Revolut, który od lat rzuca wyzwanie tradycyjnej bankowości, zdecydował się na krok, który wielu mogłoby uznać za powrót do korzeni sektora finansowego – wyjście do świata offline. Jak donosi serwis Tech.eu, firma planuje otwarcie swojego flagowego sklepu w Barcelonie na przełomie 2026 i 2027 roku. Wybór stolicy Katalonii nie jest przypadkowy. Hiszpania to obecnie trzeci co do wielkości rynek dla Revoluta, a samo miasto już teraz pełni funkcję technologicznego hubu firmy dla Europy Południowej.
Nowa placówka ma być czymś znacznie więcej niż tylko punktem obsługi klienta czy tradycyjnym oddziałem bankowym. Według zapowiedzi będzie to „przestrzeń o wysokiej widoczności, która ożywi nasz ekosystem”.
– Barcelona to naturalne miejsce na podjęcie tego kroku. Łączy w sobie talent, innowacyjność i międzynarodowy mindset, który ściśle współgra z tym, jak budujemy naszą firmę – podkreśla Antoine Le Nel, dyrektor ds. wzrostu i marketingu w Revolut.
To właśnie tam Revolut chce przetestować, jak fizyczny kontakt z marką wpłynie na lojalność użytkowników i adopcję nowych usług.
Stały element krajobrazu, a nie chwilowa moda
Jeśli koncepcja okaże się sukcesem, firma planuje replikować ten model na innych kluczowych rynkach.
Sklep będzie funkcjonował na podstawie umowy najmu i ma zatrudniać ponad dwadzieścia osób. Decyzja o otwarciu fizycznej placówki to również próba dotarcia do nowych grup klientów oraz zwiększenia zaufania wśród tych, którzy wciąż z rezerwą podchodzą do podmiotów działających wyłącznie w chmurze.
Więcej o ekspansji fintechów przeczytasz w naszych materiałach o rozwoju Revoluta w Polsce oraz o tym, jak nowoczesne technologie zmieniają sektor bankowy.
Źródło: tech.eu