Spółki Sapiency Rahima Blaka i Tokeneo Tomasza Rozmusa w konflikcie

spolki sapiency rahima blaka i tokeneo tomasza rozmusa w konflikcie
Udostępnij:
Kilka miesięcy temu spółka Sapiency i Tokeneo ogłosiły początek ścisłej współpracy. Teraz, jak podał portal Wirtualnemedia.pl, firmy są w ostrym konflikcie, oskarżając się nawzajem o nieuczciwą konkurencję. Spór najprawdopodobniej znajdzie swój finał w sądzie.

W lipcu tego roku Rahim Blak poinformował media o tym, że jego spółka Sapiency pozyskała partnera – firmę Tokeneo, którą prowadzi Tomasz Rozmus. Sapiency zajmuje się tokenizacją marek osobistych, natomiast Tokeneo prowadzi kantor i giełdę kryptowalut oraz serwis Tokeneo News. Ta druga firma miała wydać wtedy 250 tys. złotych na firmę Blaka. Przy czym według umowy obie firmy miały kupić wzajemnie po 6 proc. akcji i połączyć siły, by już w 2021 roku uruchomić wspólną giełdę kryptowalut Tokeneo i Sapiency.

Wspomniana umowa została podpisana 6 sierpnia. Wygląda jednak na to, że założone plany nie zostaną zrealizowane, bo już 17 września Tomasz Rozmus rozwiązał umowę.. Natomiast 25 listopada Rahim Blak opublikował na swoim profilu Facebookowym post, w którym czytamy:

„Moi drodzy, niestety padliśmy ofiarą czynu nieuczciwej konkurencji, którą jest PLAGIAT i KRADZIEŻ! Firma TOKENEO, z którą w lipcu mieliśmy mieć fuzję, postanowiła realizować nasz projekt bez nas i to pod naszą nazwą TOKENIZER. W połowie tego roku spotkałem się z Tomaszem Rozmusem CEO TOKENEO, aby połączyć nasze siły. On pracował nad giełdą do rynku wtórnego, my nad platformą do emisji pierwotnej tokenów, czyli TOKENIZER, to się uzupełniało, więc zrobiliśmy FUZJĘ. We wrześniu nagle otrzymaliśmy wiadomość, że Tomasz zrywa fuzję, podana argumentacja była dla mnie niezasadna, ale nic na siłę, podpisaliśmy polubowne porozumienie o zakończeniu współpracy i kontynuowaliśmy budowę naszej platformy. W listopadzie okazuje się, że TOKENEO pracuje dalej nad tą platformą, bardzo podobną do naszej i to jeszcze pod tą samą nazwą! Dzisiaj Tokeno postawiło nas pod ścianą proponując, że albo ODDAMY TOKENIZER ZA DARMO, albo zrobią nam WOJNĘ MEDIALNĄ. To jest groźba!”

Rahim Blak w cytowanym poście zamieścił również dokument wzywający spółki Rozmusa do „do zaniechania naruszeń zasad uczciwej konkurencji”. Ze stronami konfliktu jako pierwszy porozmawiał portal Wirtualnemedia.pl.

– Po podpisaniu umowy przedwstępnej zaczęliśmy procedować produkt, który Rahim nam przedstawiał. Okazało się, że jego narzędzie do tokenizacji było na bardzo wczesnym stadium rozwoju. Przed podpisaniem pokazywał nam narzędzie na mokapach (rysunkach), istniał jakiś zalążek kodu, ale nie był warty tyle, ile chciał za niego Rahim. To nie było skończone narzędzie, nie miało funkcjonalności, o których opowiadał nam wcześniej Rahim. Sprzedał nam rzeczywistość, której po prostu nie było – wyjaśnia w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Rozmus.

