Wisła na rozdrożu: kiedy edukacja spotyka chaos rynku pracy

Dodane:

Przemysław Zieliński Przemysław Zieliński

Wisła na rozdrożu: kiedy edukacja spotyka chaos rynku pracy

Udostępnij:

W świecie, w którym — jak wskazują raporty World Economic Forum — kompetencje takie jak elastyczność, kreatywność i zdolność adaptacji stają się kluczowe, tradycyjny model edukacji coraz częściej okazuje się niewystarczający. Właśnie w tę lukę wpisuje się program „Wisła na rozdrożu”, organizowany przez Akademicki Inkubator Przedsiębiorczości Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Inkubator Uniwersytetu Warszawskiego, którego finał w tym roku po raz kolejny zgromadził studentów z różnych uczelni i dyscyplin.

To nie był klasyczny konkurs startupowy. To raczej laboratorium niepewności — symulacja świata, w którym plan przestaje mieć znaczenie już w pierwszej minucie.

Improwizacja zamiast scenariusza

– Nie uczymy wyłącznie „jak zrobić prezentację”, ale raczej jak odnaleźć się w sytuacji, w której nie wszystko da się przewidzieć — tłumaczy nam Natalia Pulchny z Akademickiego Inkubatora Przedsiębiorczości UJ, która w dniu finału będzie naszą przewodniczką po evencie.

To założenie stanowi fundament programu. Uczestnicy pracują w warunkach presji czasu, zmiennych założeń i niepełnych informacji — dokładnie tak, jak w rzeczywistym środowisku startupowym. Improwizacja biznesowa staje się tu narzędziem treningu postawy: szybkiego uczenia się, współpracy i zachowania sprawczości mimo chaosu. Jak podkreśla współorganizatorka, pomysł programu nie wynikał wyłącznie z inspiracji raportami, ale z obserwacji: „młodzi ludzie bardzo często mają wiedzę merytoryczną, ale znacznie rzadziej mają przestrzeń, by ćwiczyć reagowanie na nieprzewidywalność”.

Wymierające zawody jako metafora

Tegoroczna edycja programu została nieprzypadkowo osadzona wokół motywu wymierających zawodów.

– Chcieliśmy pokazać uczestnikom, jak szybko zmienia się rzeczywistość wokół nas i jak dużej elastyczności wymaga dziś funkcjonowanie na rynku — mówi Natalia Pulchny.

To nie tylko narracyjny zabieg. To próba przełożenia makrotrendów — automatyzacji, AI, transformacji rynku pracy — na doświadczenie uczestników. Zawody „znikają, przekształcają się albo wracają w zupełnie nowym kontekście”, a kompetencje nie są już czymś, co zdobywa się raz na całe życie.

W tym sensie „Wisła na rozdrożu” staje się czymś więcej niż warsztatem startupowym. Można to potraktować jako eksperyment socjologiczny dotyczący adaptacji młodych ludzi do świata permanentnej zmiany.

Startup uczą się improwizować

Najlepiej widać to z perspektywy uczestników.

– W startupie plan to tylko punkt wyjścia, który rzeczywistość weryfikuje w pierwszej minucie spotkania z inwestorem — mówi Wiktor Wygrecki, student UJ. Kluczowe dla niego było połączenie improwizacji i pracy pod presją: „czasem dostajesz prezentację od partnera na godziny przed spotkaniem i musisz natychmiast wejść w jego buty”.

To doświadczenie przekłada się bezpośrednio na sposób myślenia o pitchingu: „pitching to nie recytowanie wyuczonej prezentacji, ale dynamiczna reakcja na feedback i nietypowe pytania”.

Edukacja kontra rzeczywistość

Jednym z najczęściej powracających wątków podczas wydarzenia był rozdźwięk między systemem edukacji a realiami rynku.

– System edukacji rzadko uczy zarządzania błędem w czasie rzeczywistym. W szkole błąd to porażka, w tym programie błąd był paliwem do natychmiastowej korekty kursu — podkreśla Wygrecki . To istotna różnica. W świecie startupów błąd nie jest wyjątkiem — jest normą. Umiejętność szybkiej iteracji staje się kluczowa, a tego — jak zauważają uczestnicy — nie da się nauczyć z podręcznika.

Różne sposoby rozwiązywania tych samych problemów

Jednym z wyróżników „Wisły na rozdrożu” jest jej międzyuczelniany charakter — projekt łączy studentów m.in. z Uniwersytetu Jagiellońskiego, Uniwersytetu Warszawskiego i Warszawskiego Uniwersytu Medycznego.

– Spotkanie osób z różnych uczelni wnosi do programu coś bardzo cennego: różne style myślenia i sposoby rozwiązywania problemów — zauważa Pulchny. To odwzorowanie realnych warunków pracy, gdzie zespoły są interdyscyplinarne, a innowacja powstaje na styku różnych perspektyw. Co istotne, jak zdradza Natalia, organizatorzy nie traktują tego już jako eksperymentu: „jesteśmy po fazie eksperymentów na obrzeżach. Takich wspólnych wydarzeń będzie tylko więcej” .

Efekty? Nie tylko startupy

W przeciwieństwie do wielu programów akceleracyjnych, „Wisła na rozdrożu” nie mierzy sukcesu wyłącznie liczbą powstałych startupów.

– Najbardziej widoczne efekty pojawiają się często nie od razu w postaci założonego startupu, ale w zmianie postawy — tłumaczy Natalia, już po tym, jak ze sceny zszedł ostatni uczestnik wydarzenia prezentujący swój pomysł przed eksperckim jury.

Przykłady? Uczestniczka, która wykorzystała techniki pitchingowe podczas rozmowy o pracę i została zatrudniona jeszcze w dniu finału. Inni zgłosili się do programów mentoringowych lub rozpoczęli pracę nad własnymi projektami. To pokazuje, że kluczową „produktem” programu nie jest startup — lecz mindset.

„Learning by doing” jako nowy standard

Czy takie inicjatywy mają szansę stać się częścią systemu edukacji? Organizatorzy są przekonani, że tak. Wskazują na rosnącą popularność modeli edukacji opartych na doświadczeniu — od kierunków wykorzystujących design thinking po praktyczne studia startupowe.

– Bardzo wiele kompetencji rozwija się najskuteczniej nie przez wykład, ale przez doświadczenie, działanie i eksperyment — mówi Pulchny .

Z perspektywy uczestników to nie alternatywa dla studiów, lecz ich niezbędne uzupełnienie, tak przynajmniej mówi Wiktor Wygrecki: „uczelnia daje mapę, ale to learning by doing uczy, jak przetrwać w dżungli” .

Edukacja na rozdrożu

„Wisła na rozdrożu” to nie tylko nazwa wydarzenia. To także diagnoza stanu edukacji i rynku pracy. Z jednej strony — system akademicki, wciąż oparty na przewidywalności i kontroli. Z drugiej — rzeczywistość biznesowa, w której „biznes to gra o niepełnych danych”. Program pokazuje, że przyszłość edukacji może leżeć gdzieś pomiędzy: w przestrzeni, gdzie teoria spotyka się z improwizacją, a wiedza — z działaniem. I być może właśnie tam — na tym symbolicznym rozdrożu — rodzą się kompetencje, które naprawdę „kupuje rynek”.