Sukces o smaku nostalgii i startupowe podejście do FMCG. Jak Snacklab rzuca wyzwanie rynkowym gigantom?

Dodane:

Przemysław Zieliński Przemysław Zieliński

Sukces o smaku nostalgii i startupowe podejście do FMCG. Jak Snacklab rzuca wyzwanie rynkowym gigantom?

Udostępnij:

Mówi się, że sukces ma słodki smak, ale dla Emiliana Łygi, założyciela i prezesa Snacklab, pachnie on również zieloną cebulką, bekonem i kebabem. W najnowszym odcinku MamStartup Podcast rozmawiamy z twórcą marek Frutusie i NOMZ o tym, jak przenieść startupowy mindset na wysoce konkurencyjny rynek spożywczy, jak wejść na półki największych dyskontów i dlaczego w biznesie czasem po prostu trzeba zamknąć za sobą drzwi.
Snacklab to polska firma spożywcza, która na nowo definiuje rynek przekąsek kukurydzianych. Emilian Łyga, który swoje zagraniczne doświadczenie biznesowe i edukacyjne postanowił wdrożyć w Polsce, zamiast kariery w konsultingu wybrał budowę własnego imperium chrupek.
Czytaj także: Bełchatowski snack? Europa jest na tak. Chrupki od Snacklab trafiają do konsumentów z kolejnych krajów

Nostalgia z lat 90., która zbudowała „Product-Market Fit”

Pierwszym flagowym produktem firmy były owocowe chrupki Frutusie, które zadebiutowały na rynku w 2020 roku. Ich fenomen opierał się na inteligentnym wykorzystaniu nostalgii lat 90. Dzięki temu, że kolorowe kulki odwoływały się do dziecięcych wspomnień konsumentów, firma mogła zminimalizować koszty marketingu – klienci widzieli produkt i kupowali go, kierując się sentymentem.
Momentem przełomowym okazał się wybuch pandemii. A to dlatego, że Emilian Łyga wyznaje zasadę „never waste a good crisis”. Gdy łańcuchy dostaw wielkich koncernów zostały zerwane, Biedronka otworzyła się na mniejszych dostawców w ramach akcji promocyjnej dla polskich marek. Efekt przerósł najśmielsze oczekiwania.
– Pół roku po starcie [Frutusie] trafiły do pięciu artykułów najczęściej wybieranych w Biedronce spośród ponad 200 produktów od 135 dostawców. To jest regułka, którą znam na pamięć i także na swoim weselu ją wypowiedziałem – wspomina z uśmiechem założyciel Snacklab.
Sukces ten pozwolił firmie na szybkie skalowanie i przejście z rodzinnej manufaktury do pełnoskalowego zakładu produkcyjnego wspieranego przez Łódzką Strefę Ekonomiczną.

NOMZ, czyli Snacklab wypływa na szerokie wody

Słodkie chrupki to dochodowa nisza, jednak analityczne i otwarte podejście zespołu Snacklab szybko wskazało nowy kierunek. Rynek słonych przekąsek jest co najmniej 20 razy większy niż rynek słodkich chrupek. To skłoniło firmę do bezpośredniego rzucenia wyzwania globalnym koncernom.
Tak powstała marka NOMZ. To linia wytrawnych przekąsek o wyrazistych smakach (takich jak wasabi, kebab czy bekon), pozycjonowana obok gigantów takich jak Lay’s czy Cheetos.
– Dlaczego my nie możemy stworzyć produktów, które będą dostępne w dziesiątkach, setkach tysięcy gospodarstw domowych w Polsce, skoro mamy pełen pakiet kompetencji od product developmentu po marketing, przez umiejętność produkcji […] aż po sprzedaż? – pyta retorycznie Łyga, udowadniając, że młodzieńcza ambicja i chłodna analiza to świetne połączenie.
Produkt został pomyślnie przetestowany w Lidlu w gorącym okresie sylwestrowym, co udowodniło jego silną rotację na półkach.

Obecność w dyskontach to dziś jedyna droga do skali

W rozmowie z nami, Emilian podkreślił brutalną, ale prawdziwą zasadę rynku FMCG: chcąc osiągnąć znaczącą skalę w Polsce, musisz być obecny w handlu nowoczesnym. Połowa zakupów spożywczych w naszym kraju dokonywana jest w dyskontach, takich jak Biedronka, Lidl, Dino, czy Netto.
Założyciel Snacklab zaznacza, że współpraca z największymi sieciami to trudna gra prowadzona z najlepszymi kupcami na rynku, w której kluczem jest długofalowe podejście. Celem firmy jest tworzenie produktów „na lata, a nie na jeden sezon”.

Startupowy mindset i sztuka podejmowania decyzji

Choć rynek spożywczy bywa postrzegany jako tradycyjny, Łyga z powodzeniem aplikuje do niego metodykę startupową: wypuszczanie MVP na testy u dużego klienta, szukanie product-market fit, budowanie na danych rynkowych i odważne skalowanie. Co ciekawe, mimo imponujących wzrostów, Snacklab rozwijał się do tej pory w modelu bootstrapowym, czyli finansując się z własnych zysków. Emilian nie wyklucza jednak współpracy z funduszami VC, jeśli pozwolą one przeskoczyć od razu o kilka poziomów i osiągać nawet kilkaset milionów złotych obrotu rocznie.
Założyciel Snacklab pozostawił naszych słuchaczy z taką oto refleksją na temat przedsiębiorczości i podejmowania trudnych wyborów: „w dzisiejszych czasach to jest taki problem, że my się boimy podejmować decyzję, czyli wchodzimy do korytarza decyzji, otwieramy, mamy bardzo dużo możliwości (…) i tak czekamy, i mija 10 minut, mija pół roku, mija rok. Ja po prostu otworzyłem drzwi, wszedłem przez nie i zamknąłem wszystkie”.
Łyga nie wierzy w magiczne skróty. Jak sam podsumowuje: „nie ma innej drogi, niż tworzenie, niż testowanie. Nikt nigdy nie przyjdzie i nie powie: słuchaj, ja chcę kupić twój produkt”.
Chcesz poznać kulisy rynku FMCG, dowiedzieć się, jak negocjować z wielkimi sieciami handlowymi i jak z sukcesem konkurować z gigantami?
Wysłuchaj całej, niezwykle inspirującej rozmowy z Emilianem Łygą w najnowszym odcinku MamStartup Podcast! Odcinek jest już dostępny w serwisach YouTube oraz Spotify