Zdalnyogrodek.pl – ten startup tworzy ogródki dla mieszczuchów. Uprawiaj warzywa przez Internet

zdalnyogrodekpl ten startup tworzy ogrodki dla mieszczuchow uprawiaj warzywa przez internet
Udostępnij:
Sławek Szymaszek i Szymon Kowalke stworzyli aplikację, za pośrednictwem której można wynająć działkę rolną na metry, wybrać ulubione warzywa, które zostaną na niej posadzone, a potem otrzymać pod drzwi plony. Co najważniejsze, swój kawałek zdalnego ogródka można „podglądać” 24 godziny na dobę.

– Naszym głównym celem, a jednocześnie misją, jest zmniejszenie nadprodukcji warzyw poprzez racjonalne planowanie ich uprawy. Dlatego już teraz zaczynamy poszukiwać klientów, którzy zadeklarują korzystanie z naszej usługi– komentuje Sławek Szymaszek założyciel projektu zdalnyogrodek.pl.

Pomysł pojawił się w odpowiedzi na problem utrudnionego dostępu do świeżych i ekologicznych warzyw w miastach. Sławek i Szymon przeprowadzili już pilotaż z udziałem pierwszych pięciu klientów, teraz zbierają zamówienia na kolejne usługi. Postanowiliśmy porozmawiać z Szymonem i zapytać go o szczegóły projektu oraz plany na przyszłość.

Skąd pomysł na zdalnyogrodek.pl?

Pomysł pojawił się nagle. Zaledwie miesiąc wcześniej zakończyłem poprzedni projekt pod nazwą UpGarage, którego celem była pomoc w zarządzaniu warsztatem samochodowym. Niestety projekt okazał się niewypałem. Po analizie rynku i próbach „sprzedania swojej wizji” mechanikom odpuściłem.

Postanowiłeś szukać dalej?

Tak. Zacząłem szukać problemów, które jestem w stanie rozwiązać. I wtedy uświadomiłem sobie, że po ponad roku mieszkania w mieście (pochodzę ze wsi) bardzo brakuje mi naprawdę świeżych i naturalnie hodowanych warzyw. W mieście nie mam czasu i możliwości na własną uprawę. Po krótkiej analizie, kilku wpisach na Facebookowych Grupach dotyczących eko żywności, dziesiątkach pozytywnych opinii w komentarzach na pierwotną wersję projektu, stwierdziłem że to jest to! W taki też sposób poznałem mojego wspólnika – Szymona Kowalke, który zaproponował pomoc w komentarzu pod moim postem.

Czym zajmowaliście się ze wspólnikiem wcześniej?

Ja od kilku dobrych lat pracuje w branży marketingowej. Początkowo były to tematy głównie graficzne od pracy w drukarni, jako grafik, przez nadruki na koszulkach, aż po prace w agencji interaktywnej. Aktualnie prowadzę własną agencję interaktywną, w której współpracuje z kilkoma firmami pomagając im zarówno od strony graficznej, jak i marketingowej.

Szymon jest programistą, głównie w C#. Jego doświadczenie pozwoliło nam na szybkie prototypowanie naszej aplikacji do zarzadzania grządką. Szymon wcześniej pracował także na statkach kontenerowych, jako asystent elektryka.

Czyli zdalnyogrodek.pl to nie jedyne Wasze zajęcie?

Nie. Jak wcześniej powiedziałem aktualnie prowadzę agencję interaktywną, a Szymon nadal pracuje jako programista. W tym roku przeprowadzamy pilotażowo pięciu pierwszych klientów przez całą ścieżkę, od ich pozyskania, aż po dostarczenie im plonów. Pozwala nam to na dopracowywanie modelu biznesowego. Tak mała skala pozwoliła nam uniknąć porażki. Problemy w skali mikro są o wiele prostsze do pokonania, a stworzenie nowych schematów postępowania pozwala nam ich uniknąć przy skalowaniu naszego biznesu.

Jakie wnioski wyciągnęliście po tej próbie?

