Startup z Singapuru rozpoczął hodowlę krewetek z probówki

startup z singapuru rozpoczal hodowle krewetek z probowki
Udostępnij:
Hodowla mięsa na przemysłową skalę to duży ekologiczny problem. Dlatego naukowcy z całego świata próbują znaleźć alternatywy pozyskiwania pożywienia. Znane są przykłady pozyskiwania białka zbliżonego do tego zwierzęcego w laboratoryjnych warunkach. Jednak jeszcze nikt nie wpadł na pomysł hodowania krewetek z probówki.

Innowacyjną metodę „produkcji” owoców morza wprowadził startup Shiok Meats z Singapuru. Firma chce być pierwszym na świecie dostawcą krewetek wyhodowanych w laboratorium. Jej działanie to odpowiedź na poszukiwania naukowców z całego świata dobrej alternatywy dla tradycyjnego mięsa.

Według Barclays już w 2029 roku rynek mięs hodowanych z probówki osiągnie wartość 140 mld dolarów. Firmy technologiczne podejmują już próby hodowli mięsa i ryb w laboratoryjnych warunkach. Tak więc kulinarna rewolucja wydaje się być nieunikniona.

Jak podaje Reuters aby wyhodować krewetkę w laboratorium potrzeba do tego próbki komórek, które się żywią specjalnie przygotowanym roztworem o temperaturze 28 stopni. Cały proces trwa sześć tygodni.

Przed Shiok Meats jeszcze długa droga. Przede wszystkim firma musi znaleźć sposób na obniżenie kosztów takiej hodowli. Na ten moment kilogram krewetek z probówki musiałby kosztować blisko 5 tys. dolarów. Sandhya Sriram, prezes firmy, nie zniechęca się i zakłada, że poprzez wykorzystanie tańszych substancji oraz dzięki efektowi skali, uda mu się obniżyć ostateczną cenę produktu do 50 dolarów za kilogram.

Obecnie stratup poszukuje inwestora. Aby przeprowadzić pilotaż w restauracjach potrzebuje 5 mln dolarów. Poza finansowaniem Shiok Meats będzie musiał zadbać o jeszcze jedną kwestię – uzyskanie odpowiednich zezwoleń ze strony urzędów odpowiedzialnych za rynek żywności w Singapurze.

Chcemy nowego mięsa

Roślinne zamienniki mięsa stały się już bardzo popularną alternatywą. Coraz więcej restauracji wprowadza roślinne burgery, a na rynku pojawiają się wegetariańskie odpowiedniki kiełbas i innych wyrobów mięsnych. Jednak mięso wychodowane w laboratorium może brzmieć podejrzanie i można by spodziewać się, że ludzie niechętnie będą reagować na takie nowości.

Tymczasem okazuje się, że 49,5 proc. Polaków sięgnęłoby po takie produkty, jeśli te pojawiłyby się na półkach sklepowych. To wniosek z zeszłorocznego sondażu, który wykonał Panel Ariadna na zlecenie RoślinnieJemy. 7,6 proc. badanych powiedziało, że nie podoba im się taka koncepcja, natomiast reszta osób powiedziała, że nie ma na ten temat zdania.

– W czasie, gdy w rzeczywisty sposób bezpieczeństwu żywnościowemu zagrażają choroby takie jak ASF, czy ptasia grypa, nie powinno dziwić, że mięso hodowane komórkowo zyskuje w oczach potencjalnych konsumentów. Mamy też coraz większą świadomość kosztów dla środowiska, jakie generuje hodowla przemysłowa zwierząt, a mięso hodowane w taki sposób według prognoz będzie znacznie mniej obciążające dla środowiska – mówił Maciej Otrębski, strategic partnerships manager w RoślinnieJemy.

Jak się okazuje tylko w przeciągu ostatnich dwóch lat na świecie pojawiło się aż 30 firm, które pracują nad technologią hodowli mięsa w warunkach laboratoryjnych. Natomiast tylko w 2019 roku łączna wartość inwestycji w tego typu biznesy osiągnęła wartość 83 milionów dolarów.

Powyższe liczby pokazują skalę tego zjawiska i wskazują na to, że żywieniowa rewolucja nastąpi szybciej, niż nam się wydaje. W takiej sytuacji Shiok Meats ma o co powalczyć. Jeśli startupowi uda się zostać pierwszym na świecie dostawcą krewetek z probówki, w przyszłości ma szansę na pozycje lidera w tej branży.