Rosyjskie władze podjęły radykalne kroki w celu przejęcia kontroli nad Telegramem.
Jak podaje serwis Reuters, powołując się na informacje z rządowego dziennika, przeciwko założycielowi aplikacji, Pawłowi Durowowi, wszczęto dochodzenie karne. Śledztwo dotyczy art. 205.1 Kodeksu Karnego Federacji Rosyjskiej, mówiącego o pomocy w działalności terrorystycznej.
Oficjalna narracja Kremla przedstawia komunikator jako narzędzie wykorzystywane przez Ukrainę oraz sojusz NATO. Według rosyjskich organów ścigania, platforma, z której korzysta ponad miliard osób na całym świecie, stała się azylem dla radykałów i realnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa społecznego.
Budowa cyfrowego nadzoru
Rosja dąży do zablokowania Telegramu i przymusowego przekierowania dziesiątek milionów swoich obywateli do państwowej aplikacji o nazwie MAX. Eksperci wskazują, że Moskwa, będąc w czwartym roku najkrwawszego konfliktu w Europie od czasu II wojny światowej, systematycznie rozbudowuje aparat represji, wzorując się na chińskim modelu cyfrowego nadzoru.
Ograniczenia dotykają nie tylko Telegramu, ale również usług VPN oraz komunikatora WhatsApp. Władze argumentują, że blokady są niezbędne w obliczu ataków ukraińskich w głębi kraju oraz rzekomych sabotaży ze strony zachodnich agencji wywiadowczych. Z kolei zachodnie służby, choć zaprzeczają chęci zniszczenia Rosji, przyznają, że mierzą się z największym zagrożeniem ze strony Moskwy od czasów zimnej wojny.
Kluczowe źródło informacji na froncie
Telegram odgrywa unikalną rolę w obecnym konflikcie. Jest on głównym źródłem wiadomości zarówno dla Kremla, proputinowskich propagandystów, jak i dla rosyjskiej oraz ukraińskiej opozycji. Z aplikacji korzysta m.in. prezydent Wołodymyr Zełenski, a także żołnierze walczący po obu stronach 1200-kilometrowej linii frontu.
Rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB) alarmuje jednak, że ukraińskie siły zbrojne i wywiad wykorzystują aplikację do gromadzenia danych, w tym informacji pochodzących od rosyjskich wojskowych.
Durow: „To się nie uda”
Paweł Durow, który opuścił Rosję w 2014 roku po konflikcie dotyczącym cenzury w serwisie VK, zapowiada, że nie ugnie się pod presją. Przebywający obecnie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich miliarder określił działania Moskwy jako próbę zmuszenia obywateli do korzystania z narzędzi inwigilacji i cenzury politycznej.
– Telegram opowiada się za wolnością i prywatnością, niezależnie od nacisków – zadeklarował Durow, dodając, że próba zdławienia platformy przez Moskwę ostatecznie zakończy się niepowodzeniem.
Warto zaznaczyć, że Durow znajduje się w ogniu pytań nie tylko w Rosji. Po aresztowaniu w Paryżu w 2024 roku i opuszczeniu Francji w roku 2025, twórca Telegramu oskarżał tamtejszy wywiad o próby wymuszenia cenzury, a prezydenta Emmanuela Macrona o chęć przekształcenia Unii Europejskiej w „cyfrowy gułag”.