Przykładowo zrozumieliśmy, że jedyną racjonalną metodą dostarczania zbiorów jest bezpośredni transport z naszego pola do klienta. Aktualnie robimy to za pośrednictwem użytkowników BlaBlaCar, ale wiemy już, że w przyszłości musimy budować ogródki w odległości około 50km od miast docelowych. Wtedy będziemy w stanie dostarczać warzywa bezpośrednio 2 lub 3 razy w tygodniu. Pozwoli nam to na dostarczenie nie tylko zdrowych i naturalnie uprawianych warzyw, ale także, a może nawet przede wszystkim, świeżych, bo dostarczonych do klienta w mniej niż godzinę od zbioru.  Roboczo ten standard – czyli warzywa produkowane w pełni transparentny sposób, pod okiem kamer do których nasi klienci mają całodobowy dostęp, dostarczone w nie więcej niż godzinę po zbiorach – nazwaliśmy EKO+.

Ile osób pracuje przy Waszych uprawach?

Aktualnie działamy o własnych siłach. Mamy jednak spore zainteresowanie od ludzi, którzy chcieliby przejąć nasze know-how w formie franczyzy. Na koniec roku mamy w planach spisać wszystko to czego się nauczyliśmy i zacząć skalę właśnie w taki sposób.

Jak wygląda zainteresowanie Waszą usługą?

Aktualnie posiadamy pięciu płacących klientów. Wstępnie zgłosiło się ich ponad 50, jednak ze względu na ograniczony czas, musieliśmy wybrać kilku do pierwszej pilotażowej wersji. Zaznaczę tylko, że zaczynaliśmy z zerowym budżetem reklamowym i wszystkich klientów pozyskaliśmy w zasadzie organicznie.

Skąd wzięliście finansowanie na projekt?

Póki co nie mamy żadnych dużych kosztów. Cały projekt budujemy metodą lean startup, a wszelkie koszty pokrywamy z własnej kieszeni. Z Szymonem uzupełniamy się umiejętnościami, co pozwala nam wspólnie rozwijać ten projekt i ograniczać koszty do minimum. Bierzemy także udział w różnego rodzaju konkursach. Zostaliśmy między innymi finalistami konkursu organizowanego przez EIT Food Innovation Prizes. Aktualnie walczymy także o 40 tysięcy w konkursie „Młodzi w Łodzi mam pomysł na startup”

Sami również uprawiacie warzywa na własne potrzeby?

Szymon jest wielkim fanem naturalnego stylu życia i żywności. Sam uprawia ogródki dla swojej całej rodziny. Ma dużą wiedzę z zakresu tradycyjnych metod upraw oraz permakultury. Dzięki czemu możemy zaoferować naszym klientom wysokiej jakości warzywa bez sztucznych nawozów, oprysków i innych chemikaliów, stosowanych na co dzień w tradycyjnym rolnictwie.

U mnie w rodzinie, odkąd pamiętam, uprawiało się warzywa na własny użytek. Zawsze mieliśmy własny warzywniczek, w którym rosły warzywa na cały rok.

Czy zdarzały się zamówienia, czy prośby o posadzenie jakiś wymyślnych warzyw?

Pomidory są najczęściej wybierane. Pewnie dlatego że ich smak przy naturalnej uprawie znacznie odbiega od tego znanego ze sklepu, czy nawet bazarku. Poza tym standardowo: sałaty, rzodkiewki, marchew, pietruszka itd. Raczej nic nas nie zaskoczyło.

Natomiast mieliśmy zapytania o różnego rodzaju zioła jak tymianek, bazylia, oregano dlatego od następnego sezony ruszamy z nowym produktem, którym będzie ziołowy ogródek o powierzchni 1m kwadratowego, pozwalający cieszyć się naprawdę świeżymi i aromatycznymi ziołami prosto z naszej grządki.

Czy zdarza się, że klienci odwiedzają swoje grządki?

Aktualnie nasi klienci są z całej Polski i ze względu na odległość nie odwiedzają swoich ogródków. Jednak jesteśmy w 100% transparentni i dajemy im taką możliwość.

Zapowiadaliście, że zorganizujecie na Waszej ziemi miejsce do rekreacji, czy te plany zostały zrealizowane?

Te plany będą realizowane dopiero, gdy osiągniemy większą skalę naszego projektu i pojawią się realne zyski, pozwalające na tego typu inwestycje.

Mówiliście też o planach stworzenia  platformy eko-żywności. Czy szukacie partnerów do projektu, jeśli tak to kogo szukacie?