Przedsiębiorca 5 października kupił domenę tokenizer.io, by kontynuować budowę platformy do tokenizacji. Wtedy (dokładnie 21 listopada) Blak wysłał do Rozmusa pismo z żądaniem „o zaniechanie działalności konkurencyjnej”. Według Rahima używanie nazwy Tokenizer przez konkurenta może wprowadzać klientów w błąd co do jego tożsamości,

– Oprócz nazwy chcemy otrzymać dostęp do oprogramowania, aby sprawdzić, czy nie jest naszą kopią. Dodatkowo będę pozywał za naruszenie moich dóbr osobistych, gdyż w doniesieniach medialnych po podpisaniu ugody, Tomasz Rozmus podaje nieprawdziwe zarzuty wobec mojej firmy –tłumaczy portalowi Wirtualnemedia.pl Rahim Blak.

– Żadnego kodu nie ukradliśmy, co więcej, nasi pracownicy przekazali całe know-how, jak zbudować takie narzędzie. Zespół Rahima zaczął nad tym narzędziem według naszego pomysłu pracować i kodować nasze pomysły. Po części im się udało. Zastanawiamy się, co z tym zrobić, uważamy, że to Rahim zabrał nam koncepcję narzędzia i modelu biznesowego – odpowiedział na te zarzuty w rozmowie z Wirtualnemedia.pl Rozmus.

Spór o pieniądze

Poza nazwą i sporem o kod źródłowy jest jeszcze jeden aspekt tego konfliktu. Zanim została rozwiązana umowa pomiędzy spółkami do Sapiency miało trafić 125 tysięcy złotych od Tokeneo. Sytuację tę tak wyjaśnił Rozmus w rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl:

"Po podpisaniu umowy w lipcu ustaliliśmy, że koszty czteroosobowego zespołu, które przedstawiał Rahim, okazały się znacznie większe od realiów. Pracownicy [Sapiency] już w czasie pierwszego tygodnia powiedzieli, że nie będą pracowali za takie pieniądze, czują się oszukani. Rahim Blak obiecywał im jakieś tokeny z Sapiency, których nie otrzymali. Momentalnie zawyżyli koszt współpracy z naszym zespołem, z którym razem mieli zajmować się rozwojem produktu, z 30 do 50 tysięcy złotych miesięcznie. Odkryliśmy nieprawidłowości w ICO Sapiency w trakcie realizowania fuzji. Zgodnie z założeniami umowy, zapłaciliśmy 125 tysięcy na poczet rozwoju Sapiency [z obiecanych 250 tysięcy]. Okazało się jednak, że Rahim Blak ma duże problemy finansowe w pozostałych swoich firmach. W prywatnych rozmowach sugerował mi, żebym wpłacił kolejną transzę jak najszybciej, bo ma duże płatności i potrzebuje pieniędzy. Wzbudziło to nasze podejrzenia - skoro Blak zbiera w ICO pieniądze na projekt Sapiency, to co mają do tego inne jego projekty biznesowe? Domniemam, że wyciągał pieniądze na poczet innych kosztów".

Przedsiębiorca dodał też, że Rahim Blak w obecności grupy współpracowników powiedział, że pieniądze od Tokeneo wydał na inne cele niż rozwój Sapiency. – To jest kłamstwo niepoparte dowodami. Co miesiąc raportuję mój projekt i z racji tego, że jest w fazie zalążkowej, wspieram go własnymi środkami, które pochodzą z moich zysków lub zysków z innych moich firm. Ja teraz dokładam do Sapiency, bo projekty dopiero teraz znajdują klientów, chyba że rozumiemy tutaj inwestycję w Mosaico jako innych cel, ale od początku wszyscy nasi inwestorzy wiedzą, że Sapiency to ekosystem, w którym powstaje Sapiency, Mosaico i Tokenizer. Co miesiąc pokazuje dokładnie podczas relacji live, na co wydaję pieniądze z Sapiency – odpowiedział na ten zarzut Rahim Blak w rozmowie z portalem Wirtualnemedia.pl

Podobno obie strony próbowały dogadać się przez prawników, jednak ugoda nie była możliwa. Przedsiębiorcy odpierają wzajemne zarzuty i oskarżają się. Wygląda na to, że spór będzie miał finał w sądzie.