Medyku, lecz się sam
Wygląda na to, że wychowywanie dzieci to temat mocno zwyżkujący na LinkedInie. W sumie to normalne; matki i ojcowie tylu biznesowych sukcesów najwyraźniej znudzili się dzieleniem się swoimi zawodowymi poradami. I postanowili zaistnieć na nowo, tym razem jako nestorzy przyszłych pokoleń, jako koryfeusze edukacji wszelakiej.
Ów ważki temat podnosi Ligia Kornowska, MD, a także AI, a także Medycyna, a także Longevity, a także Koalicja w zdrowiu. Patrząc w ekran smartfona, na którym widzi siebie patrzącą w ekran smartfona, pani Ligia decyduje się na coming out z windy i oznajmia nam:
„Powiedziałam rodzinie, że wychowuję córkę bez ekranów.”
Następnie przystępuje do wyjaśnienia, skąd taka decyzja. Bo platformy społecznościowe – na których nota bene pani Kornowska aktywnie się udziela, przekonując o ich szkodliwości – są traktowane przez nas „coraz bardziej jak rynek tytoniowy”, wszak „dzisiaj w social media mamy sytuację podobną do lat 50 w paleniu papierosów”.
Ta analogia jest puentowana w jednym z końcowych zdań:
„Dzieci jednak (przeważnie) nie dostawały papierosów od rodziców. Z ekranami – wręcz przeciwnie.”
Nasuwają się dwie refleksje. O pierwszej napiszemy, jak już pojmiemy ten związek między paleniem papierosów przez dorosłych w latach 50. a użytkowaniem „ekranów” przez dzieci w czasach obecnych. To na pewno zasługuje na refleksję, tyle że my jeszcze do niej dotarliśmy. Dym metafory, ekhem ekhem, gryzie nas w oczy.
A druga refleksja to taka, że najlepiej jest wychowywać, dając po prostu dobry przykład, samemu ograniczając „ekrany” i palenie papierosów.
Czego Wam wszystkim życzymy, LinkedInowi akuszerzy.
O przyszłości z przeszłości
Ekrany to problem współczesny. Jednak wychowywanie dzieci, jak wnioskujemy po lekturze linkedinowych postów, to także przygody i wycieczki do latach przeszłych. A czasem i zaprzeszłych!
„Wczoraj mój syn zaserwował mi lekcję filozofii, która uderzyła mnie mocniej niż niejeden warsztat sprzedażowy” – rzuca niby od niechcenia Bart Adam Probe, CEO Co.brick talents. A my już wiemy, że bardzo, bardzo, bardzo chce się nam dowiedzieć, jaką lekcję zaserwował syn Barta Adama Probe’a. Okazuje się, że syn autora posta oglądał na YouTube film o Sokratesie.
(Przepraszamy panią, Pani Ligio – czy Pani to czyta? No właśnie, nam też się ten ekran nie podoba!)
Wnioskując z posta, syn Barta Adama Probe’a nie tylko oglądał Sokratesa, ale z uwagą chłonął wieści o tym filozofie. Przyswajał starożytne idee, przetwarzał je w głowie i zainspirowany sławną myślą Sokratesa („Życie bezmyślne nie jest warte życia”, true story) postanowił zadać swojemu ojcowi zmyślne pytanie:
„Czym ty się właściwie zajmujesz? Jak zarabiasz pieniądze?”
a także
„A kim byś był bez tego?”
Czujecie już, że puenta od Probe’a Adama Barta sunie ku nam jak ten wielki ślimak sunie po ręce syna? To dobrze czujecie. Bo to pytanie zaszokowało doświadczonego CEO. Najwyraźniej przez te wszystkie lata nie rozmawiał on ze swoim synem o pracy. A tu nagle – takie zaskoczenie.
Nota bene. inna sławna sokratejska myśl to „Poznaj samego siebie” (true story, too).
Dobrze z tatą iść
Znacie tę fantastyczną piosenkę? Warto ją odpalić i mieć jako kontekst do kolejnej historii.
Historię tę dostarcza nam Szymon Paroszkiewicz, Marketing Accelerator. Otóż, poszedł on do supermarketu. Dla ścisłości: szedł przez supermarket. Nie był w supermarkecie, nie poszedł na zakupy – nie. Szedł przez supermarket.
Jakby tego było, szedł ze swoją córką (10). Wywiązała się między nimi zażarta dyskusja:
– Reklamy są głupie – mówi córka (10).
– Może i tak, ale to one płacą za twoją szkołę – odpowiada ojciec.
Szach-mat. Córka (10) nie miała już jak się podnieść. Wszelka możliwość riposty, wyrażenia własnego zdania została jej brutalnie wyrwana.
„Sądzę, że była przekonana już po pierwszym zdaniu” – stwierdza pan Paroszkiewicz, który najwyraźniej wszedł do tego supermarketu cały na biało i w klarowny sposób objaśnił córce świat.
Dobrze z tatą iść!
Ich los w Waszych rękach
Wszystkim nam – dzietnym i bezdzietnym – powinna leżeć na sercu troska o dobre warunki, w jakich przyjdzie rosnąć i żyć kolejnym pokoleniom. Nam leży. Dlatego ochoczo podbijamy ogłoszenie o rekrutacji na stanowisko, które w naszej opinii może mieć wpływ na dobrostan dzieci. Stanowisko Social Media Ninja w Columbus Energy.
Tak, tak – osoba na tym stanowisku będzie mogła upowszechniać zalety energii odnawialnej i sprawić, aby przyszłość nas wszystkich była po prostu zielona. A że po drodze zjawią się jakieś drobne kryzysiki wizerunkowe?
„Nie pytaj, co Polska może zrobić dla Ciebie, pytaj, co Ty możesz zrobić dla Polski!”
Aplikujcie.
Droga czytelniczko, drogi czytelniku. Na pewno o tym wiesz i jest nam nieco niezręcznie to pisać, ale mimo wszystko: napiszemy. Rubryka „#OHO!” jest rubryką satyryczną oraz ironiczną, której celem jest pokazanie w krzywym zwierciadle internetowej twórczości, na jaką nasza redakcja natknęła się w mijającym tygodniu. Do wszystkich postaci przywołanych w „#OHO!” odnosimy się z wielką sympatią i odnosimy się tutaj do ich wpisów, a nie do nich samych.