Zbieramy już zamówienia na następny sezon na „Skrzynki Warzyw”. Będą to pakiety warzyw, które aktualnie nadają się do zbiorów na naszych grządkach. Jest to nowy pomysł pozwalający poszerzyć znacznie nasze grono odbiorców.  Zauważyliśmy że znacznie więcej osób oczekuje zdrowych warzyw z pewnego źródła, niż chce by były to warzywa uprawiane specjalnie dla nich.

Dlatego poza standardowym abonamentem na metry kwadratowe naszych grządek, pozwalające na zaplanowanie upraw, opiekowanie się nimi przez naszą aplikacje i zaplanowanie zbiorów, stworzymy także nasze transparentne pola z ogólnodostępnym monitoringiem i damy możliwość zakupu skrzynek 5kg zawierających to, co aktualnie nadaje się do zbioru. Skrzynki można będzie zakupowa zarówno abonamentowo (przykładowo skrzynka co tydzień), jak i na zawołanie poprzez nasz sklep internetowy, nad którym pracujemy. Rozmawiamy także z restauracjami, które wstępnie są zachwycone pomysłem i doceniają świeżość naszych warzyw, co daje nam ogromną przewagę konkurencyjną nad wszelkiego rodzaju hurtowniami.

Podsumowując: jakie pakiety można u Was wykupić?

Pierwsza opcja to ogródek o powierzchni 6 metrów kwadratowych do zarządzania przez naszą aplikację. Wstępne nasze założenia były takie, by zróżnicować pakiety pod względem wielkości. Szybko jednak okazało się, że najpopularniejszy staje się ogródek wielkości 6 metrów kwadratowych. Klient może ustalić jakie warzywa i w którym miejscu jego grządki mają rosnąć, dostaje komunikaty o zabiegach, które zostały wykonane na jego roślinach, cały czas ma możliwość kontaktu z nami, a po zbiorach dostarczamy jego warzywa prosto z pola pod jego drzwi.

Druga opcja to skrzynki warzywne z naszych monitorowanych upraw. Po wielu rozmowach z potencjalnymi klientami pojawił się nowy pomysł, by nie sprzedawać samych metrów kwadratach, ale także plony, których gwarancją świeżości i tego, że zostały wyhodowane naturalnie, będzie ogólnodostępny monitoring gdzie w każdej chwili można będzie nas „podglądać”

Trzecia opcja to ogródki ziołowe. To nasz ostatni pomysł, który zrodził się z próśb klientów.

W jakich miastach jest dostępna usługa?

Aktualnie ogródki mamy w miejscowości Szczodrowo około 40km od Trójmiasta. Widząc jednak zainteresowanie naszą ofertą, w przyszłym roku chcemy mieć je także w okolicy Warszawy, Łodzi, Częstochowy i Katowic. Cały czas rozmawiamy z potencjalnymi klientami i jeśli pojawi się ich dużo w danej lokalizacji, lub znajdzie się duży klient (np. restauracja lub firma cateringowa) postaramy się zapewnić dostępność naszych usług na danym terenie.

Uprawa warzyw to zajęcie sezonowe, czym będziecie zajmować się w okresie zimowym?

Zgadza się. Uwzględniliśmy to w naszych wyliczeniach i w cenie naszych usług i produktów. W przerwie zimowej zajmiemy się planowaniem i marketingiem, by pozyskać na sezon jak najwięcej wartościowych klientów. Będziemy też rozwijać naszą aplikację.

Jakie macie dalsze plany?

Naszym głównym celem, a jednocześnie misją jest zmniejszenie nadprodukcji warzyw poprzez racjonalne planowanie ich uprawy. Dlatego już teraz zaczynamy poszukiwać klientów, którzy zdecydują się na nasze usługi. Drugim celem jaki sobie stawiamy, to stworzenie możliwości nabycia naprawdę świeżych i zdrowych warzyw dla każdego.

Chcemy także przez naszą transparentność wzbudzić zaufanie i pokazać, że nie trzeba kilogramów nawozów i różnych chemikaliów, by móc cieszyć się pysznymi warzywami. Podsumowując planem jest ekspansja na jak największą ilość miast najpierw w Polsce a później w Europie i dostarczenie jak największej liczbie ludzi prawdziwych warzyw.

Mamy też swoje osobiste cele. Szymon zachęca ludzi zainteresowanych życiem ekologicznym do osadzania się w Szczodrowie. Jego marzeniem jest utworzenie strefy wolnej od oprysków i sztucznych nawozów, pierwszej ekologicznej wioski na Pomorzu. W Polsce takie osady już istnieją.