Przedstawiciele komunikatora Telegram przegrali w sądzie w USA

przedstawiciele komunikatora telegram przegrali w sadzie w usa
Udostępnij:
Rosyjski twórca komunikatora Telegram stanął przed sądem w USA w związku z wątpliwościami odnośnie wydanych przez firmę pieniędzy od inwestorów. Teraz amerykański sąd uznał pozew za zasadny i nakazał firmie przekazanie danych związanych z operacjami bankowymi Komisji ds. Papierów Wartościowych i Giełd (SEC).

SEC pozwał Telegram w styczniu 2020 roku do sądu w okręgu Nowego Jorku. Według Amerykanów nie jasne jest to, na co dokładnie firma przekazała pieniądze, które pozyskała od inwestorów na budowę blockchainowej platformy TON i kryptowaluty Gram. Chodzi o inwestycję, która miała miejsce między styczniem a marcem w 2018 roku, Telegram miał wtedy otrzymać 1,7 mld dolarów.

Paweł Durow, szef Telegramu początkowo zgodził się z prośbą SEC i chciał przekazać wszystkie dane Komisji. Jednak po jakimś czasie zmienił zdanie i zaproponował, że ujawni tylko część z nich. W odpowiedzi SEC skierowała sprawę do sądu. Komisja potrzebuje wszystkich danych po to, żeby między innymi wykonać test Howey’a, który określi czy Gram może być uznawany za papier wartościowy.

Według Komisji Gram jest papierem wartościowym i w związku z tym chce, aby był on traktowany zgodnie z ustawodawstwem o papierach wartościowych. Jeśli by do tego doszło Telegram będzie zobowiązany do ujawnienia informacji na temat swojej kondycji finansowej.

To nie koniec problemów firmy Telegram. Zaraz po nowym roku SEC przygotował kolejne oskarżenie wobec firmy. Według Komisji firma sprzedawała tokeny po zakończeniu IPO. W dniu 10 stycznia SEC pobrała faktury od domniemanych ubezpieczycieli na sprzedaż żetonów Gram, które zdaniem SEC dowodzą oferowania żetonów Gram poza zatwierdzonym harmonogramem.

Według adwokatów Telegramu udostępnienie szczegółowych danych o firmie może być dla niej niebezpieczne. Jednak sąd pozostał nieugięty. Firma na przekazanie pozostałych informacji ma czas do 26 lutego.

Problemy Telegramu

Telegram nie pierwszy raz ma problemy z rządowymi regulacjami. W kwietniu 2018 roku informowaliśmy o tym, że komunikator został zablokowany przez rządowy regulator komunikacji w Rosji. Powodem była odmowa Telegramu udostępnienia kluczy szyfrowania rosyjskim służbom bezpieczeństwa. Władzom miało chodzić między innymi o bezpieczeństwo terrorystyczne.

– Myślę, że ostatecznie prywatność i prawo do prywatności są ważniejsze niż nasz lęk przed złymi rzeczami, takimi jak terroryzm. Tak, na Bliskim Wschodzie trwa wojna. To seria tragicznych wydarzeń. Ale ostatecznie ISIS zawsze znajdzie sposób na komunikację wewnątrz siebie. A jeśli jakikolwiek środek komunikacji okaże się dla nich niebezpieczny, przełączy się na inny. Nie sądzę, że rzeczywiście uczestniczymy w tych działaniach. Nie sądzę, że powinniśmy być winni lub czuć się z tego powodu winni. Nadal uważam, że postępujemy słusznie, chroniąc prywatność naszych użytkowników – mówił wtedy Paweł Durow.

Na całej sytuacji ucierpiały również takie firmy jak Google, Amazon, Twitch i Spotify ponieważ RKN zablokował prawie 19 milionów adresów IP. Po tym wszystkim Rosjanie wyszli na ulice organizując liczne flash moby, protestując tym samym przeciwko decyzji władz.

Zobaczymy jak Telegram poradzi sobie z najnowszymi problemami. Jedno jest pewne, jeśli chce pozostać na amerykańskim rynku powinien szybko uporządkować swoje sprawy.