Kobiety-programistki wciąż są odbierane jako niezwykłe zjawisko. Ludzie często reagują na naszą obecność z zaskoczeniem, uznając tę dziedzinę za przeznaczoną wyłącznie dla mężczyzn. Czy słusznie? Jak to jest być kobietą-programistką?

Zawód programisty od kilku lat owiewają liczne legendy, mity i plotki. Wśród nich są tematy zarobków, zakresu zadań, używanych technologii, czasu potrzebnego na przygotowanie do zawodu czy sposobów nauki programowania.

Postanowiliśmy odczarować tę profesję i wspólnie z serwisem Antyweb zorganizowaliśmy akcję "Miesiąc Programowania". Przez cały miesiąc będziemy publikować wysokiej jakości materiały skierowanie do programistów oraz wszystkich osób, które chciałyby rozpocząć swoją przygodę z programowaniem.

Tu znajdziesz je wszystkie.

fot. unsplash.com

Co ma płeć do programowania?

Załatwmy to szybko, bo odpowiedź na to pytanie jest prosta. Nic. Płeć w zawodzie programisty nie ma znaczenia. Mamy takie same obowiązki jak nasi koledzy i wykonujemy taką samą pracę w ten sam sposób. Spędzamy przy biurku tyle samo czasu, korzystamy z tych samych narzędzi i posługujemy się tymi samymi językami i technologiami.

Nie mamy ani łatwiej, ani trudniej ze względu na płeć. Aby stać się dobrym w tym zawodzie, potrzeba dużo pracy. Dużo łatwiej jest osobom, które lubią to, co robią. Czyli dokładnie tak, jak w każdym innym przypadku. 

Mimo to niektórzy wciąż traktują nas jak jednorożce. W dodatku latające. 

Męska dominacja

Jednego nie ukryjemy. Jest nas mało. W grupie 10 programistów statystycznie znajduje się jedna dziewczyna. W EL Passion odsetek kobiet-programistek jest większy, ale to wciąż zawód zdominowany przez mężczyzn. Trudno mi określić przyczyny braku zainteresowania dziewczyn kodowaniem. Być może to kwestia stereotypów, może wzorców wpajanych dzieciom. Znaczenie z pewnością ma strach – „co jeśli sobie nie poradzę?”.

Bez próbowania ciężko stwierdzić, czy coś jest dla Ciebie, czy też zupełnie przeciwnie. Programowanie to nie medycyna. By wykonywać zawód, a przede wszystkim – by przekonać się, czy faktycznie chcemy inwestować czas, energię, a może i pieniądze, potrzeba przede wszystkim dobrych chęci. Podstawy znajdziesz w internecie.

„Dziewczyno, Ty się do tego nie nadajesz”

To chyba jedyna wada bycia kobietą-programistką. Niejednokrotnie czujemy się w obowiązku udowadniania, że znamy się na tym, co robimy. Środowisko podchodzi ze znacznie większą wyrozumiałością do sytuacji, w których mężczyźni czegoś nie potrafią lub nie rozumieją. W przypadku kobiet te same błędy, które popełniają mężczyźni, są często uznawane za potwierdzenie tego, że panie nie nadają się do programowania i są w tym gorsze z natury. 

Na to musisz się uodpornić. Ludzie w naszej branży są różni, tak jak wszędzie. Bywamy odbierane czy oceniane, w inny sposób niż nasi koledzy. Też tak jak wszędzie. Na szczęście w branży technologicznej jest coraz więcej kobiet, a to sprawia, że różnice w ich postrzeganiu się zacierają. 

Jak zacząć?

Ścieżek do wyboru jest dużo. Świat programowania nie ogranicza się do jednego języka, ani nawet do jednej technologii. Możesz zdecydować się, czy chcesz zajmować się tworzeniem oprogramowania, gier, aplikacji internetowych czy aplikacji mobilnych.

Jeśli nie wiesz, co wybrać, możesz zacząć od technologii o niższym progu wejścia. Na przykład HTML i CSS. Nie są to języki programowania, ale ich znajomość jest w zasadzie obowiązkowa – zarówno we frontendzie, jak i w backendzie. A dzięki temu, że łatwo je opanować, stanowią świetny start.

Naukę na poważnie dobrze zacząć od krótkiego kursu, na przykład weekendowego, wspartego samodzielnym dokształcaniem. W taki właśnie sposób zaczęła się moja przygoda z programowaniem. Cztery weekendy intensywnej nauki, praca w domu, staż w software house, a po nim – staż w EL Passion, w którym pracuję do dzisiaj.

Studia? Ukończyłam Wydział Mechatroniki na Politechnice Warszawskiej, a studia podyplomowe dotyczyły baz danych. Wierz mi, nie było tam Ruby on Rails, w którym dziś koduję. Powiecie “politechnika”. Jasne. Znam jednak mnóstwo programistów, którzy ukończyli studia typowo humanistyczne. Na przykład Kingę, która ukończyła kulturoznawstwo, pracowała jako project manager, potem designer, a teraz jest frontend developerem w EL Passion.

Kiedy naukę podstaw będziesz miała za sobą, poszukaj stażu albo dłuższego kursu, który zapewnia gruntowną wiedzę na poziomie junior developera. Będzie Ci także łatwiej, jeśli na pewnym etapie pomoże ci mentor. Nie martw się, nie chodzi o wykwalifikowanego profesora, tylko o osobę z branży, która odpowie na twoje pytania, podpowie, gdzie szukać informacji, wskaże kierunek, kiedy nie będziesz wiedziała za co się zabrać, lub opowie o dobrych praktykach. Taką osobę możesz poznać na warsztatach weekendowych, kursie czy na stażu. 

Programowanie jest dla każdego

To prawda, świat programowania jest zdominowany przez mężczyzn. Na szczęście w Polsce działa sporo organizacji, które pomagają w uświadamianiu dziewczyn, że programowanie to nie fizyka jądrowa i nie wymaga pięciu fakultetów i trzech doktoratów. Nie trzeba też mieć wąsów, ani brody. Spędzenie dzieciństwa na grach komputerowych także nie sprawia, że ktoś ma lepsze predyspozycje do programowania. 

Sama zachęcam do kodowania. Technologia to istotna część naszego życia, ucząc się podstaw programowania z pewnością nie zmarnujesz czasu. Kto wie, może zostaniesz przy tym latającym jednorożcem?

Katarzyna Łaszczewska

Backend Developer w EL Passion 

Swoją przygodę z programowaniem na poważnie rozpoczęła na stażu w EL Passion trochę ponad dwa lata temu. Po godzinach możecie spotkać ją na warsztatach, które prowadzi, m.in. jako mentorka na Rails Girls Warsaw. Kasia jest absolwentką Mechatroniki na Politechnice Warszawskiej i instruktorką salsy kubańskiej.

Komentarze (0)