Wojciech Kuśpik: Co trzecia młoda firma upadnie – laureaci Start-up Challenge do nich nie należą

Dodane: 16.02.2022

Damian Jemioło

Udostępnij:

Start-up Challenge to jedno z największych wydarzeń dla startupów w Polsce i w zasadzie Europie Środkowo-Wschodniej. O tym, jak zmienia się rynek startupowy w Polsce rozmawiamy z organizatorami Start-up Challenge.

Jak narodził się konkurs Start-up Challenge? Skąd wziął się pomysł?

Misją Europejskiego Kongresu Gospodarczego jest tworzenie przestrzeni do rozmów, nawiązywania kontaktów, kreowania szans biznesowych. W pewnym momencie, dla nas organizatorów – i dla partnerów Kongresu, którzy reprezentują tzw. duży biznes, stało się jasne, że wydarzenie powinno być również okazją do okrywania nowych technologii, rozwiązań, pomysłów i weryfikacji polskiego, ale i europejskiego rynku start-upowego.

Dlatego też, przy Europejskim Kongresie Gospodarczym wyrosła druga impreza – European Tech and Start-up Days. Od dwóch edycji łączymy oba wydarzenia, aby osiągnąć jeszcze lepszy efekt synergii i tak jak to tylko możliwe przybliżyć młodych, utalentowanych przedsiębiorców tym bardziej doświadczonym.

Dlaczego w zasadzie to Katowice są miejscem, w którym Start-up Challenge odbywa się praktycznie nieprzerwanie od 7 lat?

To tutaj – w Katowicach, od 14 lat odbywa się Europejski Kongres Gospodarczy. Stolica woj. śląskiego przeszła ogromną metamorfozę. Od miasta przemysłowego, do ośrodka, który skupia biznes, kulturę i naukę. Od kilku lat miasto funkcjonuje w ramach metropolii, co jeszcze bardziej zwiększa jego potencjał. Ale Start-up Challenge nie jest imprezą regionalną – swój udział w wydarzeniu zgłaszają startupy z całej Polski, a nawet Europy.

Jednym z motywów przewodnich tegorocznego Start-up Challenge będzie zielona transformacja – zdaje się, że świadomość ekologiczna w ostatnich 2–3 latach po prostu wybuchła. Startupy zielonego impactu i ekologicznych rozwiązań wyrastają jak grzyby po deszczu. Jak to się stało, że zaczęła się w nas tak mocno kształtować ekologiczna świadomość?

Każdy z kim rozmawiamy, czy reprezentuje biznes, korporacje czy administrację, podkreśla, że obecnie temat zielonej transformacji jest numerem jeden. Bez nowych technologii nie sposób sprostać wyzwaniom, które niesie za sobą polityka Zielonego Ładu. A zatem wysyp startupów proponujących rozwiązania w tym obszarze jest czymś naturalnym.

Między innymi dlatego też startupom tak bardzo zależy, aby znaleźć się w gronie uczestników Europejskiego Kongresu Gospodarczego. To właśnie u nas, w jednym miejscu, znajdują wszystkich interesariuszy i decydentów zielonej transformacji w Polsce.

Na Start-up Challenge wszystkie startupy są mile widziane, ale warunkiem koniecznym jest, aby nie funkcjonowały one na rynku dłużej niż 5 lat – czemu?

Okres pięciu lat to czas potrzebny na rynkową weryfikację. Do pięciu lat koncept biznesowy może być startupem, ale po tym czasie albo staje się już dojrzałą, dobrze funkcjonującą firmą albo wymaga korekty.

Według raportu „Polskie Startupy 2021” fundacji Startup Poland – produkty polskich startupów to najczęściej uczenie maszynowe i AI (22%), e-commerce (18%) i medtech (13%). Dlaczego akurat te obszary są najbardziej atrakcyjne dla naszego ekosystemu?

Aktywność startuperów determinowana jest zmianami i trendami rynkowymi. W obszarach cyfryzacji, e-commerce i medtech polska gospodarka notuje przyspieszenie procesów i szybki rozwój. Doświadczone firmy, duże korporacje poruszające się w tych obszarach poszukują nowych rozwiązań, rozglądają się za okazjami inwestycyjnymi – napędzają popyt na startupy. Dodałbym jeszcze do tych kategorii szeroko rozumiane zmiany związane z zieloną transformacją, to w tej kategorii startupy są coraz to bardziej pożądane przez rynek.

