Rośnie zapotrzebowanie na pracowników w przemyśle. Jak robotyzacja i HRtech mogą pomóc?

Dodane: 27.10.2021

Damian Jemioło

Udostępnij:

Według badań w przemyśle w 2021 r. jest najwyższe zapotrzebowanie na pracowników od 2 lat. Rekrutację ma planować już co czwarty przedsiębiorca. Problem stanowi jednak niska demografia. Czy HRtech i robotyzacja rozwiążą te problemy?

Rośnie zapotrzebowanie na pracowników w przemyśle

Według badań firmy ManpowerGroup przedsiębiorstwa z sektora przemysłu zgłaszają najwyższe od dwóch lat zapotrzebowanie na pracowników. Prognoza netto wskazuje, że w IV kwartale 2021 r. zatrudnienie w przemyśle wzrośnie o 20%. To o 6 p.proc. więcej niż w poprzednim kwartale.

Ostatni raz tak wysoka prognoza była odnotowana w III kwartale 2019 r., na kilka miesięcy przed wybuchem pandemii koronawirusa. Zgodnie z badaniami, okazuje się, że aż 27% firm przemysłowych zamierza zatrudnić nowych pracowników. I co ważne – odsetek ten jest dwukrotnie wyższy niż w okresie od lipca do września.

Polski przemysł rozwija się wręcz błyskawicznie i to na przekór wielu trudnościom. Jeszcze w listopadzie 2020 r. produkcja przemysłowa w Polsce wzrosła o 3,3% w skali rok do roku. Tak podają dane Eurostatu. I co ciekawe – był to najwyższy wzrost w Unii Europejskiej. Dla przykładu w Niemczech produkcja przemysłowa w tym okresie spadła o prawie 9%, a w Irlandii o ponad 13%.

Kolejne dane Eurostatu z sierpnia 2021 r. pokazują, że przemysł odnotował wzrost o aż 10,7%. Polska wówczas znalazła się na siódmym miejscu w całej Unii Europejskiej. Polski przemysł nadzwyczaj dobrze radzi sobie z niedoborami materiałów. Wkrótce może jednak zetknąć się z barierą niżu demograficznego.

Deficyt demograficzny się pogłębia – bariera nie do przebicia?

Według danych GUS w ciągu ostatnich 12 miesięcy w Polsce zmarło 538,6 tys. osób. Urodziło się natomiast tylko 334,6 tys. Oznacza to deficyt demograficzny na poziomie 204 tys. Polskie społeczeństwo się starzeje i wymiera. Ten problem tyczy się praktycznie wszystkich wysoko rozwiniętych krajów.

To co kiedyś było siłą Europy – demografia – dziś staje się ciężarem. Sytuację tę częściowo może „załatać” napływ imigrantów, lecz i on nie jest nieskończony, a także może powodować zupełnie nowe problemy. Już od kilku lat przedsiębiorcy w Polsce trąbią, że brakuje rąk do pracy. Według najnowszych danych Eurostatu w Polsce mamy 3,8% bezrobocia. To daje nam 5. miejsce w całej Unii Europejskiej.

Jednak jak pokazuje raport HRK „Rekrutacja 2021” zmieniają się oczekiwania względem pracodawców w poszczególnych grupach wiekowych. Millennialsów np. znacznie częściej niż baby boomersów czy pokolenie X odrzucają niskie wynagrodzenia (89%), złe potraktowanie przez rekrutera (27%) czy zła opinia firmy na rynku (21%).

Z kolei do aplikowania na dane stanowisko najczęściej skłania ich jasno sprecyzowany zakres obowiązków (66%), oczekiwania względem kandydata (64%) i informacja o wynagrodzeniu (52%). To ostatnie jest o tyle ważne, że aż 47% firm odnotowało zwiększenie liczby kandydatów po tym, gdy w ofertach zaczęły się pojawiać honoraria. Co prawda ów dane tyczą się rynku IT i pochodzą z badania „Jawność wynagrodzeń w branży IT”, ale nietrudno się domyślić, że w przypadku przemysłu może być podobnie.

HR-tech zlikwiduje problem niedoboru pracowników?

