Startup musi zarabiać na siebie jak najszybciej – Mateusz Tułecki (Sellizer)

Udostępnij:
Prowadzenie startupu, podobnie jak każdej innej firmy, to trudna droga, wyboista, pełna zwrotów akcji. Jednego dnia masz wrażenie, że podbijesz świat, drugiego, że nie ma to sensu – o ekosystemie startupów opowiada Mateusz Tułecki, twórca kultowej konferencji InternetBeta, współzałożyciel Sellizera.

fot. Piotr Kordyś

– Nie lubię, jak traktuje się startup jako coś innego niż firma, która ma w pewnej perspektywie czasowej zarabiać na siebie. Startup jest biznesem, którego celem jest zarabianie i robienie rzeczy zmieniających stan obecny w danej branży. Czasem mam wrażenie, że robienie startupu dla wielu jest celem samym w sobie, który jest oderwany od rzeczywistości biznesowej – o zakładaniu startupu i polskim ekosystemie startupowym opowiada Mateusz Tułecki, twórca kultowej konferencji InternetBeta, współzałożyciel Sellizera – narzędzia wspierającego sprzedaż, które w połowie listopada 2018 roku pozyskało od funduszu inwestycyjnego YouNick Mint 800 tys. zł na dalszy rozwój.

Jak rozpoznać, czy pomysł na biznes sprawdzi się?

Zaryzykuję stwierdzenie, że większość rzeczy została już wynaleziona i trzeba je modyfikować. Każdy pomysł na biznes powinien wypływać z realnej potrzeby, którą chcemy zaspokoić w sposób inny niż obecnie działające rozwiązania. W jakimś znaczeniu zawsze powinniśmy być lepsi. Musimy mieć również świadomość, że pewnie wiele osób pracuje już nad podobnym rozwiązaniem na świecie, dlatego warto od razu pomysł weryfikować i wprowadzać w życie, docierać do pierwszych potencjalnych klientów, których na pewno mamy wśród naszej sieci kontaktów. Jeżeli ich nie mamy, to powstaje pytanie, czy znamy rynek, na który chcemy wejść? Moim zdaniem nie.

Jak więc skutecznie dotrzeć do pierwszych potencjalnych klientów?

To zależy, jakiego typu biznes chcemy rozwijać. Jeżeli b2b, to każdy chyba founder ma wśród znajomych osoby z firm, którzy są potencjalnymi klientami. Jeżeli się zainteresują tematem, jeżeli są gotowi korzystać jako testerzy, przyniesie im to korzyści i będą w stanie na koniec dnia za to zapłacić, to mamy dowód, że warto iść w tę stronę. Tak działamy w Sellizerze, który nim został oficjalnie zaprezentowany światu, trafił do wąskiego grona odbiorców (100 firm), którzy testowali nasze narzędzie w początkowej fazie projektu.

Co każdy kto myśli o stworzeniu startupu powinien zrobić, zanim podejmie decyzję o starcie?

Każdy powinien mieć świadomość, że to jest realna firma, biznes, który musi zarabiać na siebie jak najszybciej. Prowadzenie startupu, podobnie jak każdej innej firmy, to trudna droga, wyboista, pełna zwrotów akcji. Jednego dnia masz wrażenie, że podbijesz świat, drugiego, że nie ma to sensu.

Musimy pamiętać, że każdy startup tworzą ludzie, których kompetencje powinny się uzupełniać i którzy wspólnie będą w stanie pociągnąć projekt do przodu. Dlatego warto pamiętać, żeby współpracować z osobami, z którymi się dogadujemy, rozumiemy i na których możemy liczyć. Zdecydowanie warto, by ci ludzie przewrócili się kilka razy, to uczy pokory i roztropności. Jeżeli myślimy o znalezieniu inwestora, to inwestora przede wszystkim będą interesować ludzie, którzy za tym stoją.

Jak zachęciłbyś kogoś do stworzenia startupu?

