Pozyskali finansowanie w dobie koronakryzysu. Rozmawiamy ze współzałożycielem Therapify

Udostępnij:
Therapify to platforma do rezerwacji wizyt u psychologa lub psychiatry. W trakcie pandemii i koronakryzysu jej twórcy pozyskali 2,4 mln złotych na dalszy rozwój projektu. Jak tego dokonali? Wyjaśnia Łukasz Pstrong, współzałożyciel Therapify.

Na rynku działa kilka podobnych rozwiązań do Therapify. Co Cię skłoniło, aby zająć się akurat psychoterapią online?

Nasza spółka była pierwsza na rynku polskim. Natomiast to naturalne, że obecnie pojawia się coraz więcej konkurentów. Wielu z nich wykonuje całkiem dobrą i rzetelną robotę. I to oczywiście dobrze, że rynek technologii w kontekście zdrowia psychicznego zacząć się rozwijać. I to w tak dynamicznym tempie.

Dlaczego? Scenariusz napisało samo życie. Wiele osób w naszym zespole to osoby, które albo straciły bliskie osoby w wyniku chorób psychicznych lub same doświadczyły tego rodzaju problemów.

Czym charakteryzuje się rynek, na który weszliście?

Gdybym miał wymienić taką jedną cechę, to powiedziałbym, że chyba dynamika rozwoju. Po pierwsze wykładniczo rośnie liczba psychoterapeutów. W Polsce w przeciągu ostatnich kilku lat liczba certyfikowanych specjalistów CBT wzrosła z kilkuset do tysiąca, a do 2025 szacuję się, że będzie ich ponad 3000. Po drugie COVID-19 skatalizował zmiany w samej psychoterapii online, tak samo, jak w całej telemedycynie. Rewolucja, która miała mieć miejsce w ciągu kolejnych kilku lat, dzieje się teraz. Wiele osób spróbowało psychoterapii online, a teraz chcą na nią chodzić, bo jest wygodna, niedroga oraz w wielu aspektach bardziej efektywna. Obok edukacji zdalnej oraz narzędzi do komunikacji biznesowej online, telemedycyna to rynek, na którym najwięcej zmieni się przez kolejne kilka lat. I my chcemy w tej rewolucji uczestniczyć.

Jak zamierzacie konkurować z innymi podmiotami z tego segmentu?

Nasza historia sprawiła, że stworzyliśmy usługę z potrzeby chwili. Kiedy wiele portali w naszym segmencie po prostu listuje specjalistów, my zapewniamy dedykowaną opiekę od początku do końca terapii – tj. pomagamy osobie w potrzebie w doborze specjalisty, aranżujemy spotkanie, zapewniamy wszystkie narzędzia do pracy z domu. Nasz „secret souce” to „human touch” usługi, w którą wkładamy całe serce. Chcemy pomóc innym tak, aby uniknęli tego, przez co przeszło wielu z nas. Pozostawionych samym sobie ze stygmą społeczną, kiedy próbowaliśmy pomóc naszym bliskim. Psychoterapia to pierwszy krok ku dobrej zmianie, a Therapify pozwala go idealnie postawić – przede wszystkim bez wstydu, z pomocą, której potrzebujesz, wśród osób, które dobrze rozumieją te problemy.

Niedawno zamknęliście pierwszą rundę finansowania. Kto zainwestował w Therapify?

Kogito Ventures, RKKVC, Corvus Ventures oraz wielu znanych aniołów biznesu,
jak Maciej Noga (współzałożyciel Grupy Pracuj), Wiktor Schmidt oraz Robert Ditrych. Zebraliśmy €550k.

Jak przekonaliście inwestorów do zaangażowania się w Wasz projekt?

Rozwiązujemy poważny problem, ponieważ dostęp do opieki zdrowia psychicznego jest dziś mocno utrudniony na całym świecie. Mamy dobry team, który bootstrapował wiele miesięcy projektu, szybko się uczy. I przetrwa każde trzęsienie ziemi. Do tego dochodzi timing w naszej branży. Wydaje mi się, że te czynniki były najważniejsze. Ale nie zapominajmy także o chemii z inwestorami – jesteśmy bardzo dumni z naszego cap table – i bardzo szanujemy ich, także jako mentorów. Zaufali nam naprawdę top inwestorzy w Polsce. A my postaramy się nie zawieść tego zaufania i przede wszystkim nie roztrwonić podarowanego potencjału.

Ile trwały negocjacje?

Rundę zbieraliśmy blisko 10 miesięcy, ale doszedł COVID-19, gdzie całe VC stanęło na większość wiosny (nie licząc inwestycji follow-on lub tych już „klepniętych” w przededniu pandemii).

Samo domykanie formalności, jak na 3 fundusze w stawce, poszło dość sprawnie.
W granicach rozsądku.

Co poza kapitałem oferują Wam inwestorzy?

Mądre rady, wsparcie mentalne oraz cenny network. Dla mnie inwestor zaczyna się właśnie tutaj – serio, kasa jest drugorzędna. To nie mit.

Na co zamierzacie przeznaczyć pozyskane środki?

70% produkt, 20% promo, 10% inne. Czyli klasycznie.

Jak dalej zamierzacie rozwijać Therapify?

Chcemy sprawić, że dostęp do usług zdrowia psychicznego będzie powszechny oraz dużo prostszy niż dzisiaj. Chcemy, aby ludzi mieli dostęp do pomocy, niezależnie od tego, gdzie są, kim są oraz z jakim problemem się borykają. Co ważne, do dobrej pomocy, dostosowanej do ich potrzeb. Chcemy wprowadzić pierwsze standardy psychoterapii online i pomóc milionom osób w poprawieniu ich jakości życia. Pomóc z ludzką twarzą.

Psychoterapia to krok do zmiany. Chcemy umożliwić go naszym bliskim, przyjaciołom, ale także sobie oraz każdemu człowiekowi. Ta zmiana idzie, a my zrobimy wszystko, aby poszła w dobrym kierunku. Therapify zmieni pozytywnie miliony istnień. Wiele też uratuje.

Planujecie wyjść na zagraniczne rynki?

Tak. W ciągu 5 lat chcemy stać się liderem branży zdrowia psychicznego w Europie. Może zabrzmiało to mało skromnie, ale to jest nasz główny cel

Na koniec powiedz, gdzie będziecie za rok?

Chcemy w tej rundzie zostać niekwestionowanym liderem w Polsce oraz wyjść na pierwsze rynki zagraniczne, prawdopodobnie do Wielkiej Brytanii w pierwszej kolejności. To największy rynek w Europie. Mamy też kilka eksperymentów w zanadrzu, np. piloty na rynku B2B.