Można by pokusić się o stwierdzenie, że w Polsce pracuje każdy, kto chce pracować. Liczba etatów jednak stale rośnie. I to nie tylko w obszarze nowych technologii czy IT, ale również w przemyśle. Poszukiwanie pracowników stało się trudniejsze. Na rynku pojawiają się jednak rozwiązania z obszaru tzw. HR-techu. Czyli startupy tworzące platformy lub usługi, pozwalające na prostsze pozyskiwanie pracowników.

Startupy HR-techowe dostarczają rozwiązania, które pomogają też w eliminowaniu problemów w trakcie rekrutacji. Wielu menedżerów trąbi o tym, że kandydaci nie przychodzą na umówione rozmowy, a czasem nawet nie zjawiają się w pracy już po podpisaniu umowy. Tyczyć się to ma przede wszystkim pokolenia millennialsów i tzw. zetek.

– Wykorzystanie elektronicznego systemu do rekrutacji pracowników (ATS) – pozwala szybciej i efektywniej pozyskiwać nowych kandydatów. Korzysta z nich 491 firm z listy Fortune 500, według danych z 2019 r. HR-tech stawia na przeformułowanie procesów i dopasowanie nowych narzędzi do kandydata. W dobie rynku pracownika np. zastąpienie rozmów kwalifikacyjnych rozmowami video wpływa pozytywnie na frekwencję na tego typu spotkaniach – mówi Filip Sobel, CEO Staffly.

Filip Sobel wskazuje też, że HR-tech pomaga dotrzeć do nowych kandydatów również za pomocą korzystania z tzw. aplikacji spontanicznych. Polegają one na umieszczeniu na stronie głównej firmy przygotowanego formularza, w którym kandydaci zainteresowani pracą w firmie mogą zostawić swoją aplikację. Niezależnie od tego, czy w danej chwili przedsiębiorstwo ma otwarte procesy rekrutacyjne, czy też nie.

Digitalizacja przemysłu musi ruszyć do przodu

Jednak wspomniany niż demograficzny może znacząco utrudnić rozwój przemysłu w Polsce. Kluczem do sukcesu jest przemysł 4.0 i postępująca cyfryzacja. W końcu nawet procesy HR-techowe wymagają swego rodzaju digitalizacji polskich przedsiębiorstw. Niestety, jak pokazują dane Siemens z 2020 r. – sytuacja w Polsce jest wręcz tragiczna.

– Od dawna nowe technologie wizualizuje się jako panaceum na braki kadrowe m.in. w przemyśle. O ile do całkowitego zastąpienia człowieka przez maszyny jeszcze daleka droga – jeśli to w ogóle możliwe – to już wsparcie jego pracy lub zastąpienie ułamka czynności pracy przez np. oprogramowanie są rzeczywistością. AMAGE dla przemysłu zapewnia wsparcie w zakresie zarządzania usterkami, dostępem do dokumentacji urządzeń w trakcie wykonywania prac oraz zaawansowane rozwiązania dotyczące obchodów technicznych, oraz prac kontrolnych łącznie z przeglądami rocznymi – mówi dr inż. Sławomir Mikuła. CEO AMAGE.

Według autorskiego wskaźnika Siemens Digital Enterprise Index, Digi Index dla polskiego przemysłu wynosi 1,9 pkt. Oznacza to, że polskie przedsiębiorstwa mają alarmująco niski poziom transformacji cyfrowej. Przemysłowcy najlepiej radzą sobie w zarządzaniu danymi (2,9 pkt) i w obszarze produkcji oraz działań operacyjnych (2,6 pkt). Jednak planowanie strategiczne i integracja systemów są daleko w tyle.

– Dzięki takim technologiom jak np. RFID, kody kreskowe, dane zbierane są w czasie rzeczywistym i bezpośrednio w „miejscu zdarzenia”. Jest to istotne m.in. dla monitoringu np. urządzeń na budowie – dodaje dr inż. Sławomir Mikuła.

Tym samym polski przemysł jest daleko za europejską czołówką. W 2020 r. znaleźliśmy się na 23. miejscu według danych Komisji Europejskiej. Badania Siemens ujawniają jednak największe przeszkody w digitalizacji firm. Według ankietowanych są to przede wszystkim brak wsparcia finansowego (43%), a także opracowanie planów i strategii (20%).

