekosystemu startupowego?  

Powiedzmy, że jest to nastolatek z jego wszystkimi plusami i minusami. Nasz ekosystem jest bardzo kreatywny, w wielu przypadkach przeskakujemy wręcz etapy rozwoju ścieżek jakie przechodziły kraje rozwinięte. Jednocześnie dochodzimy do bardzo ciekawych, nietypowych rozwiązań i coraz częściej kraje rozwinięte chcą się od nas uczyć.

Z drugiej strony to wciąż system, który się uczy i rozwija i bardzo dynamicznie rośnie. Ten wzrost powoduje czasami działania, które są nieefektywne, albo wręcz sprzeczne ze sobą. To dość kapryśny organizm. Jednak z mojej perspektywy traktuję te zjawiska całkowicie jako naturalne, a powtarzalność poszczególnych działań doprowadzi w końcowym efekcie do stabilizacji.

Naszym startupom wciąż jednak ciężko jest walczyć o zagranicznych inwestorów na równi ze swoimi odpowiednikami z krajów rozwiniętych. Polskie startupy wolniej osiągają skalę przychodów, a niestety inwestorzy zagraniczni najchętniej rozmawiają ze spółkami o przychodach na poziomie minimum 500 tys. euro. Nasze startupy też ciągle wolniej i mniej aktywnie wchodzą na rynki zagraniczne. Brak jest tutaj wiedzy i doświadczenia w ekosystemie, jak również relacji np. w dużych sieciach dystrybucyjnych. Te czynniki ograniczają nas przed dynamicznym skalowaniem.

Jakie są najsłabsze i najsilniejsze punkty polskiego ekosystemu startupowego?  

Z mojej osobistej obserwacji wciąż brakuje mi porywających pitch’y i naprawdę dobrej, przemyślanej prezentacji, ale to umiejętność, którą można szybko nabyć. Obserwuję jednocześnie wciąż dość wąskie myślenie startupów pod kątem specjalizacji, możliwości zastosowania swojego rozwiązania i bardzo często brak dobrego rozeznania pod kątem potrzeb klienta. Widzę to szczególnie w rozwiązaniach typu B2B, gdzie startup pragnie zaoferować swoje rozwiązanie dla korporacji, a zupełnie nie rozumie jej sposobu myślenia i komunikowania się, ani drzewka priorytetów. Działa przy tym na podstawie własnej intuicji.

Zagraniczne startupy bardzo często mają w swoim zespole doświadczone osoby z korporacji, które odpowiadają za odpowiednie ukształtowanie i komunikowanie produktu. Statystycznie startupowiec ma 30 parę lat, jednak wydaje mi się, że zagraniczne zespoły, porządnych, szybko rozwijających się startupów składają się z o wiele bardziej doświadczonych osób. Ten trend bardzo dobitnie pokazuje, że startup to nie zabawa i nie sposób na spełnianie marzeń, a może nie tylko to, ale przede wszystkim, to miejsce do robienia dobrego, przemyślanego biznesu.

Nasze silne strony upatruję w dużej umiejętności wyszukiwania nisz rynkowych. My nie patrzymy najpierw na trendy i gdzie były ostatnio ciekawe inwestycje i nie naśladujemy ich, jak to robią nasi koledzy z krajów rozwiniętych, lecz kreujemy projekty bazując na osobistych doświadczeniach i obserwacjach. Stąd właśnie potrafimy być bardziej wyspecjalizowani, co daje nam długoterminową przewagę. Dodatkowo obserwuję w Polsce rozwój twardych wynalazków, a nie tylko kolejnych aplikacji, których stoiska wypełniają hale na imprezach startupowych.

Czego możemy się nauczyć od zagranicznych społeczności startupowych?  

Wychodzenia do przodu, pokazywania się, promowania i chwalenia się sobą. Robienie swoistego show, startupy z Doliny Krzemowej mają zaszyte w DNA, często nawet za bardzo. My raczej chowamy własne pomysły i klepiemy je w garażu, aż coś się uda. Tym samym pozwalamy, żeby świat nas wyprzedził.

Obserwuję też znacząco większą wiedzę wśród, na przykład startupów z USA, odnośnie tego jak prowadzić swój rozwój przez najbliższe dwa lata. Kiedy i po co iść do inwestorów, co im pokazać, kiedy zacząć brać udział w konkursie, a kiedy zatrudniać ludzi itd., to wszystko jest przemyślane i zaplanowane od samego początku. W naszej rzeczywistości startupy „odkrywają Amerykę od nowa” i każdy uczy się na błędach, ale niestety swoich własnych. Brakuje mi dobrej informacji i pomocy dla startupów w przechodzeniu ścieżki rozwoju.

Jak PwC wspiera polski ekosystem startupowy?

Obecnie trwa nabór do 3 edycji naszego akceleratora PwC Collider. W ramach tego programu szukamy startupów, z którymi będziemy w stanie zbudować wspólne oferty dla klientów PwC. Dodatkowo pomagamy startupom się skalować w ramach programu Booster, jak również poszukujemy dla nich inwestorów, w tym przypadku głównie poza Polską. We wszystkich tych przedsięwzięciach wykorzystujemy network PwC, głównie europejski. Jesteśmy partnerem największego wydarzenia startupowego SLUSH, gdzie co roku organizujemy spotkania dla startupów oraz dla naszych klientów korporacyjnych.

Aktywnie uczestniczymy w innych przedsięwzięciach akceleracyjnych np. w innowacjach społecznych Transfer Hub oraz Małe Wielkie Zmiany i najnowsze przedsięwzięcie, w które się zaangażowaliśmy Mazowian Startup. Dodatkowo bierzemy udział jako jurorzy i mentorzy w wielu inicjatywach, dość że wspomnę o Inicjatorze innowacji, organizowanym przez Newsweek oraz programach dla młodych innowatorów jak Explory i Enactus.

Sporo tego, ale mamy duży i zaangażowany zespół, w skład którego wchodzą między innymi osoby, które pochodzą ze środowiska startupowego i dokładnie rozumieją jego bolączki. Poza tym cały czas mamy apetyt na więcej i z dużą energią startupową kreujemy wciąż nowe pomysły.

Przeczytaj również rozmowę o polskim ekosystemie startupowym z:

Borysem Musielakiem (Reaktor)

Arturem Kurasińskim (Aula Polska)

Damianem Strzelczykiem (Startup Academy)