Robią specjalną nakładkę na transmisje zawodów e-sportowych. Rozmawiamy z twórcą StreamCards

Dodane: 29.06.2021

Adam Sawicki

Udostępnij:

Nakładka na transmisje zawodów e-sportowych – chociaż brzmi tajemniczo, to chodzi o to, aby wciągnąć widzów w rozgrywki e-sportowe. O projekcie, jego rozwoju i sposobie monetyzacji StreamCards rozmawiamy z Danielem Sieradzanem, CEO startupu.

Dotychczas transmisje zawodów e-sportowych były bierną formą rozrywki. Wy chcecie to zmienić. W jaki sposób?

Dodając nowy, unikalny wymiar interakcji do transmisji zawodów e-sportowych. Oglądanie tych transmisji jest coraz popularniejszą formą rozrywki. Fani e-sportu to w większości również pasjonaci gier – kochają rywalizację. Możliwość oglądania zmagań ulubionej drużyny i jednocześnie prowadzenia własnej, powiązanej z nimi rozgrywki, jest dla nich bardziej atrakcyjną formą spędzania czasu, niż samo oglądanie.

Nasz produkt dostępny jest w formie tzw. Twitch Extension, czyli rozszerzenia na kanał Twitch. Co ciekawe, rozwiązanie to udostępnione zostało deweloperom przez samą platformę już w 2017 roku, ale jego potencjału nikt dotychczas w pełni nie wykorzystał. Obecnie dostępne rozszerzenia oferują widzowi bardzo podstawową interaktywność, taką jak statystyki czy drabinki turniejowe. Rozszerzenia tego typu dają dostęp do informacji, ale nie budzą większych emocji. StreamCards łączy te dwie rzeczy, jednocześnie przybliżając widza do centrum wydarzeń. Pozwalamy mu wejść w interakcję nie tylko z samą transmisją, ale również z innymi widzami.

Dlaczego fani rozgrywek e-sportowych potrzebują Waszego rozwiązania?

Wprowadzamy do transmisji e-sportowych element, którego brakuje zarówno w świecie rozgrywek wirtualnych, jak i w tradycyjnym sporcie – możliwość aktywnej interakcji z bieżącymi wydarzeniami. Dzięki temu każdy moment oglądanej rozgrywki zyskuje dla widza na atrakcyjności.

Spójrzmy na przykład na Formułę 1. Największym zainteresowaniem cieszy się początek i koniec wyścigów, czyli te momenty, w których emocje są największe. Pozostała część wyścigu często puszczana jest „w tle”. To samo dzieje się w przypadku zawodów e-sportowych. My dajemy widzom – graczom przyzwyczajonym do aktywnego zaangażowania – możliwość włączenia się w bieg wydarzeń oraz wejścia w interakcję z innymi widzami w czasie rzeczywistym. To wszystko dzieje się w miejscu, które jest dla nich najwygodniejsze – bezpośrednio na transmisji.

Jak zamierzacie zarabiać na Waszej nakładce na transmisje zawodów e-sportowych?

Monetyzujemy nasz produkt za pośrednictwem partnerstw z broadcasterami i organizatorami turniejów. StreamCards zwiększa zaangażowanie widza poprzez wydłużenie jego czasu na transmisji oraz zachęca do powrotu. Wzmacniamy ten efekt dając graczom, możliwość progresji, czyli stopniowego udostępniania nowych kart i kolejnych poziomów, oraz systemowi odblokowywania nagród w samym produkcie. To przekłada się na wartość dla broadcastera.

Dodatkowo możemy podzielić się z nimi większą ilością danych analitycznych dotyczących odbiorców transmisji niż platformy livestreamingowe.

Z perspektywy widza, podchodzimy do naszych graczy podobnie jak w tytułach gier Free2Play. To oznacza, że gracze mogą cieszyć się grą w StreamCards w wersji bezpłatnej, jednak mogą również dokonać zakupów realizowanych w postaci mikrotransakcji, nabywając w ten sposób dodatkowe karty czy elementy kosmetyczne, które wzbogacają swoje doświadczenie.

Póki co Wasza gra jest w fazie beta testów, a jej premiera ma się odbyć w lipcu. Jakie prace musicie skończyć do tego czasu?

Sama gra StreamCards działa już zgodnie z naszymi założeniami. Aktualnie pracujemy nad wdrożeniem dodatkowych funkcjonalności, angażujących i wynagradzających widzów.