Ten sam raport wskazuje coś nieszczególnie pozytywnego. Aż 36% polskich startupów generuje miesięczne przychody nie większe niż 50 tys. zł. Nie trudno o firmy z sektora MŚP, które mają znacznie lepszą sytuację finansową. Czemu startupom tak trudno o wysokie przychody?

Są różne statystyki, ale mówi się, że co trzecia młoda firma upada w ciągu pierwszego roku. Wiele firm, pomimo tego, że funkcjonuje, nie jest w stanie się przeskalować i wskoczyć na wyższy poziom. Nas cieszy fakt, że laureaci Start-up Challenge do tych firm nie należą. Obserwujemy losy tych, którzy zostali wyróżnieni w poprzednich latach i świetnie sobie radzą, rozwijają się, są wśród nich firmy takie jak: Abyss Glass, Bioceltix, DDOB czy SunRoof Polska.

Często mówi się – i sam jestem jedną z osób, które tak uważają – że polski rynek jest dość skomplikowany do rozwoju startupów. Tj. nie jest on na tyle niewielki (jak np. estoński), żeby spółki chętnie dokonywały ekspansji i wchodziły na nowe rynki. A z drugiej strony nie jest na tyle bogaty i olbrzymi, jak chociażby amerykański, niemiecki czy brytyjski – żebyśmy doświadczali wyrastania unicornów wciąż i wciąż. Jednak przytaczany raport wskazuje, że aż 78% startupów myśli nad ekspansją w ciągu najbliższego roku. Coś zmieniło się w mindsecie founderów w kwestii ekspansji?

Projekty, które powstają na małych rynkach, niejako z założenia od razu muszą być nastawione na ekspansję. Polska jest stosunkowo dużym rynkiem, więc wiele nowych firm tutaj zaczyna stawiać swoje pierwsze kroki i dopiero później myśli o rozwoju i wyjściu na rynki międzynarodowe. Obserwujemy, że i to się zmienia, część zgłaszanych projektów ma tak przemyślaną strategię, aby od momentu powstania uwzględniała rynek globalny.

Jeśli chodzi o bariery dot. rozwoju startupów, to founderzy najczęściej wskazują, że są to biurokracja (69%) i częste zmiany przepisów (55%). Te dwie kwestie były wymieniane częściej nawet niż pozyskiwanie finansowania. Czy faktycznie startupy mają tak trudno w naszym systemie gospodarczym i administracyjno-biurokratycznym? I czy jakkolwiek możemy im pomóc w pokonywaniu tych przeszkód?

System fiskalny, biurokracja czy niejasność przepisów są obecnie w Polsce utrudnieniem nawet dla większych organizacji, które mają w swoich strukturach działy specjalizujące się w rozwiązywaniu tego typu zagadnień. Zapewne sytuacja wygląda różnie w innych krajach, ale polski system zdecydowanie młodym firmom nie pomaga.

Startupowiec, który często działa w bardzo małym zespole, musi podzielić swoją uwagę pomiędzy kreatywność, aktywności związane z rozwojem biznesu i odnalezieniem się w całym zestawie zawiłych wytycznych. Z pewnością to nie są okoliczności wspierające rozwój start-upów.

Z pomocą przychodzą pewne instytucje czy np. autorzy programu mentoringowego InCredibles Sebastiana Kulczyka. Warto zwrócić uwagę na projekty, które pomagają w budowaniu kompetencji młodych polskich przedsiębiorców. I mam tu na myśli również Start-up Challenge i Europejski Kongres Gospodarczy, w którego agendę wpisujemy wiele tematów interesujących z punktu widzenia start-upowców.

Jak 2022 r. będzie wyglądać dla polskich startupów?

Z pewnością jesteśmy na etapie, gdy na rynku startupów nastąpi pewne przetasowanie, a może i nowe otwarcie. Przez ostatnie dwa lata w realizacji, uruchamianiu czy znajdowaniu źródeł finansowania nowych projektów nie pomagała pandemia. Na rynku jest więcej kapitału i inwestorów, poszukujących ciekawych inicjatyw, niż startupów.

Inwestorzy, którzy na czas pandemii wstrzymali swoje decyzje, będą teraz aktywnie poszukiwać dobrych produktów i rozwiązań. Gospodarka wychodzi z pandemii zmieniona, pewne procesy, szczególnie te związane z cyfryzacją przyspieszyły, z pewnością w tym obszarze startupy będą miały swoją szansę i swoje 5 minut na wykorzystanie okazji i przyciągnięcie uwagi inwestorów.

icon-112px-padlock Created with Sketch.

Dołącz do naszego newslettera lub podaj swój adres, jeśli już jesteś naszym subskrybentem