– Jeśli robotyzację i digitalizację potraktujemy jako technologie zastępujące w części pracę człowieka i przeliczymy je na ilość jednostkowych etatów – to będzie to faktycznie jakaś forma redukcji zatrudnienia. A finalnie zastąpienia pracy ludzi przez systemy IT czy roboty. Póki co człowiek jest jednak niezbędnym ogniwem w przemyśle, bez którego paradoksalnie nie uda się żadna cyfrowa transformacja – mówi CEO AMAGE.

Robotyzacja polskiego przemysłu kuleje?

Według raportu „World Robotics Report 2020” Polska w 2019 r. była jednym z 15 największych rynków globalnie pod względem nowo zainstalowanych robotów przemysłowych. Jednocześnie autorzy raportu Krakowskiego Parku Technologicznego – „Radar Innowacji Przemysłu 4.0” wskazują, że nadal pozostajemy jednym z najsłabiej zrobotyzowanych rynków w Europie.

– Roboty są gwarancją zwiększenia mocy produkcyjnych. Co za tym idzie – zrobotyzowane w firmie procesy, gwarantują wzrost wydajności oraz oszczędność. Stanowiska, gdzie praca jest powtarzalna i nużąca bądź wykonywane czynności są niebezpieczne, mogą być w pełni zrobotyzowane. Zastąpienie człowieka podczas wykonywania powtarzalnych czynności w danym procesie wpływa na zmniejszenie ryzyka popełnienia błędu poprzez wyeliminowanie monotonii. To sprawi jednocześnie, że praca może być wykonywana nawet 20 razy szybciej – mówi dr Piotr Wiśniewski, CEO DBR77.

W Polsce przypada jedynie 46 robotów przemysłowych na 10 tys. pracowników. Średnia europejska to z kolei 114. Polski przemysł w zasadzie dopiero zaczyna się robotyzować. Do tej pory w miejsce robotów i maszyn, stawiano ludzi. Ze względu, czy to na koszty, czy też… brak zaufania do robotów przemysłowych.

– Robotyzacja stanowiska w przemyśle daje ogromne oszczędności dla przedsiębiorców, niwelując braki zasobów ludzkich. Niemniej nie zapominajmy, że specjaliści i inżynierowie nadal pozostają i pozostaną w „cenie”. Specjalistów w zakresie robotyzacji jest wciąż mało, więc ich wiedza i doświadczenie w koordynowaniu projektów nadal będzie dla firm bezcenna – dodaje dr Wiśniewski.

Wielu przemysłowców uważa, że te nie są jeszcze w stanie wykonywać tak precyzyjnych prac, jak ludzkie dłonie. Przedsiębiorcy ponadto obawiają się o awaryjność maszyn i czy nie spowodują one np. zatrzymanie linii produkcyjnej. To w konsekwencji kosztować by ich mogło setki tysięcy, a czasem nawet miliony złotych.

Do robotyzacji stopniowo zaczynają się jednak przekonywać firmy przemysłowe z sektora MŚP. Najbardziej zrobotyzowanym sektorem jest branża motoryzacyjna. Na nią przypada aż ⅓ robotów przemysłowych. W 2019 r. gęstość robotyzacji wynosiła w niej 190 robotów na 10 tys. pracowników.

Przemysł 4.0 to przyszłość dla Polski

Polski przemysł to moloch. Olbrzymie zapotrzebowanie na pracowników, wielkie pieniądze i… mnóstwo cyfrowej przestrzeni do zagospodarowania. Wiele startupów ciągle nie odkryło potencjału polskiego przemysłu, choć mają go tuż pod nosem. Przedsiębiorstwa potrzebują rozwiązań HR-techowych, robotyzacji, cyfryzacji i tzw. Industrial Internet of Things.

Nasz przemysł to jedna z najszybciej rozwijających się gałęzi gospodarki w Europie, a jednocześnie pozbawiona brzemiennej historii – w przeciwieństwie do jej zachodnich sąsiadów. Nowoczesny przemysł w Polsce jest bardzo młody, a zarówno pracownicy, jak i przedsiębiorcy nie mają tak wiele przyzwyczajeń minionych epok. Postęp technologiczny i zapotrzebowanie na produkcję wymuszają cyfryzację i robotyzację.

Przemysł 2.0 – nawet w obszarze MŚP – może szybko przeskoczyć do rewolucji 4.0. Wszystko w rękach przedsiębiorców, founderów i promowania korzyści płynących z robotyzacji i cyfryzacji.