Uważam, że nie każdy się nadaje. Tworzenie startupu, a właściwie firmy, produktu na wczesnym etapie wiąże się z wieloma wyzwaniami i poświęceniami. Gotowość do postawienia wszystkiego na jedną kartę, elastyczność, otwartość umysłu, zapał i zaangażowanie są kluczowe. Jeżeli tego nie ma, nie warto. Poza tym, musimy mieć z kim. Praktycznie jest bowiem niemożliwe, żeby jedna osoba posiadała wszystkie kompetencje do rozwoju produktu.

O czym Twoim zdaniem mówi się za mało w kontekście powstawania startupów, młodych firm?

Nie lubię, jak traktuje się startup jako coś innego, niż firma, która ma w pewnej perspektywie czasowej zarabiać na siebie. Startup jest biznesem, którego celem jest zarabianie i robienie rzeczy zmieniających stan obecny w danej branży. Wiem, że się powtarzam, ale to moim zdaniem najważniejsze. Czasem mam wrażenie, że robienie startupu dla wielu jest celem samym w sobie, który jest oderwany od rzeczywistości biznesowej. Drugim elementem istotnym jest rola inwestora. To nie jest dostawca pieniędzy, bo inwestycja nie jest celem samym w sobie, o czym część founderów zapomina. Inwestorzy też zapominają, że tylko zdrowa relacja, oparta na zaufaniu i byciu na bieżąco, może przynieść efekt. My na przykład w Sellizerze mamy taką zdrową relację.

Co Twoim zdaniem najbardziej utrudnia rozwój startupom, młodym firmom?

Myślę, że w tym momencie niepewność instytucjonalna w naszym kraju. Chodzi o powszechne wrażenie, że bycie przedsiębiorcą staje się coraz trudniejsze i bardziej ryzykowne. Jedni, będą próbować swoich sił, od razu zakładając spółki poza granicami kraju, pewnie część zrezygnuje z działań. Z drugiej strony, w Polsce nigdy nie było w historii tyle kapitału inwestycyjnego i możliwości, co teraz. I nie chodzi mi tylko o kapitał płynący z PFR czy NCBiR. Coraz więcej możliwości daje equity crowdfunding i dynamiczny rozwój np. Beesfundu jest tego najlepszym przykładem. Żyjemy w rzeczywistości sprzecznych tendencji. Nigdy nie było tak sprzyjających warunków i takiej niepewności.

Jak oceniasz kondycję polskiego ekosystemu startupowego?

Bardzo dobrze. Ekosystem startupowy w Polsce cały czas się rozwija, ewoluuje i profesjonalizuje. Praca, jaką wykonuje Startup Poland jest nie do przecenienia, działania podejmowane przez PFR czy NCBiR są coraz bardziej profesjonalne i kompleksowe. Dodatkowo wspomniany equity crowdfunding. Coraz więcej mniejszych i większych sukcesów polskich podmiotów również ciągnie rynek do przodu.

Jakie są według Ciebie najsłabsze i najsilniejsze punkty polskiego ekosystemu startupowego? Czego mu brakuje?

Cały czas nam brakuje spektakularnych sukcesów globalnych. Mamy oczywiście CD Projekt, mamy Livechata, ale dalej brakuje czegoś więcej. To jest nasza główna bolączka.

Jak Twoim zdaniem na przestrzeni 5-10 lat zmieni się polski ekosystem startupowy?

Będziemy mieli parę dużych sukcesów na swoim koncie i to pociągnie całą branżę. Mam nadzieję, że jednym z nich będzie projekt, w który na wczesnym etapie się zaangażowałem. I tego sobie i nam życzę ;)

Jak zarobiłeś swoje pierwsze pieniądze? Na co je wydałeś?

Pierwsze pieniądze zarobiłem w szkole podstawowej, grając w amatorskim teatrze dziecięcym. Wygraliśmy parę ogólnopolskich konkursów, w niektórych z nich były nagrody finansowe. Kupiłem buty i kilka kaset.

Jak motywujesz się do działania?

Najbardziej motywuje mnie robienie rzeczy fajnych, które mają sens. Dlatego pewnie zaangażowałem się aktywnie w parę rozwiązań, które są w stanie zmieniać świat, biznes na efektywniejszy, lepszy.