Rozmawiając z broadcasterami oraz ich sponsorami, wypracowujemy wspólne rozwiązania wykorzystujące interfejs StreamCards. Tworzymy w zasadzie nie tylko pierwszą na świecie interaktywną grę opartą na wydarzeniach e-sportowych, ale również pierwszy na świecie program lojalnościowy dedykowany e-sportom. Optymalizujemy też interfejs użytkownika pod kątem wymagań broadcasterów, z którymi nawiązaliśmy współpracę. Jest ich już kilku i są to światowe organizacje, ale więcej o tym będziemy mogli powiedzieć dopiero wkrótce.

Przypuszczam, że pomogą Wam w tym pozyskane 2 mln złotych. Na co konkretnie zamierzacie przeznaczyć te środki?

Dzięki środkom z rundy jesteśmy w stanie skalować nasz produkt szybciej, przede wszystkim przygotowując StreamCards do wejścia w kolejne tytuły e-sportowe. Dziś gra działa na transmisjach z Counterstrike: Global Offensive, niebawem zaś widzowie będą mogli rywalizować w StreamCards również w trakcie turniejów innych gier.

Jak przekonaliście inwestorów, żeby zaangażowali się w Wasz projekt?

Mamy naprawdę dobry produkt. Mimo to przekonanie inwestorów do projektu nie było aż takie łatwie. Mieliśmy okazję rozmawiać z niezwykle doświadczonymi i utalentowanymi inwestorami, ale nie każdy z nich miał okazję inwestować w e-sport. Do tego opowiadamy o rozwiązaniu, które oparte jest na rewolucyjnej technologii i skierowane do grupy docelowej poruszającej się w świecie, który rządzi się swoimi zasadami i do którego inwestorzy mogą być nieprzyzwyczajeni. Największym wyzwaniem było więc dla nas to, aby dobrze wyjaśnić specyfikę naszego produktu i ekosystem, w jakim go wprowadzamy. Zanim pozyskaliśmy finansowanie, musieliśmy odrobić konkretną pracę domową i zbudować solidne fundamenty strategiczne: nawiązać partnerstwa i zdywersyfikować ryzyka, które towarzyszą przedsięwzięciom operującym na dopiero rozwijających się rynkach.

Investor roadshow był wymagającym etapem w rozwoju spółki, ale jednocześnie wiele nas nauczył na poziomie strategicznym. Myślę, że te doświadczenia wzmocniły wizję tego, dokąd zmierzamy. Jestem niezmiernie wdzięczny inwestorom za to, że nam zaufali.

Jak Tar Heel Capital Pathfinder pomógł Wam wystartować z biznesem?

Pierwotny pomysł na StreamCards powstał w ramach inkubacji i akceleracji w samym funduszu. Gdy dołączyliśmy jako zespół pozyskany na rynku do rozwoju tego pomysłu, nadal mogliśmy liczyć na wszechstronne wsparcie venture buildingowe, dzięki któremu mieliśmy zapewnione m.in. kompetencje technologiczne do zbudowania MVP produktu.

Takie wsparcie na tamtym etapie było niezwykle cenne. Pozwoliło nam szybko przeprowadzić testy, zebrać feedback, zweryfikować założenia biznesowe i strategię firmy. Od początku korzystamy też z synergii, jakie dają kontakty z pozostałymi spółkami portfelowymi Tar Heel Capital Pathfinder. Dzięki temu już na tak wczesnym etapie naszego rozwoju mamy możliwość współpracy z GRID E-sports, jednym z największych dostawców danych e-sportowych na świecie, czy platformą handlu dobrami cyfrowymi Skinwallet. Dostęp do networku THCP to nieoceniona wartość, która znacząco przyspiesza realizację najbardziej ambitnych wizji.

Gdzie StreamCards będzie za 12 miesięcy?

Chcemy być partnerem pierwszego wyboru dla największych broadcasterów e-sportowych na świecie, działając przy tym na kluczowych, najbardziej popularnych tytułach e-sportowych. Próg wejścia w segment e-sportowy B2B jest wysoki, ale my już go pokonujemy. Na początku tego roku dopiero raczkowaliśmy w pojedynczych dyskusjach z broadcasterami, dziś rozmawiamy z największymi organizatorami wydarzeń oraz wydawcami tytułów e-sportowych na świecie. Przebieg tych rozmów, jak też odbiór naszego produktu – zarówno przez graczy, jak i organizacje turniejowe – pozwala nam patrzeć optymistycznie na nadchodzące miesiące. Nie zwalniamy więc tempa, pomysłów mamy bardzo dużo i będziemy je systematycznie realizować.

icon-112px-padlock Created with Sketch.

Dołącz do naszego newslettera lub podaj swój adres, jeśli już jesteś naszym subskrybentem